Mówią po Rajdzie Nadwiślańskim

Wypowiedzi zawodników po Rajdzie Nadwiślańskim, trzeciej rundzie ProfiAuto Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski 2021.

Mówią po Rajdzie Nadwiślańskim

JAROSŁAW SZEJA: - To na pewno nie był weekend, o jakim marzyliśmy. Czuję, że mieliśmy w okolicach Puław coś do pokazania, ale niestety taki jest sport. Nikt nie mógł tego przewidzieć. Szkoda, bo Hyundai na asfalcie prowadził się naprawdę dobrze. Nie myślimy o tym - teraz pora na jak najlepsze przygotowania do Rajdu Rzeszowskiego. Mamy stamtąd miłe wspomnienia. Jesteśmy zmotywowani i pełni nadziei. Przygotowaliśmy nawet dla naszych kibiców oraz partnerów wyjątkową niespodziankę, ale o niej powiemy wam trochę później. Koniecznie śledźcie nasze kanały w mediach społecznościowych, bo obiecujemy, że to będzie prawdziwa petarda!

 

JACEK MICHALSKI: - Na ten rajd jechaliśmy z chłodniejszą głową niż w debiucie miesiąc temu. Startowaliśmy tutaj dwa lata temu i wiedzieliśmy, że ten rajd jest trudny, ale też wiedzieliśmy, czego można się spodziewać. O ile w Rajdzie Polski jadąc na końcu stawki narzekaliśmy na stan drogi, tak tutaj daleki numer startowy był dla nas plusem. Dzięki temu na drodze były widoczne punkty hamowania, kluczowe na Puławach. Do tego cięcia były już mocno wyjeżdżone, więc mogliśmy się pchać w te zakręty głębiej. Pierwszy odcinek pojechaliśmy spokojnie, aby zobaczyć co zrobi konkurencja. Okazało się, że wygraliśmy go o 15 sekund, więc dalej jechaliśmy już swoje, a czasy samy się robiły. Podczas pierwszego przejazdu Wilkowa czołówkę zastał deszcz i podobno było bardzo ślisko. My wprawdzie jechaliśmy dalej po mokrym, ale nie było kałuż i nasza opona dobrze kleiła. Na drugiej pętli przyspieszyliśmy, ale w dalszym ciągu jechaliśmy bezpiecznie, kontrolując sytuację. Chciałbym podziękować Adamowi, z którym stworzyliśmy w piątek bardzo dobry opis i to zaprocentowało, oraz serwisowi MTS Subaru Dzierżoniów, który spisał się na piątkę – a nawet trzy piątki i perfekcyjnie przygotował samochód, a nam udało się go nie popsuć. 

ADAM BINIĘDA: - Przed startem w Puławach mówiłem, że ten rajd jest trudny i specyficzny i taki faktycznie był. Choć tak naprawdę nie jest to żadne odkrycie, to co innego znać teorię, a co innego przełożyć to na jazdę po odcinkach. Nam od początku jechało się bardzo fajnie, wygraliśmy pierwszy odcinek obejmując prowadzenie w klasie ze sporą przewagą i nie oddaliśmy go już do końca, dodatkowo wygrywając Power Stage, więc z weekendu wywozimy komplet punktów. Auto było perfekcyjnie przygotowane, my z Jackiem również podeszliśmy do tego startu spokojniej i efekt widać na mecie. Choć asfalty na Lubelszczyźnie były mocno zabrudzone, my cały rajd przejechaliśmy czysto, bez żadnej podbramkowej sytuacji. Podczas pierwszej pętli zaznaczyliśmy w opisie wszystkie miejsca, w których trzeba uważać i dzięki temu, mając w połowie rajdu półtorej minuty przewagi, mogliśmy pojechać po południu rozważnie, co wcale nie znaczy, że wolno. Dodatkową trudnością w ten weekend była pogoda, w samochodzie mieliśmy saunę, przez co trzeba było się jeszcze mocniej skoncentrować. Choć straciliśmy podczas tego rajdu kilka kilogramów, to udało nam się wytrzymać fizycznie trudy tego rajdu i możemy cieszyć się z naszego pierwszego zwycięstwa w HR2.

 

MIKOŁAJ MARCZYK: - Wygrywamy Rajd Nadwiślański i jest to dla nas fantastyczne wejście w tę asfaltową część sezonu. Trzecie zwycięstwo z rzędu w mistrzostwach Polski, jesteśmy liderami z kompletem punktów, bo na koniec wygraliśmy też Power Stage. To dla mnie, dla Szymona i całego zespołu fantastyczne. Dwa dni temu po raz pierwszy po długiej przerwie wsiedliśmy do naszego samochodu w specyfikacji asfaltowej. Szybko się w nim odnalazłem. Pokazaliśmy dużą dojrzałość i rajdowy spryt. Myślę, że to doświadczenie przyda się nam już za moment, podczas 3. rundy Rajdowych Mistrzostw Europy FIA ERC, czyli w Rajdzie Rzymu. Ale teraz jeszcze jest czas na to, aby cieszyć się ze zwycięstwa w Puławach.

