Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Dwie rundy i dwa razy na podium. To chyba samo mówi za siebie.  Nie myślałem, że pójdzie mi tak świetnie. W sobotę dojechałem pierwszy w klasie do 2000 cm3 a w niedzielę byłem 2 na podium. To chyba dlatego, że coraz lepiej czuję się na torze. Jazda w tłumie potworów sprawiła mi ogromną satysfakcję, a w niedzielę nawet dogoniłem potwory - co prawda, podczas wizyty na torze safety cara, ale miałem okazję utrzymywać się bardzo blisko szpicy. Do kolejnego wyścigu na Słowacji mamy prawie 2 miesiące i chcemy wykorzystać ten czas na rewizje silnika i skrzyni biegów. Skrzynka leci do Włoch do sprawdzenia a silnikiem zajmą się moi mechanicy. Auto spisało się na medal i chyba musi dostać jakąś małą nagrodę w postaci nowych części, żeby było jeszcze szybsze. Cieszę się z sukcesu całego zespołu i chciałbym podziękować moim mechanikom za ogrom pracy, sponsorom za wsparcie i ekipie TEAM PROMOTION Studio za całą obsługę medialną i najlepsze relacje z wyścigów, jakie w Polsce możemy oglądać. Podziękowania również dla portalu toprally.pl, który objął patronat nad moimi startami. Zapraszam na stronę www.wyscigiplaskie.pl, gdzie znajdziecie więcej informacji o WSMP, Endurance i WPP 2010.

Jakub Paczkowski | Fot. Krzysztof Białas

JAKUB PACZKOWSKI: - Sobotnie kwalifikacje pozwoliły mi zająć drugie miejsce w klasie 1N, tuż za moim teamowym kolegą Bartkiem Kubickim. Sobotni wyścig jednak nie był spełnieniem moich oczekiwań. Odklejająca się opona i wychodzące druty spowodowały przekreślenie moich szans na wbicie się do czołówki. Mimo to dowiozłem punkty do mety i udało mi się skończyć na czwartym miejscu. W niedzielę na kwalifikacjach wykręciłem trzeci czas. Niedzielny wyścig nie
należy do udanych. Jestem pełen podziwu dla Miłosza Majewskiego. Pokazał nam jak można szybko, bezbłędnie i czysto jeździć. Widać jego znaczną przewagę w
doświadczeniu. Jedyny plus tego wyścigu jest taki, że udało się dowieźć cenne punkty do mety i skończyć na trzecim miejscu. Drastyczne zmiany w aucie spowodowały znaczne pogorszenie czasów. Ale za to nabyliśmy z teamem wiedzę na temat ustawień samochodu i to na pewno zaprocentuje w dalszej części sezonu, oraz jest duża szansa, że czasy będą lepsze. Wspomniane cenne punkty na szczęście pozwoliły mi utrzymać drugie miejsce po czterech wyścigach. Dam z siebie wszystko i postaram się utrzymać je do końca sezonu, tak aby dwa pierwsze miejsca przypadły mi oraz Bartkowi Kubickiemu ze wspólnego teamu WAAB GARAGE.
Chciałem podziękować za olbrzymie wsparcie techniczne i duchowe firmie Waab Garage (bez Nich naprawdę byłoby ciężko), za pomoc: firmie Prince, Maciejowi
Polodemu, Wojtkowi Frankowskiemu, Kubusiowi Dornie oraz Tomkowi Urbańskiemu, Wojtkowi Sójce za użyczenie kasku i doradztwo psychologicznie. Jeżeli o
kimś zapomniałem to przepraszam. Z osobna chciałem podziękować wszystkim zawodnikom WPP za dobrą zabawę, a w szczególności Bartkowi Kubickiemu za pomoc i życzliwość. Fot. Krzysztof Białas.

