Po LOTTO Baja Poland
ŁUKASZ STOKŁOSA: - Bardzo lubimy rajdy i przyszedł czas, żeby wystartować jako Dolina Noteci Rally Team.
Mamy nowy samochód a ten rajd był dla nowego auta rajdem testowym. Pierwszego dnia nie udało nam się osiągnąć dobrego wyniku, ponieważ mieliśmy kilka problemów. Dzisiaj jesteśmy zadowoleni, mimo tego, że pilot kilkukrotnie przestawił zawieszenie to udało nam się dojechać z bardzo dobrym czasem. Jesteśmy bardzo zadowoleni z przygotowania samochodu. Mój stały pilot - Marcin Sidorowicz musiał wyjechać i tak się szczęśliwie złożyło, że Grzegorz Komar mógł pojechać ze mną. Bardzo dobrze się spisał, mimo tego, że cały czas przestawiał mi samochód i kazał mi zwalniać. Podczas rajdu dogadywaliśmy się dobrze, jednak pod koniec było trochę gorzej, a to dlatego, że ciągle mnie oszukiwał. Kilkanaście kilometrów przed metą uderzyliśmy lewym przednim kołem w drzewo. Wydawało mi się, że stało się coś poważnego, ale pilot powiedział mi, że do końca zostały tylko 3 kilometry, więc miałem nadzieję, że jakoś ten samochód dowieziemy. Po tych 3 kilometrach okazało się, że tych kilometrów zostało jeszcze 15, ale dzięki pilotowi dojechaliśmy szczęśliwie do końca.Po pierwszym rajdzie mogę stwierdzić, że jestem zadowolony z nowego samochodu, chociaż czeka nas jeszcze dużo pracy. Auto bardzo dobrze się spisuje, ale mamy dużo problemów na dużych prędkościach i nie możemy go ustabilizować. Mam nadzieję, że do przyszłego rajdu uda nam się to wyeliminować. Ten rok poświęcamy na dobre przygotowanie samochodu, a w przyszłym roku robimy ostry start, być może już jako załoga T2. GRZEGORZ KOMAR: - To, że wystartowałem razem z Łukaszem w Baja Poland to była dość spontaniczna decyzja. Paweł Liczycki, kierowca, z którym jeżdżę od zawsze, w terminie rajdu miał od dawna zaplanowane wakacje. Podobna sytuacja wyglądała z pilotem Łukasza, Marcinem Sidorowiczem, który również planował wakacyjny wyjazd. Łukasz zadzwonił do mnie z propozycją wspólnego startu. Oczywiście zgodziłem się, start w takim rajdzie to zawsze możliwość zebrania dodatkowego doświadczenia. Przecież to Baja Poland, rajd inny niż wszystkie. Nowy samochód Łukasza testowaliśmy bardzo krótko, i to w warunkach całkowicie odmiennych niż warunki rajdu. Po pierwszych kilkunastu kilometrach gdy wysiadłem z samochodu podszedłem do Dominika Samosiuka gratulując mu tak udanego samochodu. To jego kolejne dziecko ze stajni 4xDRIVE. Zawieszenie zostało w całości zaprojektowane przez Dominika dla tego samochodu. Podczas testów nie mieliśmy dużo czasu na testowanie ustawień zawieszenia, więc na rajd pojechaliśmy z ustawieniami zaproponowanymi przez Dominika. Samochód tak jak i jego właściciel, posiada jeszcze spore zasoby rezerwy, z kilometra na kilometr mogłem obserwować duży progres tego duetu.Nigdy nie startowałem w rajdzie typu Baja, nigdy też nie jechałem z innym kierowcą niż Paweł i to samochodem, którym przejechaliśmy ok. 150 km, nie wróżyło to nic dobrego. Jednak wszystko zagrało wyśmienicie. Jeżdżąc z Pawłem przez lata wypracowaliśmy sobie sposób komunikacji i opisywania trasy, przekazałem Łukaszowi mój sposób dyktowania i nie mieliśmy żadnych problemów z komunikacją.Jak oceniam wynik? Od samego początku wiedziałem, że nie jedziemy po wynik, tylko po doświadczenie i po zbieranie informacji na temat pracy zawieszenia i szukania słabych punktów auta. Najważniejszym założeniem było ukończenie rajdu, wtedy można na spokojnie analizować szczegóły, porównać czasy i szukać rezerw. I choć