Szczęśliwe podium Gasly’ego

Pierre Gasly zdradził, że problem z silnikiem mógł uniemożliwić mu walkę o podium w Grand Prix Azerbejdżanu.

Szczęśliwe podium Gasly’ego

Gasly ruszał do wyścigu w Baku z czwartego pola. W trakcie rywalizacji stracił nieco kontakt z czołową trójką. Jeszcze na cztery okrążenia przed metą był na piątej pozycji. Szalona końcówka - wypadek Maxa Verstappena i błąd Lewisa Hamiltona - promowała Francuza na najniższy stopień podium. Gasly walczył o niego ze swoim dobrym kolegą - Charlesem Leclerkiem z Ferrari.

W rozmowie po zakończeniu rywalizacji Gasly ujawnił, że problemy z silnikiem - towarzyszące mu od połowy dystansu - mogły pozbawić go dobrego wyniku.

- Od połowy wyścigu pojawiły się problemy z silnikiem i nie było łatwo - powiedział Gasly. - Traciliśmy dużo mocy, zwłaszcza na prostych, i Seb [Vettel] wyprzedził nas bez problemu. Widać było sporą różnicę [mocy], na przykład względem Yukiego [Tsunody]. Chłopaki podpowiadali mi, co przełączać, by ograniczyć szkody.

- Byłem bardzo mocny w drugim sektorze, ale na prostej było ciężko. Nie mogłem nic zrobić, kiedy wyprzedzał mnie Seb.

Gdy zarządzono restart z pól startowych, Gasly zdawał sobie sprawę, że obrona przed samochodami z tyłu nie będzie prosta. Kiedy po przygodzie Hamiltona pojawiła się szansa na podium, nie zamierzał odpuszczać.

- Podczas tych dwóch okrążeń zdawałem sobie sprawę, że czegokolwiek bym nie zrobił, Charles wyprzedzi mnie na prostej. I tak się stało. Udało mi się jednak złapać hol i zaatakowałem w zakręcie numer 1. On odpowiedział w „trójce”, więc musiałem zahamować bardzo późno.

- Wtedy naprawdę doprowadziłem hamulce do limitu, jadąc ze Sebem. Myślałem, że skończę na ścianie. Jakoś wyhamowałem. Nie wiem jak. To było bardzo opóźnione hamowanie. Z Charlesem było podobnie. Chciałem tego podium. Podjąłem ryzyko, ale na pewno się opłaciło - wyjaśnił Pierre Gasly.

Szalona końcówka w Baku:

akcje
komentarze
GP Azerbejdżanu: Okrążenie po okrążeniu - animacja
Poprzedni artykuł

GP Azerbejdżanu: Okrążenie po okrążeniu - animacja

Następny artykuł

Pirelli: Zawiniły „odłamki”

Pirelli: Zawiniły „odłamki”
Załaduj komentarze