Dakar: Mówią po 6 etapie

Wypowiedzi zawodników po szóstym etapie 44. Rajdu Dakar.

Dakar: Mówią po 6 etapie

KONRAD DĄBROWSKI: - Z szóstego etapu nie jestem do końca zadowolony. Miałem bardzo dobre tempo i zanotowałem 21. czas na początku, ale później mała pomyłka z nawigacją trochę mnie kosztowała i ten bardzo krótki, bo skrócony do tylko stu kilometrów, odcinek przejechałem z 32. czasem, co w sumie jest w porządku, ale wiem, że stać mnie było na więcej. Całe szczęście, że skrócono ten odcinek, bo organizatorzy, przygotowali dla nas grę w rosyjską ruletkę. Jechaliśmy na odcinek, który przejechały już auta i ciężarówki, było dużo pułapek. Było to trochę jak jazda po trasie nieopisanej na roadbooku, bo miejsc niebezpiecznych było o wiele więcej niż oznaczonych i trzeba było bardzo uważać. Była to loteria, dlatego bardzo dobrze, że odcinek został odwołany.

MAREK GOCZAŁ: - Dziś bardzo naciskaliśmy i mam nadzieję, że uda nam się nadrobić stracony czas w klasyfikacji generalnej. Różnica jest spora, więc może być ciężko, ale teraz planujemy dobrze się bawić i wygrywać etapy. Nie mamy innej opcji. Musimy cisnąć do ostatniego dnia na maksimum naszych możliwości. Jak mówi tradycja w naszej rodzinie, będziemy walczyć do ostatniego kilometra, więc mam nadzieję, że uda nam się odrobić straty. Jeśli dopisze nam trochę szczęścia, to mam nadzieję, że wygramy je wszystkie. Myślę, że dobrze nam idzie głównie dlatego, że odrobiliśmy zadanie domowe. Naprawdę włożyliśmy dużo pracy w przygotowania do Dakaru. Zaliczyliśmy prawie trzydzieści tysięcy kilometrów w Can-Amach. Sprawdzaliśmy zawieszenie i opony, więc myślę, że to wszystko wynika z naszej pracy.

KUBA PRZYGOŃSKI: - Jesteśmy zadowoleni z dzisiejszego odcinka. W jednym miejscu była bardzo trudna nawigacja. Na szczęście razem z Timo – w przeciwieństwie do czterech samochodów, które były przed nami – od razu znaleźliśmy właściwą trasę. Na początku zyskaliśmy przez to trochę czasu, później otwieraliśmy trasę. Niestety, nasz samochód stracił trochę mocy. W końcówce etapu jechaliśmy razem Nasserem Al-Attiyahem i Sebastianem Loebem po wydmach. To był prawdziwy motocross do mety. Odcinek zaliczamy do bardzo udanych.

ORLANDO TERRANOVA: - To był trudny etap, ponieważ były na nim ślady motocykli, a niektórzy pojechali w złym kierunku, więc musieliśmy być bardzo skupieni. Nie było łatwo wyprzedzać inne samochody na szybkiej pierwszej sekcji, wszyscy jechali bardzo szeroko. Na drugim fragmencie trasy przycisnęliśmy mocniej. Piasek był bardzo miękki, więc jazda po nim była bardzo trudna. Ostatecznie wygraliśmy etap i to jest świetne uczucie. Samochód jest fantastyczny i zamierzamy dalej naciskać, bo wiemy, że przed nami jeszcze długa droga i jest opcja na kilka dobrych wyników.

SEBASTIEN LOEB: - To był skomplikowany dzień. Zgubiliśmy się po setnym kilometrze. Straciliśmy sporo czasu, a potem staraliśmy się naciskać, aby zniwelować różnicę do tych z przodu. Myślę, że rytm był dobry, ale strata duża. Jesteśmy pięćdziesiąt pięć minut za Nasserem. To całkiem sporo, ale zobaczymy co będzie dalej, przed nami jeszcze długa droga. Nie odpuszczamy i postaramy się o kilka dobrych etapów.

