Szliśmy, ile fabryka dała, ze 160 km/godz. Później zaczęły się wąwozy i przejazdy rzeczne więc musieliśmy zwolnić. Wydmy przejechaliśmy bez problemów, ale końcówka oesu poszła nam już gorzej. Jechaliśmy wolniej, bo mieliśmy mało powietrza w oponach. Spuściliśmy je na piach, a potem szkoda nam było czasu zatrzymywać się i dopompowywać. Może i dobrze, bo niektórzy wyraźnie na tych pagórkach przesadzali. Patrzyłem z zazdrością jak inni ostro szli po kamieniach. Tylko co ja przyspieszałem, Rafał mnie hamował. "Jeszcze cały Dakar przed nami" - mówił. Kawałek dalej wszyscy stali z awariami.
RAFAŁ MARTON: - Adasia nie można rozpuścić. Nic takiego się nie wydarzy. Mogę mu szczerze powiedzieć, że jestem z niego zadowolony. A jestem, bo przejechaliśmy cały odcinek bez najmniejszych problemów. Oczywiście, da się szybciej i moglibyśmy to zrobić. Ale ustaliliśmy, że pojedziemy swoim tempem. Nie popełniliśmy żadnego błędu, auto jest nietknięte. Ani razu nie musieliśmy się zatrzymywać. Fot. RMF Caroline Team.
ŁUKASZ ŁASKAWIEC: - Pomagałem dzisiaj dwóm motocyklistom. Jednego zbierałem po wypadku. Drugiemu na wydmach pomagałem podnieść motocykl, bo nie mógł sobie z tym poradzić. Gdzieś po drodze uderzyłem jeszcze w kamień, mam dziurę w misce olejowej, a udało mi się jeszcze wykręcić najlepszy czas. Wiem, że sprzęt będzie gotowy. Mechanik musi zdążyć. Ja idę odpocząć i spać, by nabrać sił przed trzecim etapem. Fot. blog.lukaszlaskawiec.com
KUBA PRZYGOŃSKI: - Początek OS-u to w zasadzie asfaltowy szuter. Było tak twardo, że można było jechać tyle, ile wyciągał motocykl, czyli około 140-150 km/godz., więcej się nie dało. Jednocześnie trzeba było bardzo uważać, żeby nie spalić tylnej opony, co jest dość częste w warunkach tak wysokich temperatur, jakie dzisiaj panują w Argentynie. Zwolniłem więc i uważałem, gdyż wolałem dojechać do mety, niż zostać na odcinku specjalnym wymieniając mus w kole. Trochę jestem niezadowolony z tej strategii. Czołówka jechała pełnym gazem i straciłem do nich około jednej, może półtorej minuty na tej szybkiej partii. Na szczęście po tankowaniu zaczął się bardziej kręty i wymagający technicznie odcinek po piachu. Tam starałem się jechać najszybciej jak potrafię i wypracowałem dobre tempo. Jestem zadowolony z tego etapu. Jadę w bardzo szybkiej grupie i jeśli utrzymam prędkość, wówczas na pewno będzie dobry wynik
JACEK CZACHOR: - Startowałem jako jedenasty, zaraz za mną jechał bardzo szybki Cyril Despres. Dogonił mnie na odcinku i musiałem go puścić, żeby nie blokować jego dobrego tempa. Zaraz za Cyrilem przyjechał jego kolega z zespołu, Ruben Faria. Złapałem się za nim i starałem się trzymać na superszybkich prostych. Wiedziałem, że tam mogę zyskać. Pierwszą część odcinka pojechałem bardzo dobrze. Później zaczął się cięższy teren biegnący po bardzo trudnych wydmach, na których występował camel grass. Starałem się nie wypaść z najszybszej dwudziestki. Tempo narzucone przez czołówkę było naprawdę duże. Jestem zadowolony z dzisiejszego etapu i zdaję sobie jednocześnie sprawę, że to będą niezwykle wymagające zawody.