SZYMON GOSPODARCZYK: - Jesteśmy na mecie wygranego Rajdu Nadwiślańskiego. Tak naprawdę tego pucharu bardzo brakowało mi w domu, bo tutaj z Mikołajem nigdy wcześniej nie wygraliśmy. Jestem bardzo zadowolony, mieliśmy mocną konkurencję, tak doświadczonych i szybkich rywali jak chociażby Wojtek Chuchała i Grzegorz Grzyb. Okazaliśmy się najmocniejszą załogą, również psychicznie. Do tego stopnia, że - kiedy naszym rywalom przytrafiały się błędy - my robiliśmy swoje i powiększaliśmy przewagę. Wygraliśmy rajd, jesteśmy liderami mistrzostw Polski, wygraliśmy też Power Stage, więc wywozimy do domu wszystko, co było do zdobycia. Teraz wsiadamy w samolot i lecimy na Rajd Rzymu.

 

KACPER WRÓBLEWSKI: - To jeden z tych rajdów który pozytywnie zapadnie w mojej pamięci! Pierwszą pętlę jechaliśmy bardzo szybko, ale jadąc takim tempem i walcząc o setne sekundy łatwo jest popełnić błąd. I tak też się stało w naszym przypadku. Po dobrym starcie do trzeciego odcinka - Urzędów 1, przestrzeliłem hamowanie z dużej prędkości. Zawracaliśmy, co spowodowało stratę pewnie ok 15 sekund. Z kolei na następnej próbie jadąc w deszczu na twardej oponie, na wolnym zakręcie odjechał nam tył auta. By uniknąć uderzenia w znak musiałem je obrócić i ponownie zawracać. Stąd nie uniknęliśmy kolejnej straty czasowej. Do drugiej pętli przystąpiliśmy z nastawieniem ataku i nadrabiania. Na trzech z czterech odcinków specjalnych zdobyliśmy oesowe podium. Dwa razy byliśmy drudzy i raz trzeci, co bardzo nas cieszy. Jesteśmy zadowoleni z naszej jazdy i tempa, i już się nie mogę doczekać następnego rajdu. Bardzo dziękujemy za wsparcie naszym sponsorom i zespołowi oraz kibicom! Dało się je mocno odczuć, a wasz doping dodał skrzydeł naszej ptasiej załodze. Do zobaczenia w Rzeszowie

JAKUB WRÓBEL: - To był naprawdę szybki weekend w okolicach Puław. 5 miejsce w klasyfikacji generalnej ze stratą 0.37 sekundy na kilometrze do zwycięzcy rajdu, świadczy o wysokim poziomie sportowym minionej rundy mistrzostw Polski. Gratulacje dla naszych konkurentów. Walka na odcinkach w tym roku jest wyjątkowo zaciekła, a o poszczególnych zwycięstwach decydują naprawdę niewielkie detale. Cały zespół pracował bardzo ciężko, dzięki czemu wywozimy z Puław solidne punkt

 

ŁUKASZ BYŚKINIEWICZ: - Fantastyczny rajd, który ułożył się tak jak to sobie wyobrażaliśmy. Jeszcze przed startem Rajdu Nadwiślańskiego, powiedzieliśmy, że chcemy w nim wygrać i to zrealizowaliśmy. W rajdach trudno jest cokolwiek planować, ponieważ jest to sport bardzo nieprzewidywalny, ale tym razem to zrobiliśmy. Pojechaliśmy bardzo szybko, bez błędów i dobrze dobierając opony. Nadwiślańskie asfalty na Lubelszczyźnie były jeszcze bardziej śliskie niż w poprzednich edycjach. Do tego na jednym z odcinków złapał nas deszcz. Na szczęście nasze opony Michelin pozwalały nam bardzo szybko jechać nawet w takich warunkach. Ford Fiesta obsługiwany przez Kumiega Racing i APR Motorsport działał perfekcyjnie i można było się skupić wyłącznie na szybkiej jeździe Bardzo się cieszymy, że zwycięsko wychodzimy z zaciętej walki z Radkiem Typą i Kamilem Bolkiem. Różnice były minimalne i to jest piękne. Wygraliśmy połowę rozegranych odcinków specjalnych, a dzięki punktom za pierwsze miejsce wracamy na pierwsze miejsce w punktacji Mistrzostw Polski w naszej klasie3. Ten rajd pokazał, że zacięta rywalizacja będzie trwała przez cały sezon. Kolejne starcie już 5-7 sierpnia na Rajdzie Rzeszowskim. Dziękuję Partnerom wspierającym nasze starty: Auto Partner, MaXgear, Blachy Pruszyński, NOVOL, TEKOM Technologia, Michelin Motorsport Poland, SIREN7 oraz szefom kanałów grupy TVN Discovery za wsparcie medialne.

