Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Komentarze po Red Bull Ringu

ADAM GŁADYSZ: - W pierwszym wyścigu miałem dobry start i początkowo jechałem na czwartym miejscu, ale musiałem odpuścić w zamieszaniu na pierwszym zakręcie.

Bardzo długo walczyłem o pozycje z moim przyjacielem, Włochem Stefano Proetto. Doszło do kontaktu. Stefano mnie potrącił i wypadł z toru. Po wyścigu podaliśmy sobie ręce, bo wszystko odbyło się w sportowej rywalizacji. Troszkę nie trafiliśmy z ciśnieniami. Sądzę, że nie były w stu procentach właściwe, jednak w tych trudnych warunkach jakich toczył się wyścig, jestem zadowolony z miejsca, jakie wywalczyłem.Niedzielne zawody były bardzo zacięte. Popełniłem mały błąd na początku wyścigu z „ push- to-passami”, przez co straciłem kilka pozycji, ale w końcówce wyścigu nadrobiłem to, jednak trochę zabrakło do podium. Następny wyścig już za dwa tygodnie na torze EuroSpeedway Lausitz, gdzie powalczę o podium. Dziękuję mojemu teamowi z tatą na czele, mojej żonie która mocno mnie wspierała i dopingowała, Robertasowi Kupcikasowi - mistrzowi wyścigowemu, który rozpoczął współpracę ze mną od wyścigu w Austrii oraz moim sponsorom i partnerom biznesowym, bez których moje starty nie byłyby możliwe. Dziękuje również mojej grupie przyjaciół i fanów, która licznie przybyła na tor i mocno mnie dopingowała.

Michał Słomian

MICHAŁ SŁOMIAN: - Weekend generalnie OK, gdyż uzbierałem trochę punktów. W kwalifikacjach byłem na piątej pozycji póki tor był mokry. Gdy zaczął podsychać, wprowadziliśmy zmiany w ustawieniach i auto prowadziło się fatalnie. Nie mogłem poprawić czasu i stąd dziesiąte miejsce. W pierwszym wyścigu powróciliśmy do poprzednich nastawów i znów było lepiej. Miałem parę kontaktów, ale bez konsekwencji i dzięki temu zakończyłem rywalizację na podium. W niedzielę póki opony były zimne, jechało się dobrze. W trakcie zawodów jednak pojawiły się problemy z przyczepnością i dopiero trzy kółka przed metą samochód znów zaczął się prowadzić. Nie mogłem przyspieszyć, nie mogłem atakować i dojechałem jako piąty. Okazało się potem, że popełniono błąd w wyborze ciśnienia opon. Inżynier wybrał inną opcję niż ustaliliśmy przed startem, co nie sprawdziło się. Mieliśmy ostrą wymianę zdań, gdyż nie podobało mi się takie zachowanie. Czuję niestety, że rozpoczęło się w zespole faworyzowanie niemieckiego zawodnika. To bardzo przykre, że niektórzy członkowie teamu bardziej się starają i lepiej pracują dla Elii Erharta.

Kuba Giermaziak | Fot. Sutton Images

KUBA GIERMAZIAK: - Ten weekend był dla nas małą niewiadomą, ponieważ postanowiliśmy zmienić układ hamulcowy na taki, który używany jest w samochodzie fabrycznym Volkswagena. Był to strzał w dziesiątkę i już pierwsze jazdy pokazały, że nie mamy takich problemów z hamowaniem, jak wcześniej. Wszystko jednak ma swoją cenę, ponieważ musimy się nauczyć obsługi innego systemu.
Pomiędzy pierwszym, a drugim treningiem założyliśmy nowe klocki hamulcowe. Inżynier poinstruował mnie, jak należy je docierać i postąpiłem zgodnie z jego zaleceniami. Klocki jednak się zeszkliły, więc na kwalifikacji jechałem prawie bez hamulców, stąd słaby wynik.
W pierwszym wyścigu miałem niezawinioną ani przeze mnie, ani przez Carlosa Munoza kolizję. Zjechałem do boksu, ponieważ kierownica była skręcona o 90 stopi w prawo, ale zdecydowaliśmy, żeby jechać dalej i zobaczyć, czy uda się dotrwać do mety. Im więcej przejechanych za kierownicą bolidu F3 kilometrów, tym lepiej dla mnie.
W drugim wyścigu miałem okazję po raz drugi w karierze jechać samochodem Formuły 3 w deszczu i myślę, że rezultat nie był zły. Ósme miejsce było dość dobre, choć wiem, że mogłem pojechać trochę mniej zachowawczo. Były jeszcze rezerwy i potencjał na lepszy wynik, ale postanowiłem pojechać bezpiecznie i dojechać do mety. Startując na mokrym torze z tyłu stawki prawie nic nie widać, dlatego ukończenie wyścigu było sztuką samą w sobie. Inna sprawa, że deszczowa opona w Formule 3 ma potoczną nazwę drewnianej, ponieważ w porównaniu z innymi kategoriami, w ogóle nie trzyma się asfaltu i trzeba się do tego przyzwyczaić.
Po tym weekendzie istotne jest to, że najprawdopodobniej udało się nam rozwiązać problemy z hamulcami. Całkowitą jednak pewność będziemy mieć po najbliższych testach na torze EuroSpeedway.

Kuba Giermaziak | Fot. Sutton Images

MATEUSZ LISOWSKI: - To jeden z największych sukcesów w mojej dotychczasowej karierze. Awans z ósmej pozycji na drugą przy tak wyrównanej stawce to dla mnie coś niesamowitego. Tuż po starcie udało mi się minąć aż czterech rywali. Chwilę później awansowałem na drugą pozycję. Oczywiście, próbowałem dogonić Stefano Proetto, ale na jednym z zakrętów zbyt mocno mnie podbiło i straciłem cenny czas. Włoch nieco się ode mnie oddalił. Dodatkowo w końcówce wyścigu miał więcej szans na użycie systemu push-to-pass. W tym momencie losy rywalizacji się rozstrzygnęły. Jestem bardzo szczęśliwy i już nie mogę się doczekać kolejnego wyścigu na EuroSpeedway Lausitz.

Poprzedni artykuł Zdobyli najstarsze trofeum
Następny artykuł 16 lat po ojcu

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry