Janis do Japonii
Podczas konferencji prasowej w praskim hotelu Hilton, przedstawiono nowego zawodnika Kondo Racing Teamu - Jaroslava Janisa.
Po Euro 3000 i DTM, 21-letni kierowca z Ołomuńca trafił do Formuły Nippon. W konferencji uczestniczył szef teamu, Masahiko Kondo - popularny aktor i piosenkarz, komentujący F1 w japońskiej telewizji. Byli także obecni menadżer Janisa, Antonin Charouz oraz pozostałe dwie gwiazdy agencji BPA - Tomas Enge i Roman Kresta.
Jarek Janis będzie jeździł Lolą B351 z 3-litrowym silnikiem Mugen MF308, tuningowanym przez Ogawę. Pierwsze wspólne testy zaplanowano 11 i 12 marca w Suzuce. Sezon rozpoczyna się 2 kwietnia na Twin Ring Motegi. Przewidziano dziewięć rund na japońskich torach.
Formuła Nippon, w której przez półtora sezonu jeździł nasz Jarek Wierczuk, została uruchomiona w kwietniu 1996, zastępując rozgrywane przez 9 lat, mistrzostwa Japonii w Formule 3000. Samochody były szybsze od europejskiej F3000 - miały bardziej rozbudowaną aerodynamikę i mocniejszy silnik (540 KM). Obecna GP2 odwróci sytuację.
Kondo Racing założony w 2000 roku, udziela się także w Le Mans, Formule Toyota i Super Taikyu Serie, czyli wyścigach długodystansowych. Ubiegły sezon w Nipponie był kiepski - Ryo Michigami zajął 9 lokatę w punktacji, Yuji Tachikawa, kolega Wierczuka w Cerumo, znalazł się na czternastym miejscu. Wsparcie dla Janisa ma stanowić Sakon Yamamoto, uczestnik F3 Euro Series (03), siódmy w All Japan F3 Championship '04.
Wydarzenie stanowi come back Toranosuke Takagiego, mistrza edycji 2000. Tora został liderem Cosmo Oil Racing Team Cerumo. Startował w pierwszych dwóch edycjach serii, zaliczył 32 Grand Prix w Tyrrellu i Arrowsie, wrócił na rok do Japonii, a ostatnio udzielał się w CART oraz IRL. Będzie także jeździł Suprą Cerumo w JGTC.
Impul Kazuyoshiego Hoshino, zostawia w składzie Benoita Treluyera i Yujiego Ide. Gdyby nie samurajski kodeks honorowy obowiązujący w Formule Nippon, Ide byłby w ubiegłym roku mistrzem. Finiszował 3 sekundy za Treluyerem w decydującym wyścigu w Suzuce, co dla niego oznaczało trzecią lokatę w końcowej punktacji i laur dla Richarda Lyonsa. Tymczasem wystarczyło, by Francuz przepuścił kolegę - i tytuł przypadłby Yujiemu. Ale w Nipponie panują dziwne dla cywilizowanego świata, obyczaje.
Kiedy Jarek Wierczuk rozpoczynał dalekowschodni rozdział kariery, głośna była jeszcze afera z udziałem Toma Coronela i Satoshiego Motoyamy. Holenderski intruz bezpardonowo wyrzucił z toru idola japońskich fanów podczas finału w Suzuce, tym sposobem sięgając po tytuł. W każdym innym kraju media zniszczyłyby Coronela, tymczasem rodacy Motoyamy, wyznający zasadę, iż przyczyn nieszczęścia należy szukać przede wszystkim w sobie, uznali winnym... ofiarę kolizji. Motoyama sam dopuścił do takiej sytuacji, bo nie zebrał wcześniej wystarczającej liczby punktów. Nie zachował się jak mistrz i nie zasłużył na zwycięstwo!
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.