ZBIGNIEW CIEŚLAR: - Wygrywamy Rajd Nadwiślański. To bardzo dobry wynik. Jechaliśmy płynnie, bez przygód, szybko i to dało, że to my jesteśmy na pierwszym miejscu na mecie w Puławach. Rajd był mocno sprinterski. Został rozegrany w jeden dzień, ale mieliśmy do pokonania aż 120 kilometrów tempem wyścigowym w bardzo wysokich temperaturach i w zmiennych warunkach. Na jednym odcinku specjalnym mocno się rozpadało, ale mimo, że mieliśmy założone opony Michelin typu slick, to utrzymaliśmy szybkie tempo. Bardzo się cieszę z pierwszego miejsca i awansu na pozycje lidera w całym sezonie Mistrzostw Polski w klasie3.

WOJTEK CHUCHAŁA: - To niesamowite uczucie wrócić na te trudne trasy z wynikiem na podium i po raz trzeci w tym roku odebrać na mecie puchar. Myślę, że w naszym zasięgu była jeszcze lepsza pozycja, ale mogę to powiedzieć dopiero teraz, analizując cały dzień. W tamtym momencie, biorąc pod uwagę warunki pogodowe, opony jakie mieliśmy do dyspozycji i stawkę, jaka była w grze uważam, że podjęliśmy dobrą decyzję, skupiając się przede wszystkim na mecie i punktach, a nie urwaniu kilku dodatkowych sekund. Szkoda, bo tak naprawdę jeden odcinek kosztował nas stratę aż 20 sekund, ale finalnie i tak jesteśmy bardzo zadowoleni z wyniku - dodał. - Trzecie miejsce i bardzo cenny awans w klasyfikacji generalnej, to efekty solidnej pracy całego zespołu. Jak chyba wszyscy, my również mieliśmy trochę przygód, małe problemy i pogodowego pecha, ale nie poddaliśmy się i konsekwentnie przemy do przodu. Staramy się jak najlepiej wykorzystać każdy kilometr, cały czas się uczymy i dużo rzeczy sprawdzamy. Sporo pracy przed nami, ale idziemy w dobrym kierunku. Dziękuje partnerom Marten Sport, Tece, Burbo Oil, Dil Surowce Wtórne, Franke Pirelli i Mio oraz Wam kibicom, że byliście i cały czas jesteście z nami. Zobaczymy, co nowego przyniesie sezon.

SEBASTIAN ROZWADOWSKI: - Lata mijają, a Rajd Nadwiślański niezmiennie pozostaje piekielnie trudny. Pod wieloma względami Puławy zafundowały nam wszystko to, co zapamiętaliśmy ze śliskich asfaltów i niesamowitego tempa. Charakterystyka odcinków się nie zmieniła, ale po przerwie, sporo mieliśmy do nadrobienia. Zmienna przyczepność, punkty hamowania i szczególnie zdradliwe miejsca – wszystkiego tego musieliśmy się znów uczyć. Pogoda też dołożyła swoje, bo chyba nikt nie spodziewał się tak nagłej zmiany warunków. Strata z tego odcinka, na którym złapały nas tak potężne opady mocno zaważyła na wyniku, ale niestety niewiele dało się zrobić, prócz tego, żeby jakiś błędem nie przekreślić całej pracy. Niedosyt pozostaje, ale ze sportowego punktu widzenia i dorobku punktowego jesteśmy naprawdę zadowoleni. To, że po takiej przerwie mogliśmy podłączyć się do walki z Miko Marczykiem i Tomkiem Kasperczykiem - dwójką kierowców, którzy od kilku lat dyktują tu tempo, potwierdza potencjał zespołu. Razem z pozycją w tabeli i umocnieniem przewagi nad trzecią załogą, daje nam to dobry punkt wyjścia, na drugą, w pełni asfaltową część sezonu. Do pojedynku w Rzeszowie będziemy jeszcze lepiej przygotowani.

 

TOMASZ KASPERCZYK: - W zasadzie o to chodziło. Przejechać ten rajd równym, solidnym tempem, utrzymywać się w czołówce od startu do mety, jednocześnie nie popełniając błędów, które przekreślą cały wysiłek. Kilka tych drobnych, które mam na sumieniu, dały nieco więcej spokoju Mikołajowi. Oczywiście pojechał świetnie, ale mogliśmy toczyć z nim bardziej kontaktową walkę, gdyby nie te ułamki sekund, które w kilku miejscach wypuściłem z rąk. Z drugiej strony dobrze, że mam co poprawiać i nad czym pracować, bo jest to przecież kwintesencja sportu. Z psychologicznego, i nie tylko, punktu widzenia liczy się też fakt, że jesteśmy już o krok od podium w punktacji mistrzostw Polski, a przed nami jeszcze kilka rund, by wspiąć się wyżej.

informacja prasowa

...więcej wkrótce

akcje
komentarze
Hat-trick Marczyka i Gospodarczyka
Poprzedni artykuł

Hat-trick Marczyka i Gospodarczyka

Następny artykuł

Ważny awans Chuchały

Ważny awans Chuchały
Załaduj komentarze