Mówią przed Desert Challenge
MAREK DĄBROWSKI: - Po raz pierwszy pojedziemy samochodem w całkowicie piaszczystym rajdzie.
Byliśmy tu wielokrotnie na motocyklach i będziemy starać się korzystać z naszego doświadczenia wyniesionego podczas startów na jednośladach. To właśnie doświadczenie podpowiada nam, że trzeba będzie niezwykle uważać, by odpowiednio przeczytać trasę, uniknąć urwanych wydm i dojechać bez żadnej awarii do mety.JACEK CZACHOR: - To będzie wymagający rajd pod kątem nawigacji. Jest jednak o co walczyć, ponieważ punkty będą liczyć się podwójnie w stosunku do rajdów Baja, w których dotychczas startowaliśmy. Cieszę się, że stawka konkurentów jest bardzo silna, gdyż będziemy mogli porównywać swoje czasy z najlepszymi.ADAM MAŁYSZ: - To będzie nasz pierwszy długodystansowy start po Dakarze i jednocześnie debiut na pustyni Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Bardzo się cieszymy, że przed nami sześć dni jazdy po piachu, taki trening to niewątpliwie bezcenne doświadczenie. Jednocześnie nie ukrywam, że mamy olbrzymi głód rywalizacji i mamy nadzieję na jak najwyższą pozycję.JAKUB PRZYGOŃSKI: - Abu Dhabi Desert Challenge to jedna z moich ulubionych eliminacji Mistrzostw Świata. Będziemy w zasadzie cały czas jechać po miękkim piasku i wydmach, czyli w warunkach, w których bardzo dobrze sprawdza się motocykl. Do rywalizacji przystąpi jak zwykle cała światowa czołówka i zapewne nie zabraknie emocji.
Treningi w lutym oraz pierwszych dniach kwietnia w Dubaju, miały na celu nie tylko szlifowanie techniki jazdy po wydmach, ale przede wszystkim przestawienie się z Yamahy na Hondę. Taka zmiana zawsze wymaga kilku dni jazdy, ale już jestem zaadaptowany i gotowy do rywalizacji zarówno w Abu Zabi, jak i Katarze. Wydaje mi się, że na tutejszych pustyniach jestem zdecydowanie szybszy jadąc Hondą, a to dobrze, bo założeniem przed każdym rajdem jest zwycięstwo.
Do pustyni każdy musi mieć ogromny respekt i choć przyjechałem tu żeby wygrać, nie zapominam o zachowaniu niezbędnego marginesu bezpieczeństwa. Jadę po puchar, a nie po jednorazowe zwycięstwo. Organizatorzy podkreślają zawsze na odprawach, że trzeba bardzo uważać, bo tutaj codziennie helikopter zabiera z trasy dwóch lub trzech zawodników. Mnie również się to zdarzyło w 2009 roku kiedy złamałem nadgarstek. Pustynia jest zdradliwa i przekonują się o tym nawet miejscowe „wilki pustyni”.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.