Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Z piekła rodem - Fiat Mefistofele

Historia motoryzacji to bez wątpienia jeden z najbarwniejszych epizodów w całej, liczącej tysiące lat,  historii ludzkości.

Pojawienie się pierwszych pojazdów mechanicznych, będących po prostu powozami z dodanym silnikiem parowym lub spalinowym, to spełnienie marzeń o szybkim i bezpiecznym przemieszczaniu się po świecie, bez konieczności używania do tego zwierząt pociągowych lub siły mięśni.Pionierskie lata rozwoju samochodów stały się początkiem niekończącego się wyścigu o to, kto zbuduje auto szybsze, większe, mocniejsze. Poligonem do testowania tych maszyn były pojawiające się coraz częściej rajdy i wyścigi oraz organizowane próby bicia rekordów prędkości. Z myślą o udziale w tych imprezach budowano nowe pojazdy, począwszy od niewielkich konstrukcji o małej mocy, a skończywszy na motoryzacyjnych monstrach z silnikami wziętymi bezpośrednio z samolotów, do prowadzenia których potrzeba było dużo odwagi i sporej dozy szaleństwa.

fot. Fiat



W towarzystwie, któremu przyświecało miażdżenie konkurencji we wszelkiego typu imprezach motorowych i  nie obca była mieszanka umiejętności wyścigowych i adrenaliny, znalazł się Fiat Mefistofele. Powstał z inicjatywy Arthura Douglasa Eldridge- angielskiego inżyniera, pilota i kierowcy startującego od początku lat dwudziestych na torze Brookland z własnoręcznie zrobionym Isotta Fraschini z ogromnym, 20 litrowym silnikiem Maybacha o mocy 240KM. Niezadowolony osiągami auta postanowił go sprzedać oraz zainwestować w budowę nowego pojazdu. Wybór padł na Fiata, a właściwie na jego resztki, które Eldridge odkupił od Johna Duffa za symboliczną kwotę 25 funtów.

fot. Piotr Ciechomski



Historia powstania samego auta sięga roku 1908, kiedy został zbudowany jako dwuosobowy Fiat SB4, niemal całkowicie pozbawiony karoserii i przeznaczony do sprintu. Jednak wybuch pierwszej wojny światowej przerwał karierę tego modelu, a do startów wrócił w roku 1922 właśnie na torze Brookland. Nie zrobił niestety dużej furory, gdyż jego 18-litrowy motor, w który był wyposażony, rozpadł się na kawałki. Jego nowy właściciel, kierowca wyścigowy, zainstalował na podwoziu Fiata 22-litrową jednostkę A12, wykorzystywaną w połowie lat dwudziestych we włoskich samolotach wojskowych. W międzyczasie dokonał śmiałych przeróbek, takich jak przedłużenie auta, aby zmieścić pod maską ogromny silnik. Za wydłużenie ramy posłużyło mu… podwozie autobusu wzięte prosto ze złomowiska. Motor rozwijał moc około 300 koni mechanicznych, posiadał aż cztery świece na cylinder i tylko dwa gaźniki.

fot. Piotr Ciechomski



W lipcu 1924 roku pojawiła się okazja pobicia rekordu prędkości naziemnej. Mefistofele Eldridge’a pędził z prędkością 241 km/h ustanawiając tym samym nowy rekord. Z przyczyn technicznych, a raczej ze względu na skargę konkurenta, Rene Thomasa, że pojazd nie posiada wstecznego biegu i nie spełnia tym samym warunków regulaminu, rekord ten nie został uznany. Mimo to kilka dni później Eldridge, znanym tylko sobie sposobem, spełnił wymogi i dopiął swego,  ustanowiając nowy rekord 234,98 km/h. Działo się to bladym świtem 6 lipca 1924 roku. Wtedy to Fiat, poprzez niewyobrażalny hałas z komory silnika, został ochrzczony przez publiczność imieniem  upadłego anioła. Mefistofele był jednym z ostatnich samochodów napędzanych za pomocą łańcucha i ostatnim, który podjął się próby pobicia rekordu prędkości na drodze publicznej.

fot. Piotr Ciechomski



Niestety dalsza historia samochodu nie była już tak świetlana. W obliczu szybszej i nowocześniejszej konkurencji auto radziło sobie coraz gorzej. W latach pięćdziesiątych przeszło gruntowną renowację, po której pojawiło się na wielu imprezach w Anglii i Australii. Konstrukcja Mefistofele nie zmieniła się prawie od czasu powstania. Oprócz czarnego lakieru, który zastąpiono czerwonym, silnik wyposażono w cztery gaźniki, dzięki czemu jego moc wzrosła do około 320 koni mechanicznych. W roku 1969 monstrualną maszynę przejął pod swoje skrzydła Fiat i pojazd znalazł się w muzeum Centro Storico w Turynie, gdzie do dziś jest wystawiany i odbywa przejażdżki po torze testowym Bolloco.

fot. Piotr Ciechomski


fot. Piotr Ciechomski


fot. Piotr Ciechomski


fot. Piotr Ciechomski

Piotr Ciechomski
 

Poprzedni artykuł Śmiechowski podsumowuje Estoril
Następny artykuł 61 zgłoszeń w Opolu

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry