Mówią po Rally Žemaitija

Wypowiedzi zawodników po Rally Žemaitija, pierwszej rundzie ProfiAuto Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski

Mówią po Rally Žemaitija

HUBERT LASKOWSKI: - Pierwszy oesowy triumf, co prawda w klasie, jest czymś wyjątkowym. Wiele lat spędziłem w kartingu i na ulicach Kielm poczułem się jak ryba w wodzie. Na krótkiej próbie pokazałem również, że można na niej sporo zyskać, podczas gdy wielu traktuje to dopiero jako rozgrzewkę. Już po testach wiedziałem, że Peugeot 208 Rally4 jest autem dla mnie. Dodatkowo świetnie poznałem opony Pirelli i mogłem wykorzystać wszystkie narzędzia jakie przekazano mi do pracy. Wiadomo, że celem była meta, ponieważ w moim wieku i przy moich możliwościach każdy przejechany kilometr ma znaczenie. Jednak dobre tempo, które zaprezentowałem dało też sygnał do świata, że może warto zainteresować się moją osobą. Dziękuję wszystkim, którzy w trakcie rajdu wspierali mnie dobrym słowem i na mecie gratulowali rezultatów. Nie zapominam również o ekipie MartenSport, która przygarnęła mnie pod swoje skrzydła i o Adamie Jarosie, moim pilocie. Bez nich mógłbym śledzić ten rajd jedynie z domu. Wiem, że dałem z siebie wszystko, co mogę i zgodnie z obietnicą nie zawiodłem moich kibiców.

ADAM JAROS: - Plan który założyliśmy został wykonany, więc do domu wracaliśmy w dobrych humorach. Wiemy nad czym musimy jeszcze popracować i co poprawić, by w kolejnych startach być jeszcze pewniejsi na drodze. Hubert szybko zaprzyjaźnił się z nowym samochodem, a i on polubił Huberta. To dobrze nastraja przed kolejnymi startami.

 

KACPER WRÓBLEWSKI: - Za nami rajd pełen wzlotów i upadków, pełen nietypowych scenariuszy. Rywalizacja w rajdzie rozpoczęła się w piątek odcinkiem miejskim o asfaltowej charakterystyce, pokonywanym na szutrowej oponie. Zakończyliśmy dzień na 4 miejscu w klasyfikacji mistrzostw Polski, ze stratą 2 sekund do lidera. Naszym założeniem od pierwszych metrów była walka o czołówkę mistrzostw Polski i utrzymanie tej pozycji. Z każdym kolejnym odcinkiem sukcesywnie zwiększaliśmy tempo i coraz lepiej zgrywaliśmy się z Kubą. Mieliśmy stosunkowo małą ilość kilometrów pokonanych na szutrze przed sezonem , mimo tego utrzymywaliśmy konkurencyjne tempo i różnice między czołową piątką były niewielkie - co mnie niezmiernie cieszy. Ostatnie odcinki rajdu stały dla nas pod znakiem walki o top 3 w RSMP. Niestety na ostatniej pętli mieliśmy nietypowa sytuacje i dogoniliśmy załogę, która wypadła z trasy. W konsekwencji musieliśmy poradzić sobie z masą kurzu od dwóch załóg przed nami - podobna sytuacja miała miejsce na ostatnim odcinku. Finalnie zakończyliśmy Rajd Zemaitija zbierając mocne punkty za 4 miejsce w klasy-fikacji Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski (dwie poprzedzające załogi nie startują w cyklu). Jesteśmy zadowoleni ze swojego rezultatu, zrobiliśmy dobrą robotę przed ORLEN 77. Rajdem Polski.

JAKUB WRÓBEL: - Za nami Rajd Žemaitija, który miał dosłownie wszystko. Bardzo nam brakowało emo-cji rajdowych, ale nie spodziewałem się, że będziemy mieć ich aż tyle z pierwszym rajdem sezonu. Cieszę się, że z każdym odcinkiem łapaliśmy lepszy feeling i zgranie w aucie. Co nie mniej ważne, zakończyliśmy rajd z wysokim dorobkiem punktowym. Miło było ponownie zobaczyć tłumy kibiców przy trasach i na serwisie, mamy nadzieję, że podobnie będzie na następnej rundzie RSMP, podczas flagowej imprezy naszego sponsora PKN ORLEN.

 

TOMASZ KASPERCZYK: - Najważniejsze, że z tego weekendu mamy punkty i to całkiem niezłe, biorąc pod uwagę to, że nie wszyscy, którzy dziś punktowali będą ujęci w końcowej klasyfikacji sezonu. Zadowolony jednak nie jestem, bo zabrakło nam, a w zasadzie to mi zabrakło, regularności i równego tempa. Byliśmy w stanie poprawiać naszą pozycję w generalce, także wygrywając oesy. To oznacza, że prędkość była dobra, ale kluczowe było to, że nie utrzymałem jej na wszystkich oesach. Z drugiej strony lepiej takie błędy popełnić teraz niż w Rajdzie Polski, w którym do zdobycia będzie więcej punktów. Gratuluję tym, którzy zapracowali na niespodzianki, bo to zwiastuje naprawdę ciekawy sezon.

 

JAROSŁAW SZEJA: - Nie w taki sposób wyobrażałem sobie debiut na szutrach. Debiut w nowym aucie i zespole. Ale rajdy są niestety nieprzewidywalne i często brutalne. Jechaliśmy swoim, bezpiecznym tempem. Celem była meta i zebranie doświadczenia na przyszłość. Te nadzieje zostały przerwane na dziewiątym odcinku specjalnym przez awarię. Dziękujemy wszystkim partnerom i kibicom za okazane wsparcie. Nie poddajemy się, wrócimy mocniejsi. Do zobaczenia wkrótce.

informacja prasowa
...więcej wkrótce

akcje
komentarze
Zwycięstwo Marczyka i Gospodarczyka

Poprzedni artykuł

Zwycięstwo Marczyka i Gospodarczyka

Następny artykuł

Chwietczuk: Zespół spisał się na medal

Chwietczuk: Zespół spisał się na medal
Załaduj komentarze