pierwszego dnia wypadliśmy z trasy i samochód zakopał się na piaszczystym i rozkopanym przez samochody podjeździe, dało to nam czas i możliwość zmiany ustawień zawieszenia. Tym sposobem udało się wyeliminować podskakujący tył samochodu. W niedzielę jechaliśmy bardzo dobrze, wyprzedziliśmy kilka załóg nie licząc samochodów, które miały awarię. Wiedziałem, że tempo jest dobre, jednak ok. 15 km przed metą, na ciasnym zakręcie w prawo uderzyliśmy lewym kołem w drzewo. Uderzenie było naprawdę duże. Straciliśmy geometrię i musieliśmy zwolnić tempo. Na "kaloryferach" pomogliśmy jeszcze załodze "Bez Ciśnienia" wyciągać zakopane Pzajero. Mimo tych przygód, analizując czas przez nas uzyskany, jestem bardzo zadowolony z wyniku.ROBET KUFEL: - Baja Poland to rajd, na który czekaliśmy cały sezon. Przygotowani byliśmy dobrze. Sporty motorowe to mieszanka umiejętności, sprzętu (auta) i szczęścia, którego ewidentnie nam brakuje w ostatnim czasie. Sam rajd jest zdecydowanie najlepszą rundą rajdów Cross Country w naszym kraju i dlatego zawsze staramy się dobrze wypaść. Jest to runda Pucharu Świata i możemy na niej skonfrontować swoje możliwości ze ścisłą czołówką. Naszych celów, jakie były postawione na ten rok, niestety nie uda się zrealizować. Bardzo żałuję, że po raz kolejny pokonał nas poligon, który jest najciekawszym miejscem do uprawiania naszej dyscypliny. „To je rally”. Cieszę się ogromnie z uzyskanego II miejsca w klasyfikacji sponsorskiej dla naszego Teamu oraz III miejsca Łukasza Lechowicz i Łukasza Soleckiego. Przed nami ostatnia runda w Żaganiu i mam nadzieję, że godnie zaprezentujemy się na "naszym podwórku" i zakończymy sezon miłym akcentem.TOMASZ PIEC: - Po nieźle przejechanym Hungarian Baja dwa tygodnie temu, nasze apetyty na dobry wynik w Baja Poland były spore zwłaszcza, że potencjał samochodu ocenialiśmy wysoko i byliśmy niejako w „trybie rajdowym” z krótką przerwą na poprawienie zawieszenia, które zaszwankowało na Węgrzech. Prolog zaczęliśmy ostrożnie i niestety z kilkoma błędami, ostatecznie lokując się w środku stawki. Spokojnie wystartowaliśmy do 1 odcinka 144 km na Drawsku, jadąc płynnie „swoje” do czasu kiedy na 70 km przed metą hałas na przednim prawym kole zepsuł nastrój. W serwisie okazało się, że prawy amortyzator się połamał a lewemu niewiele brakuje, więc decyzja Dominika - zdejmujemy oba przednie amory i zastępujemy je 2 seryjnymi używkami.Od 3 odcinka do końca rajdu, czyli na jeszcze 3 odcinkach (264 km), konieczne było odpuszczanie na każdej niewielkiej nawet dziurze, a jazda w koleinach stawała się mordęgą i sztuką nie lada, gdyż nisko zawieszona Navara pchała „nosem” cały materiał drogowy a wyższe koleiny powodowały, że zawisaliśmy na płytach podłogowych i byliśmy spowalniani w najmniej spodziewanych momentach – co było powodem sporej straty na ostatnim odcinku Dobra, kiedy potrzebowaliśmy pomocy innej załogi aby zjechać z piasków na których wisieliśmy!Cieszymy się bardzo ze dojechaliśmy do końca kolejnego rajdu na dobrej pozycji (6 miejsce w WC, 5 miejsce w CEZ i 6 miejsce w RMPST), czujemy spory niedosyt ścigania się jak równy z równym ... – musimy popracować nad lepszym zawieszeniem i rozwiązaniami technicznymi na bazie obecnego doświadczenia rajdowego i przygotować się lepiej do kolejnego rajdu: Baja Żagań lub Portalegre... Zobaczymy .Ogromne gratulacje kierujemy dla Łukasza Lechowicza i Łukasza Soleckiego za wywalczenie III miejsca w Pucharze Świata oraz podziękowania dla Zespołu serwisowego 4xDrive!!!
