Z samochodu Kubicy odpadła kamera

akcje
komentarze
Z samochodu Kubicy odpadła kamera
Autor:
30 mar 2019, 21:03

Na ostatnim szybkim kółku w Q1 urwała się kamera na nosie samochodu Roberta Kubicy. Kierowca Williamsa oświadczył, że kosztowało go to jedno miejsce na polach startowych Grand Prix Bahrajnu.

- To była sensowna sesja - powiedział Kubica. - Sytuacja jest trudna i znowu mamy coś do sprawdzenia. Parę rzeczy mogliśmy poprawić. Z pewnością urwana kamera na nosie podczas ostatniego mierzonego okrążenia nie pomogła, ale to zmieniłoby wyniki tylko o jedno miejsce. W tej chwili chodzi bardziej o zrozumienie tego co musimy zrobić, żeby się poprawić, przygotowanie się na poprawiony samochód, tak aby w przyszłości wyciągnąć z niego maksimum.

- To była bardzo trudna sesja - mówi George Russell. - Z jakichś powodów samochód nie prowadził się ani trochę tak wspaniale, jak wczoraj w FP2. Moje okrążenia były naprawdę nieporządne, dalekie od potencjału samochodu i szkoda, że tak się stało. Wiemy, że nie walczymy w środku stawki, ale nadal musimy zoptymalizować to co posiadamy. Dzisiaj tego nie zrobiliśmy.

- Co niezwykłe o tej porze roku w Bahrajnie, w nocy mocno padało, a to jeszcze bardziej utrudniło FP3 - komentuje Dave Robson, główny inżynier wyścigowy Williamsa. - Było bardzo gorąco, podobnie jak w piątek w FP1, jednak zdołaliśmy przeprowadzić parę testów w tych względnie złych warunkach na torze, a to całkiem pozytywne. Przechodząc do kwalifikacji mogliśmy wykorzystać pracę, którą wykonaliśmy wczoraj w FP2 w celu ustawienia samochodu na sesję w dzisiejszy wieczór. Obydwaj kierowcy dobrze pojechali i choć samochód nadal trochę odstaje tempem, cisnęli najlepiej jak mogli, uzyskując bardzo podobne czasy. 

Następny artykuł
Grosjean o trzy miejsca niżej

Poprzedni artykuł

Grosjean o trzy miejsca niżej

Następny artykuł

Kubica: To bardziej walka o przetrwanie niż jazda

Kubica: To bardziej walka o przetrwanie niż jazda
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Formuła 1
Wydarzenie GP Bahrajnu
Kierowcy Robert Kubica
Autor Janusz Śmiłowski
Bądź pierwszy by otrzymać
wiadomości