Breen trzyma formę

Craig Breen, jak wielu innych zawodników, od kilku tygodni nie zasiadał w swoim samochodzie rajdowym. Starając się jednak w jakikolwiek sposób zachować formę, korzysta z domowego symulatora.

Breen trzyma formę

Breen, siedząc w domu, nie odpoczywa, tylko każdego dnia trenuje. Korzysta z symulatora. Ma także siłownię u siebie. Chce być gotowy do rywalizacji, gdy sytuacja się unormuje, a Andrea Adamo - szef Hyundai Motorsport, wezwie go do stawienia się na kolejnym rajdzie.

- Nie oglądałbym All-Ireland (irlandzkiej ligi rugby), nawet gdyby była na moim podwórku. Żaden inny sport nigdy mnie nie pociągał. Nudził mnie. Od ósmego roku życia nie znam niczego innego niż sporty motorowe, a symulator jest najbardziej do tego zbliżony.

- To już wykracza poza PlayStation - kontynuował. - Prawie cały świat sportów motorowych korzysta z tego. Dzięki zastosowanej technologii wszystko jest bliskie rzeczywistości, choć bez poczucia prędkości i przeciążeń, z jakimi mamy do czynienia w samochodzie.

- Bardziej preferowane są też tory wyścigowe niż rajdy, ale jeśli chodzi o kwestię samej jazdy, jest to absolutnie na medal - uznał.

Czytaj również:

Craig Breen wypadł ze składu Citroena w WRC po sezonie 2018, a francuski producent całkowicie wycofał się z cyklu pod koniec 2019 roku.

Irlandczyk, oprócz startów w regionalnych imprezach, współpracuje też z Hyundai Motorsport. W sezonie 2019 w mistrzostwach świata dwukrotnie wsiadał za kierownicę i20 Coupe WRC. W tym roku był siódmy w Rajdzie Szwecji.

Odnosząc się do swojej współpracy z Citroenem, przekazał: - Poszło niefortunnie. Możliwość jazdy dla nich stanowiła dużą szansę. Naprawdę myślałem, że dostałem złoty bilet, będąc w jednym z najbardziej utytułowanych zespołów, który dominował w mistrzostwach. Jednak wszystko poszło źle. Problemy z samochodem były potwierdzone. Szkoda, była okazja na zrobienie czegoś wyjątkowego.

- Niestety w tym sporcie chodzi nie tylko o talent, by odnieść sukces. Wiele zależy od polityki i sponsorów. Trzeba znaleźć się we właściwym miejscu, we właściwym czasie.

Hyundai jednak sięga po niego, aby pomagał w zdobywaniu punktów dla zespołu.

- Minęło trochę czasu, odkład miałem pełny program. Od zeszłorocznego Rajdu Finlandii robię co w mojej mocy. Zespół to zauważył i wziął nas pod swoje skrzydła - przekazał.

Kontrakt ma do końca tego roku. Jego dalsza przyszłość w mistrzostwach świata nie jest znana.

- Nie ma wystarczającej ilości miejsc, aby zadowolić wszystkich, ale mam nadzieję, że w najbliższym czasie nastąpią zmiany. Niektórzy kierowcy będą kończyli karierę - zauważył.

Odnosząc się jeszcze od obecnego kryzysu, przekazał: - Zdecydowanie będą chcieli dokończyć mistrzostwa. W lutym bowiem ponownie rozpoczną się od Rajdu Monte Carlo. Jednak nikt tak naprawdę nie wie, jak długo to potrwa, zanim wrócimy do akcji. Na razie priorytetem jest przetrwanie tego.

Czytaj również:

Polecane video:

akcje
komentarze
Faworyci postraszyli, realni kierowcy dołączyli
Poprzedni artykuł

Faworyci postraszyli, realni kierowcy dołączyli

Następny artykuł

Pomoc dla Automobilklubu Polski

Pomoc dla Automobilklubu Polski
Załaduj komentarze