Czachor już piąty
Dzień przed metą Rally di Sardegna, usytuowaną w "perle Sardynii", Santa Teresa di Gallura na północy wyspy, Marc Coma posiada niemal 2,5-minutową przewagę nad Matteo Grazianim.
Zwycięzca Dakaru wygrał przedostatni etap, na oesach remisując z włoskim rywalem.
Jacek Czachor awansował na piąte miejsce w klasie 450. Na próbach był dzisiaj dwunasty (czwarty w klasie) i jedenasty (piąty). Wyprzedził Urugwajczyka Laurenta Lazarda, lidera mistrzostw świata 450. Trzeci w punktacji, Francisco "Chaleco" Lopez, ośmiokrotny mistrz Chile w motocrossie, uszkodził tarczę hamulcową i stracił 15 minut na pierwszym oesie.
- Przyzwyczaiłem się już do specyfiki tego rajdu. Bodaj pięć lat nie jeździłem w imprezach enduro, a taki jest właśnie Rajd Sardynii - mówi Jacek Czachor. - Pierwszy odcinek specjalny przebiegał szutrowymi szlakami, częściowo po poligonach wojskowych. Nie dałem się „złapać” Fabio Fasoli, który wystartował minutę za mną i zna tej rajd znakomicie. Prawdziwym wyzwaniem okazała się jednak dojazdówka do drugiej próby i sam oes. Na dojeździe były tak strome podjazdy, że wydawało mi się, iż motocykl nie da sobie z nimi rady. Początek odcinka to dla odmiany około dziesięciu kilometrów szalonego zjazdu po wąskich serpentynach i bardzo dużo nawrotów. A później skończył się po prostu szlak i rozpoczęła się jazda przez jakby europejski busz, głównie przez kosodrzewinę.
Najważniejsza stała się nawigacja. Na szczęście nie popełniałem większych błędów. Na jednym ze „skrzyżowań” nie skręciłem w wąską ścieżkę, a roślinność dookoła była tak bujna, że nie miałem miejsca, aby zawrócić. Strzeliłem ze sprzęgła, motocykl wyskoczył w górę i w powietrzu ustawił się w przeciwnym kierunku. Upadłem naturalnie po tej ewolucji, ale to była jedyna szybka metoda na odwrócenie ciężkiego KTM-a. W innym miejscu zawadziłem chyba o korzenie wystające ze skarpy i rozbiłem osłonę z pleksi w przedniej części motocykla. Przy okazji uszkodziłem przewijarkę do ksiązki drogowej. Bez niej nie mógłbym dalej jechać. Musiałem się zatrzymać i dokonać szybkiej naprawy, ale straty czasowe nie były zbyt duże. Dziś wieczorem sporo pracy będzie miał mój mechanik – Zbyszek „Zbynek” Radzikowski. Musimy sprawdzić sprzęgło, bowiem ciężko zmienia mi się biegi, usunąć uszkodzenia po dzisiejszych przygodach i wymienić opony, które w tych warunkach wystarczają tylko na jeden etap. Jutro najważniejsza będzie nawigacja i jeszcze raz nawigacja. Rajd kończy najdłuższy etap, który może przynieść różne niespodzianki. Oby dla mnie były przyjemne.
ETAP 5: TORTOLI - TORTOLI 261,01 km (OS 8 28,84 km, OS 9 68,50 km)
1. Marc Coma (E) KTM 525 1:52.57,51
2. Matteo Graziani (I) KTM 525 +27,10
3. Paolo Ceci (I) Aprilia RXV 450 +1.17,89
4. David Casteu (F) KTM 525 +1.42,45
5. Isidre Esteve Pujol (E) KTM 660 +1.58,25
6. Andrea Mancini (I) Husqvarna TE450 +3.59,70
7. Mauro Sant (I) TM 530 +6.02,16
8. Fabio Fasola (I) KTM 450 EXC +9.58,55
9. Jordi Viladoms (E) KTM 660 +11.19,80
10. Paal Anders Ullevaalseter (N) KTM 525 +12.09,45
11. Jacek Czachor (PL) KTM 450 +12.27,89
PO ETAPIE
1. Coma 5:53.05,81, 2. Graziani +2.24,94, 3. Casteu +4.09,07, 4. Ceci +6.10,65 (1. 450), 5. Sant +15.31,21, 6. Esteve +16.37,69, 7. Mancini +16.59,78 (2. 450), 8. Ullevaalseter +18.24,44, 9. Lopez +24.29,11 (3. 450), 10. Manca +25.59,08, 11. Fasola +30.11,44 (4. 450), 12. Duran +32.55,61, 13. Viladoms +40.01,74, 14. Czachor +47.04,25 (5. 450).
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.