Hamilton pojawił się znikąd

Sergio Pérez zajął czwarte miejsce w Grand Prix Sao Paulo. Kierowca Red Bull Racing przyznaje, że nie był w stanie sięgnąć po nic więcej.

Hamilton pojawił się znikąd

Sergio Pérez spisał się lepiej od Valtteriego Bottasa tuż po starcie do Grand Prix Sao Paulo i podążał na drugiej pozycji za kolegą zespołowym z Red Bull Racing - Maxem Verstappenem.

Meksykanin był jednak potem pierwszym kierowcą Red Bulla, który został zaatakowany przez Lewisa Hamiltona. Bronił się przez kilka okrążeń, a nawet był w stanie udanie kontratakować, jednak ostatecznie nie miał odpowiedzi na tempo Brytyjczyka. Później spadł również za Bottasa, który opóźnił pierwszy pit stop oraz zyskał przewagę dzięki wirtualnej neutralizacji.

Jak wielu, Pérez był zdumiony prędkością Mercedesa na prostej.

- Nie mogłem ich powstrzymać - przyznał Pérez po zawodach. - Lewis generalnie jechał, jakby był z innej planety. Co do Bottasa, po prostu miałem pecha. Wspaniale wykorzystał pojawienie się wirtualnego samochodu bezpieczeństwa. Kosztowało mnie to podium.

- Szybkość Lewisa na prostych była niesamowita. Przy wyjściu z zakrętu spojrzałem w lusterka i zobaczyłem, że jestem w bezpiecznej odległości od niego. Potem, gdy zerknąłem ponownie, nagle pojawił się znikąd i był tuż obok mnie. To naprawdę imponujące - przyznał.

W odniesieniu do swojego pojedynku z Hamiltonem, gdy podążał na drugiej pozycji, dodał jeszcze: - Gdybym był bliżej Verstappena i miał szanse na otworzenie tylnego skrzydła, być może dłużej utrzymałbym się przed Lewisem. To oczywiście i tak by niczego nie rozwiązało. Do tego pojawienie się samochodów bezpieczeństwa nie było dla nas korzystne. To po prostu nie był nasz wyścig.

Pérez zdobył dodatkowy punkt, za najszybsze okrążenie w wyścigu.

Czytaj również:
Sergio Perez, vs. Lewis Hamilton

Sergio Perez, vs. Lewis Hamilton

akcje
komentarze
Norris nie wie, co się stało
Poprzedni artykuł

Norris nie wie, co się stało

Następny artykuł

Audi kupiło McLarena?

Audi kupiło McLarena?
Załaduj komentarze