Dziś zajęliśmy drugie miejsce w T3 i utrzymujemy miejsce na podium po odcinku. Dzisiaj był bardzo trudny nawigacyjne odcinek i prawie udało się go przejechać bez przygód. Już na czwartym kilometrze utknęliśmy na kamiennym murku, potem straciliśmy przedni napęd i na 10 kilometrów przed metą sie zgubiliśmy. Jutro ostatni etap, musimy mieć się na baczności. Trzymajcie kciuki!
JAREK KAZBERUK: - Na ostatniej części odcinka pokonywaliśmy wydmy porośnięte tzw. camel grassem. Trzeba było nad nimi przelatywać, żeby nie utknąć i prawdopodobnie po jednym z takich skoków nasze przebite koło wysunęło się z zapięcia i odleciało. Na jutro mamy dość prosty plan. Postaramy się pojechać równo. Bez fajerwerków i komedii, bo przed nami 350 km oesu, więc wszystko się może zdarzyć. Koncentrujemy się na tym żeby nie popełniać błędów i nie popsuć sprzętu, bo jest o co walczyć
ROBIN SZUSTKOWSKI: - Nasza konkurencja miała bardzo dużo problemów. Ich samochody jeżdżą w tempie, które w przypadku grupy T2 jest destrukcyjne. Dlatego wielu naszych rywali nie ukończyło rywalizacji. My staramy się trzymać rytm, do którego przywykliśmy i to wydaje się zdawać egzamin.
RAFAŁ SONIK: – Nie popełniłem większych błędów, ale wiem, że w ostatniej partii mogłem pojechać szybciej. Zgodnie z zapowiedziami organizatora, pierwsze 50 km odcinka specjalnego przysporzyło zawodnikom wielu problemów. W połowie oesu doganiali mnie motocykliści, którzy startowali kilkanaście minut przede mną. Musieli popełnić naprawdę poważne błędy. Na każdym etapie mam tu kilka momentów zawahania. Wtedy wolę się zatrzymać, zawrócić i upewnić, że wybrałem dobrą drogę. Wolę stracić kilkadziesiąt sekund, czy kilka minut niż pół godziny. W pierwszej partii przeciąłem tylną oponę i ponad sto kilometrów jechałem na musie, czyli „gąbce”, którą wypełniamy opony wespół z powietrzem. Pokonywanie lewych zakrętów było bardzo utrudnione, ale wolałem jechać wolniej i zmienić koło w punkcie serwisowym niż tracić jeszcze więcej czasu na próby załatania dziury. Zwłaszcza, że naprawa i tak była niemożliwa. W końcówce znów straciłem kilka cennych minut. Jechałem przez wydmy porośnięte trawą i bardzo trudno się tam nawigowało. Byłem też już mocno zmęczony i trudno było mi utrzymać koncentrację. Wiem, że mogłem pojechać szybciej. Prawdopodobnie tam Ignacio zyskał nade mną przewagę czasową. Muszę przyznać, że rajd dopiero zaczyna mi się podobać. Pewnie jakbym pojeździł tu jeszcze trzy, cztery dni, zacząłbym lepiej nawigować. Jutro czeka nas jednak ostatni etap, na którym priorytetem będą punkty w klasyfikacji Pucharu Świata.
MAREK DĄBROWSKI: - Dzisiaj powalczyliśmy z czołówką rajdu, chociaż przez cały odcinek odczuwałem skutki wczorajszego dachowania. Szósty czas przejazdu w takich okolicznościach cieszy i napawa optymizmem przed ostatnim etapem rajdu. Nadal jedziemy swoim rytmem i realizujemy plan nakreślony przed startem. Chcemy powalczyć o dobre miejsce w klasyfikacji generalnej i zdobyć kolejne punkty w Pucharze Świata.
JACEK CZACHOR: - Płynnie pokonaliśmy trudną technicznie trasę, chociaż przytrafiły mi się dwa drobne błędy nawigacyjne. Na szczęście szybko skorygowaliśmy kierunek jazdy i utrzymaliśmy dobrą pozycję w stawce załóg samochodowych. Słowa uznania dla naszych mechaników, którzy po wczorajszym dachowaniu świetnie przygotowali samochód do dzisiejszego odcinka. Niestety zabrakło już czasu na naprawę klimatyzacji i przez cały OS towarzyszyły nam wysokie temperatury, ale i w takich warunkach rywalizowaliśmy już na pustyni.
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.