RAFAŁ PŁUCIENNIK: - Jesteśmy po kolejnym rajdzie, który był nie tylko rundą Mistrzostw Polski, ale i również Pucharu Świata. Wraz z Fazim zajęliśmy 4 miejsce w grupie TH, jednocześnie zbierając cenne punkty do klasyfikacji generalnej bieżącego sezon. Szczególnie cieszy mnie triumf całego RMF 4RACING Team w Klasyfikacji Zespołów. Daje to nadzieje na końcowy sukces naszego Teamu na finiszu sezonu rajdowego.
ALEKSANDRA KUJAWA: - Rajd był dla nas bardzo wymagający, szczególnie jego niedzielne odcinki. Niezliczone ilości dziur, bardzo strome hopy i wystające korzenie na trasie dały nam mocno w kość. Jesteśmy jednak niezmiernie szczęśliwi, bo ukończyliśmy rajd na 2 miejscu w grupie OPEN. Wraz z Krzyśkiem z niecierpliwością czekamy już na kolejne zmagania.
BŁAŻEJ CZEKAN: - Bardzo dobry weekend sportowy za nami! Drugie miejsce w klasie T2 w Pucharze Świata powoduje, że mamy jeszcze większą chęć na rywalizację na światowym poziomie. Pokazaliśmy z Klaudią, że tempo mamy bardzo dobre i każda z załóg musi patrzeć, co robimy. Przygotowania naszego zespołu dały efekt, a to jest najważniejsze! Dodatkowo pierwsze miejsce w Mistrzostwach Polski i Europy Centralnej to wielki sukces, kolejne cenne punkty dla zespołu. Rozkręcamy się i wiem, że w rajdówce składamy to wszystko bardzo dobrze. Wynik przyszedł, czas na kolejne starty i spełnienie oczekiwań naszych i kibiców, którzy niesamowicie nas wspierali podczas rajdu Baja Poland. W końcu to rajd na naszym terenie. To dodaje jeszcze większej motywacji i już myślimy o kolejnych startach. Mamy wyznaczone cele na ten sezon.
Starty załogi Małysz/Panseri samochodem Mini są możliwe dzięki zaangażowaniu sponsorów: PKN Orlen, Red Bull i Mini oraz partnerów: Generali i The North Face.
KUBA PRZYGOŃSKI: - Jestem bardzo zadowolony z mojego debiutu. Przed startem w Baja Poland nie myślałem, że uda mi się wykręcić tak dobry wynik. Duża w tym zasługa mojego pilota Andy Schulza, który udziela mi cennych wskazówek i ekipy X-raid, która perfekcyjnie przygotowała rajdówkę. Samochód prowadzi się wyśmienicie, na każdym odcinku zaskakiwał mnie swoimi możliwościami. Tempo przejazdu, jakie miałem na dzisiejszych odcinkach pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość.
KUBA PIĄTEK: - Dzisiaj startowałem jako drugi zawodnik w stawce motocyklistów. Od początku jechałem swoim tempem odrabiając straty. Na 25 kilometrze dogoniłem lidera klasyfikacji generalnej. Od tego momentu jechałem za nim kontrolując sytuację na trasie. Nie chciałem podejmować niepotrzebnego ryzyka i wyprzedzać. Zawody w Szczecinie kończę na drugim miejscu. To kolejne cenne doświadczenie, które zaprocentuje w przyszłości.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.