MAREK DĄBROWSKI: - Mam trochę problemów z teleskopem. Nie umiem go odpowiednio skonfigurować, żeby osiągnąć swoje tempo. Nie mam dużego doświadczenia z motocyklem - czterysta pięćdziesiątką, ale liczę na to, że wszystko zostanie ustawione jak należy. Ku mojemu zaskoczeniu dobrze znoszę fizycznie olbrzymie upały panujące w Argentynie i nie mam problemu z kondycją na wymagających odcinkach specjalnych. Fot. Andre Chaco.
KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: - Początek był bardzo szybki. Na technicznej partii prowadziliśmy o ponad minutę. Nie byłem w stanie utrzymać tego tempa na olbrzymich dziurach występujących w dalszej części OS-u. Nie czuję jeszcze idealnie trakcji samochodu na wybijającej trasie. W tych warunkach rewelacyjnie spisały się Hummery. Widać, że są to silni konkurenci, ale czy wytrzymają tempo całej, długiej rywalizacji… zobaczymy. Dzisiejszy OS był bardzo wymagający, wszyscy cisnęli bardzo mocno i myślę, że kolejne etapy pokażą, kto się tak naprawdę liczy w stawce.
NASSER AL-ATTIYAH: - Rano startowaliśmy jako 38 załoga i na trasie musieliśmy wyprzedzić wielu rywali, co kosztowało nas sporo czasu, bo mocno się kurzyło. Na dodatek jechaliśmy z pękniętą szybą, a to jeszcze bardziej pogorszyło widoczność. Chciałem jednak pokazać, że przy dobrej taktyce nadal się liczymy. Rajd jest dla nas ciągle otwarty! Nie wiem dokładnie, ile tracimy do czołówki, ale jutro będziemy mieli znacznie lepszą pozycję na drodze, a to ważne dla uzyskania dobrego wyniku. Fot. toyotires.com
STEPHANE PETERHANSEL: - Początek odcinka był szybki i nie mogliśmy zyskać czasu nad innymi kierowcami. Pod koniec poczułem się lepiej, bo było nierówno i zrobiło się zdradliwie na wydmach. Zdołaliśmy trochę odrobić do Hołowczyca, a przede wszystkim miałem frajdę na finiszu.Fot. x-raid.de
ROBBY GORDON: - Dzisiaj mieliśmy udany dzień. Samochód spisywał się bardzo dobrze, jednak uderzyliśmy w duży kamień i przebiliśmy oponę. Myślę, że bez tego przebicia wygralibyśmy odcinek, ale ważniejsze jest to, że jechaliśmy perfekcyjnie, utrzymując samochód na drodze. Nie mieliśmy większych problemów, a Hummer przez cały czas prowadził się komfortowo. Fot. Toyo Tires.
MARC COMA: - Początek dzisiejszego odcinka był bardzo szybki. Chaleco i ja jechaliśmy z maksymalną prędkością i mówię wam, Aprilia jest bardzo, bardzo szybka. Potem dotarliśmy do drugiej części odcinka, z piaskiem i wydmami. Ta partia była znacznie bardziej techniczna, również niełatwa nawigacyjnie. Objąłem prowadzenie i utrzymywałem dobre tempo. Jestem zadowolony, bo się nie zgubiłem. To był dla mnie udany dzień!
CYRIL DESPRES: - Pierwszy odcinek stanowił dobrą rozgrzewkę, a drugi poprawił moją pewność. Ogólnie był do udany dzień. Rano trochę się kurzyło przy wyprzedzaniu, jednak większość zawodników zostawiała mi wystarczająco dużo miejsca. Chciałbym im podziękować. Co do drugiej części odcinka, nie było łatwo z powodu piasku, który był dosyć miękki. Ogólnie jednak dzień okazał się całkiem dobry. Fot. GEPA.
FRANCISCO LOPEZ: - Otwierałem trasę do 240 kilometra. Marc jechał za mną, ale gdy dotarliśmy do wydm, wyprzedził mnie. Miałem trochę kłopotów z utrzymaniem się za nim z powodu GPS, odczuwałem już też zmęczenie. Te pierwsze dwa dni rajdu były dla mnie ważne. Mogłem sprawdzić, w jakiej jestem formie fizycznej. Cieszę się, że dotarłem do mety. W tej chwili nie myślę o generalnej klasyfikacji. Dzisiaj można było dużo stracić, ponieważ odcinek był długi i zdradliwy. Fot. chalecolopez.cl
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.