Solidny debiutant
Damien Udry, startujący na motocyklu KTM, jedzie w tym roku swój pierwszy Rajd Dakar.
Do mety w Buenos Aires zmierza na 58 miejscu. Już teraz obiecał sobie, że wróci w przyszłym roku.- To było wspaniałe. Drzewa, trawa... Było prawie jak w Szwajcarii. Myślę, że pojechałem dobry odcinek - mówił o wczorajszym etapie, na którym zajął 38 miejsce.- Powiedziano mi, że to będzie trudny Dakar. Muszę przyznać, że nie sądziłem, że będzie aż tak ciężko - powiedział 28-letni Szwajcar. - Mówiąc to, udało mi się uniknąć wielu pułapek. Najtrudniej było dojechać do mety w Antofagasta. Miałem paskudny wypadek 200 km przed metą i uszkodziłem motocykl. Na szczęście mieliśmy potem dzień odpoczynku. W przeciwnym razie ciężko byłoby ukończyć rajd, ponieważ bardzo bolały mnie plecy. Dopiero dzisiaj zacząłem czuć się lepiej.- Nie miałem żadnych problemów jeśli chodzi o wysokość. Jednak motocykl nie lubi deszczu - odniósł się do etapów w Boliwii. - Zajęło mi dwie godziny, aby naprawić silnik, który był zalany wodą. Jednak to nie było najtrudniejsze.- Najcięższa jest długość etapów. Po 300 kilometrach jestem zmęczony i tracę koncentrację. To się robi niebezpieczne, kiedy brakuje doświadczenia. Dlatego cieszę się, że jestem tu dzisiaj. Chcę dojechać do mety i wrócić za rok. Teraz już wiem jaki jest Dakar. Będę w stanie się przygotować, uzupełnić moje braki i powalczyć o dobre miejsce w generalce.fot. facebook.com/damienudryofficiel
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.