NASSER AL-ATTIYAH: - Jesteśmy zadowoleni. Od początku staraliśmy się naciskać, podczas gdy niektórzy kierowcy popełniali błędy. Matthieu dobrze nawigował i przejechaliśmy cały etap bez żadnych problemów. Cieszymy się, że zakończyliśmy pierwszy tydzień Dakaru z dobrą przewagą. Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze. Ciężko pracowaliśmy w tym tygodniu i nie popełniliśmy żadnych błędów. Samochód spisuje się bardzo dobrze. To jest Dakar i postaramy się w przyszłym tygodniu unikać ryzyka. Co do zwycięstwa, trudno powiedzieć - Dakar to Dakar i musimy być ostrożni. Potrzebne jest dobre tempo i nie można się rozluźnić, bo wtedy łatwo o błąd.

RODRIGO LUPPI DE OLIVEIRA: - To mój pierwszy Dakar i jestem z niego bardzo zadowolony. Wciąż uczę się, jak jeździć po wydmach. Doświadczyłem ich tylko w Abu Zabi i Maroku, aby przygotować się do Dakaru. Jechaliśmy czysto i cieszę się, że przed dniem przerwy jesteśmy liderami. Zamierzamy kontynuować to tempo i nadal dbać o samochód, a wyniki przyjdą same. W Brazylii mamy Rajd Sertoes, który jest zupełnie inny... tutaj jest o wiele trudniej!

KEVIN BENAVIDES: - Dzisiaj skrócono szósty etap, bo było naprawdę bardzo, bardzo niebezpiecznie. Myślę, że to była bardzo mądra decyzja organizatorów, ponieważ po tym, jak dzień wcześniej samochody i ciężarówki przejechały tę trasę, jej stan był zły. Teraz mamy dzień odpoczynku, musimy sprawdzić wszystko z zespołem, przeanalizować miniony tydzień, a potem dopiero zaczniemy myśleć o następnym. Nie jestem zadowolony z pierwszego tygodnia. Pierwszy dzień był dla mnie bardzo zły. Potem jakoś pozbierałem się i z dnia na dzień czułem się lepiej, więc to jest pozytywne. Było sporo błędów w skomplikowanej nawigacji, ale wszyscy mieli tak samo. Pierwszego dnia straciliśmy bardzo dużo, więc staraliśmy się naciskać i kontynuować odzyskiwanie czasu. Myślę, że następny tydzień będzie na pewno interesujący.

FRANCISCO LOPEZ CONTARDO: - Dziś zepsułem dyferencjał i straciłem czas pod koniec etapu, ale i tak jestem szczęśliwy. Po tygodniu nadal prowadzę w klasyfikacji generalnej, więc jest idealnie. Resztę rajdu będę traktował tak, jakbym zaczynał od zera, ale z dwudziestominutową przewagą! Na razie nie wygrałem jeszcze żadnego etapu, ale postaram się wygrać jeden w przyszłym tygodniu. Quintero jest bardzo mocny i bardzo szybki. Moim zdaniem musi nauczyć się jeździć nieco ostrożniej, a wtedy będzie miał wszystko, czego potrzeba!

ADRIEN VAN BEVEREN: - Mam szczęście, że udało mi się ukończyć ten odcinek specjalny w jednym kawałku, bo było naprawdę niebezpiecznie. Roadbook jest tak napisany, że wskazuje niebezpieczeństwa na trasie, ale ta trasa całkowicie zniknęła, była szeroka na 300 metrów po tym, jak wczoraj jeździły po niej samochody i ciężarówki. Wskazanych niebezpieczeństw czasem nie widać, bo czają się 100 metrów w jedną lub drugą stronę. Zacisnąłem zęby i robiłem co mogłem. Jesteśmy w grze, jesteśmy w czołówce i jestem zadowolony z pierwszego tygodnia. Wczoraj miałem nieco gorszy dzień, ale to część rajdu. Reszta poszła dobrze.

akcje
komentarze
Przerwana seria Gelazninkasa
Poprzedni artykuł

Przerwana seria Gelazninkasa

Następny artykuł

Cofnięta kara de Villiersa

Cofnięta kara de Villiersa
Załaduj komentarze