Gorszy silnik Kubicy?

akcje
komentarze
Gorszy silnik Kubicy?
Autor:
, Dziennikarz
Współautor: Tomasz Kaliński
26 cze 2019, 19:29

Robert Kubica, z powodu obrażeń odniesionych podczas feralnego Rajdu Ronde di Andora w 2011 roku, po powrocie do bolidu Formuły 1 musiał zmodyfikować układ swojej kierownicy tak, by większość funkcji obsługiwać jedną ręką. Jednak różnica w występach Polaka i George'a Russella bierze się z innych rzeczy...

Kubica po powrocie do Formuły 1 z pewnością nie ma wielkich powodów do zadowolenia. Oczywiście poza docenianym i godnym podziwu faktem powrotu do ścigania w najwyższej kategorii bolidów jednomiejscowych.

W dotychczas rozegranych, ośmiu wyścigach, Polak dwa razy znalazł się na szesnastym miejscu, co jak na kierowcę tego kalibru nie jest niczym wielkim. Kubica trafił jednak do Williamsa w najgorszym momencie w historii zespołu.

Nie chodzi tylko o fatalnie spisujący się bolid FW42, ale także o samą ekipę, która kurczy się jak śnieg w słońcu, a dowodząca Claire Williams nie umie przekazać odpowiedniego impulsu, by natchnąć wszystkich zwycięską tradycją. Zasłużony zespół został zdegradowany do ostatniego rzędu, nierzadko tracąc do „najbliższego” bolidu przeszło sekundę.

Brak odpowiednich zasobów jest głównym czynnikiem odpowiedzialnym za obecny stan rzeczy. Jednak sytuacja samego Roberta Kubicy jest jeszcze bardziej skomplikowana, ponieważ do wszystkich opisanych już trudności dochodzi jedna - jego partnerem w zespole jest George Russell.

Angielski mistrz Formuły 2 z pewnością jest talentem czystej wody. W kwalifikacyjnym starciu z Polakiem, Russell prowadzi 8:0. To jednoznacznie mówi o walorach młodego kierowcy, który jednak oprócz umiejętności ma także istotne wsparcie Mercedesa.

Prawdopodobnie, choć to coś więcej niż domniemanie, Russell używa jednostki napędowej oznaczonej jako Casa, używanej oficjalnie jedynie przez Lewisa Hamiltona i Valtteriego Bottasa. Z kolei Kubica posiada w bolidzie silnik w klienckiej wersji, zarezerwowanej między innymi dla dwóch samochodów Racing Point.

Aby pozbyć się wątpliwości, wystarczy porównać prędkości maksymalne osiągane przez dwa, teoretycznie takie same FW42, od czasu zamontowania w nich nowej ewolucji silnika Mercedesa [Phase 2]. W czasie Grand Prix Kanady, Russell rozwinął prędkość sięgającą 331,1 km/h, a Kubica nie przekroczył 326,6 km/h. We Francji różnica była jeszcze większa – George'owi zmierzono 334,6 km/h, podczas gdy bolid z numerem 88 nie przekroczył 316 km/h [dokładnie 315,9 km/h].

Liczby mówią wszystko, a różnica jest oczywista. Pytanie co generuje ją w największym stopniu? Trudności w prowadzeniu, które posiada Kubica, umiejętności Russella czy techniczne różnice dzielące samochody? Jednoznaczna odpowiedź jest trudna. Natomiast z całą pewnością, dla Toto Wolffa [szefa zespołu Mercedesa], rola Kubicy jako zespołowego partnera młodego Brytyjczyka jest bardzo korzystna.

Robert wiele przeszedł, by wreszcie ponownie zasiąść za kierownicą bolidu Formuły 1 jako podstawowy kierowca. Teraz został niemal relegowany do roli sparingpartnera dla młodego adepta. Niełatwo to zaakceptować, zwłaszcza, że musi pokonywać istotne przeszkody w prowadzeniu samochodu.

Zdjęcie główne, autorstwa Giorgio Pioli, przedstawia kierownicę używaną przez Kubicę. Wyraźnie widać, iż pod prawą ręką - ranną w wypadku we Włoszech - przyczepność zmodyfikowana jest za pomocą taśmy klejącej. Z kolei łopatka zmiany biegów znajduje się jedynie po lewej stronie. Na tę samą stronę przesunięta została również większość przycisków i dźwigni, by wszystkie funkcje mogły być obsługiwane w pełni sprawną ręką.

Oczywistym zatem jest, że Robert jest zmuszony do dużo większego wysiłku niż reszta kierowców. Już z tego względu należy mu się podziw i szacunek za bycie częścią współczesnej Formuły 1.

Następny artykuł
Abiteboul: Renault jest szybsze od McLarena

Poprzedni artykuł

Abiteboul: Renault jest szybsze od McLarena

Następny artykuł

McLaren patrzy w stronę czołówki

McLaren patrzy w stronę czołówki
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Formuła 1
Autor Franco Nugnes
Bądź pierwszy by otrzymać
wiadomości