Oczywiście zawsze na mecie pojawiają się przed oczami miejsca, gdzie można było jechać szybciej. W tym przypadku jednak nic by to nie zmieniło, a jedynie powiększyło ryzyko, że coś popsuję. Śmiałem się do siebie w duchu, ponieważ po raz pierwszy nie musiałem jechać przez Atakamę na kapciu. Do tej pory zawsze, w większym lub mniejszym wymiarze byłem zmuszony przedzierać się przed te piaski z przebitą oponą. Można więc powiedzieć, że jak na standardy tego fragmentu trasy, jazda była komfortowa. Dla mnie najważniejsze jest to, że wreszcie nie musiałem się stresować. W tej chwili każdy szanuje swój wynik i miejsce. Nikt się nie będzie wygłupiał. Tylko ci, którzy nie mają dobrych miejsc w klasyfikacji generalnej bardzo chcą zrobić dobry wynik etapowy i to widać na pierwszy rzut oka. Na biwaku w La Serenie było wyjątkowo cicho i spokojnie – Wszyscy są już zmęczeni dwutygodniowym ściganiem i mają dość. Dlatego nie ma już miejsca na nerwowość. Od pełni szczęścia i dakarowego srebra dzieli mnie już tylko 157 km odcinka specjalnego i 378 km dojazdówki, na której końcu znajduje się rampa w Valparaiso. Przypomniałem sobie, że ostatnim razem, kiedy jechałem tą trasą, miałem z tyłu wibrujące opony. Nawigacja straszliwie się trzęsła i obawiałem się, że może się całkiem urwać. Nie mogłem też jechać normalnym tempem żadnych szybkich fragmentów trasy. Tam gdzie inni rozwijali maksymalne prędkości, ja zwalniałem. Dołożymy więc starań, żeby tym razem nie było żadnych wibracji, ani innych problemów i żebym mógł jechać z taką prędkością, na jaką tylko mnie stać.
KUBA PRZYGOŃSKI: - Przedostatniego dnia organizator chciał najwyraźniej podkreślić, że to jest najtrudniejsza przeprawa motoryzacyjna świata i tu się walczy do końca. Etap puścił po bardzo trudnych wydmach, gdzie nie tylko liczyła się technika jazdy, ale również umiejętność nawigowania. Na trasie było mnóstwo śladów, zarówno tych założonych przez zawodników, jak i tych które pozostawili kibice. Musiałem mocno koncentrować się na roadbooku. Ale wszystko poszło dobrze. Jutro startujemy w odwrotnej kolejności, ja wyjadę na odcinek za Barredą, a zaraz za mną Rodrigues. Trasa pójdzie po szutrowej drodze i nie będzie wiele możliwości wyprzedzania, trzeba będzie dojechać do mety i na pewno nie będzie łatwo.
MAREK DĄBROWSKI: - Dzisiaj jedna z ciężarówek, która startowała przed nami pomyliła drogę i wjechała bezpośrednio przed nami tworząc bardzo dużo kurzu. Nic nie było widać i musieliśmy stanąć, aby móc kontynuować jazdę. Straciliśmy na tym sporo czasu, pomimo to nie pomyliliśmy drogi i z całkiem dobrym czasem kończymy OS. Jutro znów startujemy za aż trzema ciężarówkami. Droga jest wąska i kręta, po górach. Goniący nas konkurent będzie w bardzo uprzywilejowanej pozycji, ale się nie poddajemy i walczymy do końca.
JACEK CZACHOR: - Odcinek przeszedł bez większych problemów nawigacyjnych, przebiliśmy jednak koło, z którego bardzo powoli uchodziło powietrze. Musieliśmy je wymienić i na tym trochę straciliśmy. Jutro mamy bardzo trudną sytuację, startujemy za pojazdami ciężkimi, które będą niesamowicie kurzyły. Wykorzystaliśmy już wszystkie priorytety i nie możemy zmienić miejsca startowego.
KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: - To był dla nas dość dobry odcinek. Początkowo bardzo szybki i kamienisty, w końcówce dość wysokie i strome wydmy i trudna nawigacja. Od startu jechaliśmy bardzo szybko, ale ok. 125 km złapaliśmy kapcia. Po zmianie koła nie chcieliśmy bardziej ryzykować i trochę zmniejszyliśmy tempo. W efekcie dobre 5. miejsce i mocna szósta pozycja przed jutrzejszym finałem, który będzie bardzo ciekawy, bowiem Stephane wyprzedził dziś w generalce Naniego o 26 sekund i jutro będzie bardzo ciekawie…
ADAM MAŁYSZ: - Dziś jechaliśmy raczej spokojnie, bez większych przygód. Mieliśmy kilka mało znaczących pomyłek na wydmach. W pewnym momencie pojechaliśmy śladami motorów i trafiliśmy na tak bardzo wyrobiony i trudny grunt, że auto mocno nam się grzało i musieliśmy dać mu chwilę na ostygnięcie. Najważniejsze, że po wczorajszych przygodach dotarliśmy równym tempem do mety.
MARTIN KACZMARSKI: - Dzisiejszy odcinek był bardzo szybki i kamienisty. Na końcu przywitały nas bardzo strome i głębokie wydmy. Nie brakowało zaskakujących momentów i emocji. Na początku przedziurawiliśmy oponę, tracąc trochę czasu, a w połowie trasy zatrzymał nas wypadek zawodnika na motorze. Wyglądało to strasznie. Motocyklista wpadł w jakąś dziurę, a jego motor wyleciał na kilka metrów w powietrze. Udzieliliśmy mu pomocy i wezwaliśmy helikopter. Prawdopodobnie wszystko z nim w porządku. Jutro meta, emocje trzymam pod kontrolą, jeszcze nie cieszę się z dobrego wyniku.
STEPHANE PETERHANSEL: - Zaczynaliśmy jako czwarta załoga. Nasser startował za mną i po stu kilometrach był blisko mnie, więc puściliśmy go. Potem dogoniliśmy Naniego, chyba miał przebitą oponę, ponieważ jechał naprawdę wolno. Potem na wydmach zatrzymałem się pokazując mu, że może jechać z przodu, ale nie chciał, więc ja otwierałem drogę na wydmach i spokojnie finiszowałem.
NANI ROMA: - Mój dzień nie był szczególny. Po 20 km przebiłem oponę, ale starałem się zachować spokój. Wyprzedził mnie Nasser. Jechałem za nim, ale pomylił kierunki, więc pojechałem po swojemu. Stephane wyprzedził mnie na wydmach i potem jechałem za nim. Różnica jest mała, ale jestem tu i jestem zadowolony.
ORLANDO TERRANOVA: - Minęliśmy way point na koniec. Krążyliśmy jakieś 10 minut. Raz zakopaliśmy się i mieliśmy dwa kapcie. To był zły dzień. Cóż, zdarza się.
CYRIL DESPRES: - To był fajny odcinek. Dość szybki na początku, a w ostatniej części nawigacja nie była łatwa. Jestem w miarę zadowolony z nawigacji i podobał mi się ten dzień.
MARC COMA: - Dzisiaj był bardzo długi odcinek. Finiszowaliśmy na wydmach w Copiapo. To znaczy, że nawigacja była trudna. Z przeszłości wiemy, że ten etap bywa decydujący, więc teraz jestem oczywiście szczęśliwy. Jechaliśmy razem z Cyrilem cały dzień, bez żadnych dużych problemów. Jeszcze zostało 150km, to dużo.
JORDI VILADOMS: - Nigdy nie można powiedzieć, że to już koniec, kiedy jest do przejechania jeszcze jeden odcinek. Oczywiście jestem bardzo zadowolony z tego, co osiągnąłem do tej pory. Jestem na trzecim miejscu, ale jeszcze wiele może się zdarzyć. Jestem zadowolony z pracy, jaką wykonał zespół.
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.