Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Powiedzieli po Słomczynie

JACEK PTASZEK: - Przed rozpoczęciem VI rundy w naszym zespole panowała pełna mobilizacja - do zakończenia sezonu po zawodach w Słomczynie pozostały już tylko dwie eliminacje, dlatego ten start był dla mnie bardzo ważny.

Można nawet powiedzieć, że dla mnie były to zawody o wszystko. W dwóch eliminacjach, które odbyły się na Litwie, pogubiłem punkty. W Ukmerge przegrałem z Marcinem Wicikiem, natomiast runda w Vilkyciai zakończyła się totalną porażką po tym jak zdefektował napęd w Corolli. Przed Słomczynem samochód przeszedł totalny przegląd i w czasie imprezy nie miałem żadnych problemów. Zwycięstwo pozwoliło mi powiększyć przewagę nad Wicikiem do dziesięciu punktów.

MARCIN WICIK: - Jestem zadowolony z przebiegu VI rundy MPRC, chociaż nie do końca. Biegi kwalifikacyjne przebiegły bardzo spokojnie i wszystkie moje przejazdy udało mi się wygrać. W I sesji uzyskałem najlepszy czas jadąc po mokrym torze. Niestety w finale po kilku dziesięciu metrach Ptaszek skręcił w moją stronę, nie będąc w tym momencie całkowicie przede mną, co zmusiło mnie do wyhamowania i puszczenia przeciwnika. Uderzenie które otrzymałem, zmieniło zbieżność w moim Escorcie, a mimo to byłem w stanie utrzymać niewielki dystans za prowadzącym. Chciałbym także poinformować, że moja absencja na podium była spowodowana wulgarnym zachowaniem w stosunku do mnie i mojej rodziny podczas zawodów ze strony ekipy i kibiców ściśle związanych z Jackiem Ptaszkiem.

MARIUSZ KRÓLIKOWSKI: - Od samego początku miałem dzisiaj różnego rodzaju kłopoty techniczne z moją Celicą. Poza tym na torze doszło do dwukrotnego kontaktu z Piotrem Tyszkiewiczem, ale wyjaśniliśmy sobie już wszystko, a sędziowie rozstrzygnęli tę sporną sytuację na moją korzyść. Konieczność przedzierania się do głównego biegu z finału B postawiła mnie w dość trudnej sytuacji. Udało mi się jednak ten bieg wygrać i mogłem wystartować w finale A. Mimo paru niedociągnięć i błędów, które popełniłem w tym wyścigu, dojechałem do mety na trzecim miejscu. Jestem bardzo zadowolony z końcowego rezultatu. Chciałbym przede wszystkim podziękować mechanikom, którzy wykonali ogrom pracy, aby samochód był sprawny.

Cieszymy się, że Marcin wygrał w klasie 3. Byłem pod wrażeniem jego jazdy. Po raz pierwszy miałem okazję zobaczyć go w akcji na torze.

MARCIN LASKOWSKI: - Bardzo jestem zadowolony ze swojego występu w Słomczynie. Lepszego powrotu po przerwie do rallycrossu nie mogłem sobie chyba wymarzyć. Konkurencja w tym sezonie w klasie 3 jest bardzo mocna, dlatego nie byłem nastawiony na zwycięstwo w tych zawodach. Po czasówce i biegach kwalifikacyjnych udało mi się zdobyć drugie pole startowe. W finale po pierwszym zakręcie spadłem na trzecie miejsce, ponieważ bardzo dobrze wystartował Andrzej Grigorjew. Potem awaria techniczna wykluczyła Krzysztofa Groblewskiego z walki o zwycięstwo. Cóż, w tym sporcie niektórych rzeczy nie da się przewidzieć. Mnie z kolei udało się wyprzedzić Grigorjewa i dotrzeć do mety na pierwszym miejscu.

MARCIN LISEK: - Tego startu nie mogę zaliczyć do udanych. Już w pierwszym biegu kwalifikacyjnym, uderzony przez konkurenta, trafiłem w bandę. Uderzenie spowodowało skrzywienie koła w moim Seicento i do końca zawodów samochód nie prowadził się tak jak powinien. Na dodatek przed zawodami podczas treningu ogólnorozwojowego doznałem kontuzji barku, w związku z czym odczuwałem ból podczas ostrej walki na torze. W finale C po pierwszym zakręcie utrzymałem pozycję, ale jadący za mną Marcin Bruś wykorzystał mój błąd na lewym nawrocie i mnie minął. Muszę przyznać, że po raz pierwszy w tym sezonie dałem się komuś wyprzedzić. Dotychczas bardzo skutecznie broniłem swoich miejsc. Kolejna runda odbędzie się na torze w Toruniu. Na tym obiekcie w zasadzie jeszcze nie startowałem, ponieważ podczas pierwszej rundy dachowałem na treningu. W sobotę jadę na tor potrenować przed czekającymi mnie już niedługo zawodami.

DOMINIK BRYMORA: - Tym razem nie udało mi się zakończyć zawodów na podium. W pierwszym biegu dość ostro walczyłem z Żugajewiczem, w wyniku czego otrzymałem pięciosekundową karę. Mój rywal także powinien otrzymać ostrzeżenie, ale jak widać, sędziowie z Warszawy byli innego zdania. Do finału awansowałem na czwartej pozycji. Podjeżdżając na pola przedstartowe do biegu finałowego czułem, że coś niedobrego dzieje się z moją skrzynią biegów. Po starcie musiałem ruszyć z drugiego biegu, przez co straciłem czwartą pozycję. Przez sześć okrążeń udało mi się wyścigu wyprzedzić Chodorskiego i ostatecznie ukończyłem zawody na piątym miejscu.

Poprzedni artykuł Zwycięski powrót Laskowskiego
Następny artykuł Kontaktowy Estering

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry