Bez DRS w ostatnim zakręcie

Formuła 1 zdecydowała, że DRS nie będzie mógł zostać wykorzystany w ostatnim, pochylonym zakręcie toru Zandvoort - arenie Grand Prix Holandii.

Bez DRS w ostatnim zakręcie

Formuła 1 wraca do Holandii po 36 latach. Comeback o rok opóźniła pandemia koronawirusa. Obiekt w położonym nad Morzem Północnym Zandvoort został zmodernizowany, a szefowie F1 wpadli na pomysł, by ostatni zakręt toru został pochylony.

Za ideą stała chęć poprawy widowiska, a komputerowe symulacje pokazały, że pochylenie zakrętu sprawi, że kierowcy przejadą dodatkowe 340 metrów - poza 678-metrową prostą - z gazem w podłodze.

Zaprojektowano duże pochylenie, sięgające 18 stopni, by samochody mogły pokonać zakręt z otwartym DRS. W środę okazało się, że podczas pierwszej - po latach - edycji Grand Prix Holandii, FIA zdecydowała się zastosować bezpieczne rozwiązanie i kierowcy będą otwierać tylne skrzydło dopiero za pochylonym zakrętem.

- Taka jest decyzja FIA - powiedział Jan Lammers, szef Circuit Zandvoort podczas dzisiejszego spotkania na torze. - Chcą zobaczyć, jak to wyjdzie w tym roku i zebrać dane z prawdziwego ścigania.

- Nie podejmują żadnego ryzyka i to zrozumiałe podczas pierwszej od 36 lat edycji.

Podczas najbliższego weekendu dostępne będą dwie strefy DRS. Pierwsza między zakrętami 10 i 11, a druga - wspomniana wyżej - na prostej startowej.

akcje
komentarze
De Vries zasługuje na miejsce w F1

Poprzedni artykuł

De Vries zasługuje na miejsce w F1

Następny artykuł

Ostatni sezon Raikkonena

Ostatni sezon Raikkonena
Załaduj komentarze