Bartosz Kubicki | Fot. Krzysztof Białas

BARTOSZ KUBICKI: - Ostatni weekend czerwca to 3 i 4 runda WPP. Przyjeżdżając w piątek na tor, chciałem między innymi sprawdzić ustawienia auta, wcześniej nie miałem na to czasu. Na pierwszym treningu auto odmówiło posłuszeństwa, została uszkodzona uszczelka pod głowicą. Chłopacy z Waab garage szybko usunęli usterkę (wielkie dzięki!!!!), jednak na treningi zabrakło już czasu. Sobota i niedziela to dni, w których udało się być najszybszym na kwalifikacjach i w wyścigu. Osiągnąłem wszystko co mogłem osiągnąć, z czego sie bardzo cieszę. Mamy ok. 2 miesięcy do następnej rundy - postaram się dobrze wykorzystać ten czas. Auto już trafiło do warsztatu, gdzie zostanie całkowicie rozebrane, porządny przegląd mu sie przyda. Oprócz tego zostanie wymienione całe zawieszenie, które mam nadzieję, zagwarantuje mi wysokie lokaty w następnych eliminacjach.
Przy okazji chciałem podziękować firmie Pol-car, Strongflex, ale przede wszystkim serwisowi Waab Garage, który nie tylko mnie, ale także Jakubowi Paczkowskiemu w dalszej części sezonu będzie przygotowywać Fiaty klasy 1N. Fot. Krzysztof Białas.

Marcin Gładysz

MARCIN GŁADYSZ: - Dałem z siebie wszystko podczas sobotniego wyścigu. W kwalifikacjach zrobiłem siódmy czas i wiedziałem, że jeśli chcę myśleć o podium, muszę zaliczyć rewelacyjny start. Udało mi się idealnie wstrzelić w gasnące światło i puścić sprzęgło w odpowiednim momencie. Przebiłem się między samochodami Stefana Bilińskiego i innych zawodników na drugie miejsce już na końcu prostej startowej. To pokazuje, że coraz lepiej rozumiem się z moim samochodem. Cały czas pracujemy nad set-upem pod moją agresywna jazdę. Utrzymywałem dobre tempo i po pierwszych czterech okrążeniach było świetnie. Dalsza jazda to walka z Miro Konopką i Stefanem Bilińskim, z której wyszedłem zwycięsko i na mecie mogłem świętować. Zaliczyłem trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej i drugie w Porsche GT3 Cup Trophy. Niedzielne zawody okazały się bardzo ciężkie. Kwalifikacje poszły mi idealnie. Nowe opony jakie założyliśmy w trakcie czasówki, kleiły tak dobrze, że wykręciłem czas 1.35,283, co jest moim najlepszym wynikiem, jaki osiągnąłem na Torze Poznań. Ten wynik pozwolił mi startować z 3 pola podczas niedzielnych zawodów. Niestety, doświadczenie mnie spaliło i zaliczyłem delikatny falstart. Konsekwencją tego była kara drive through, którą zaliczyłem dwa razy i przez to spadłem daleko za szpicę. Safety car, który przez dwa okrążenia jeździł z nami, zbił stawkę mocno w całość. Musiałem ostro gonić, żeby dojechać na 6 miejscu w generalce wyścigu i na 3 w Porsche Cup. Całe szczęście, że tak to wszystko się skończyło i teraz mogę być zadowolony z weekendu. Wyniki jakie osiągnąłem, awansowały mnie na 3 lokatę w Porsche Cup. Teraz muszę popracować nad utrzymaniem wyniku do końca sezonu. Przed nami wakacje aż do 20 sierpnia, kiedy pojedziemy ścigać się na Słowację. Tam czekają nas duże emocje, bo tor pod Bratysławą jest bardzo szybki. Dziękuję mojemu zespołowi za świetną pracę podczas wyścigowego weekendu. Jestem przekonany, że wraz z kolegami z toru dostarczyliśmy wszystkim kibicom sporo emocji.

Kuba Marcinkiewicz

KUBA MARCINKIEWICZ: - Jestem bardzo zadowolony. Po pierwszej konfrontacji z konkurencją miesiąc temu, po raz kolejny udowodniliśmy, że jeździmy szybko i trzeba się z nami liczyć w rywalizacji wyścigów długodystansowych. Wygrana chyba zawsze cieszy najbardziej. W kwalifikacjach wygraliśmy z Renault Clio o sekundę, więc liczyliśmy na dobry występ. Na starcie trochę się bałem, żeby nie stracić miejsca. Udało mi się zasłonić rywali i po pierwszych dwóch zakrętach wyjść na prowadzenie. Jechaliśmy swoim tempem i pilnowaliśmy wyniku. Z okrążenia na okrążenie uciekaliśmy zawodnikom z naszej klasy. Taka przewaga w długim dystansie daje duże możliwości. Na finiszu Paweł Potocki zostawił konkurencje okrążenie za nami. Pod koniec mojej zmiany coś stało się z samochodem i stracił moc. Na serwisie i tankowaniu nie byliśmy w stanie sprawdzić co się stało, więc Paweł miał ciężkie zadanie - jechać swoim tempem i utrzymać pozycję. Jesteśmy na mecie i to cieszy najbardziej. Teraz jedziemy na wakacje i wracamy już w sierpniu na Slovakiaring. Mechanicy przez ten czas powalczą z naszą Jettą TDI i liczę na to, że podczas wyścigu będziemy mieli auto dobrze przygotowane.

Paweł Potocki

PAWEŁ POTOCKI: - Zadanie zostało wykonane. Jesteśmy po raz kolejny na pierwszym miejscu. Zrobiliśmy duży progres od ostatnich zawodów w naszym przygotowaniu i w przygotowaniu samochodu i jego ustawieniu. Mamy lepsze czasy i jeździ się znacznie lepiej. W drugiej godzinie zepsuło się nam ładowanie turbo i samochód stracił swoją moc. Podczas zmiany Kuby sześć samochodów mieściło się w jednym okrążeniu. Dobrze, że Kuba pojechał ostrożnie ale też szybko, to dało nam pewną przewagę nad rywalami. Muszę powiedzieć, że martwiłem się o start, ale Kuba pokazał, że jest świetnym zawodnikiem blokując konkurencję.
Gratulacje dla Marcina Gładysza, z którym jeździmy razem w zespole. Start w jego wykonaniu w sobotę to był majstersztyk. Do tego miejsca na podium na pewno podniosły poziom zadowolenia w teamie. Dziękuję chłopakom z serwisu i ekipie VW Racing Polska za świetne przygotowanie samochodu i atmosferę panującą w zespole podczas zawodów. Podziękowania dla MP Sport za występ w Poznaniu. Do zobaczenia na kolejnych zawodach.

PRZEMEK KAŹMIERCZAK: - Niedzielę zapamiętam jako udany dla mnie wyścig, choć dojechałem na podobno najgorszym dla zawodnika miejscu, tj. czwartym. Cieszę się, że po pierwsze, udało mi się zrobić mój najlepszy czas okrążenia, a całe 9 okrążeń wyścigu (nie liczę pierwszego po starcie) były równe i powtarzalne. Po analizie czasów okrążeń okazało się, że różnica między najgorszym, a najlepszym moim okrążeniem w wyścigu wyniosła niecałą sekundę. Poza powtarzalnością cieszy mnie również brak błędów (oczywiście, nie liczę standardowej turystyki zwiedzania z trzy-cztery razy poboczy przy wyjściach z zakrętów!). Od ostatniej rundy majowej nie miałem okazji odbyć żadnego treningu na torze i mam nadzieję, że przed wrześniową rundą uda mi się trochę pojeździć i poprawić co nie co, żeby w końcu wskoczyć na pudło, choć zdaję sobie sprawę, że konkurencja jest coraz szybsza i na pewno nie będzie to takie proste. Podsumowując, fajny weekend wyścigowy z wydaje mi się, najbardziej w tym sezonie "ostrym" sobotnim wyścigiem i klasycznym choć szybkim wyścigiem niedzielnym, który pierwszy raz odbył się oddzielnie dla różnych klas (czy jest to dobre rozwiązanie dyskusja toczy się na forum "rajdowy poznań" - oceńcie sami). Co nie zawiodło to tak jak podczas pierwszej i drugiej rundy, świetna atmosfera w padoku WPP, wzajemna pomoc - i oby tak zostało do końca. Do zobaczenia we wrześniu! Fot. Agnieszka Kujawa.

Wojtek Jakóbczyk

WOJTEK JAKÓBCZYK: - Niedziela na torze Poznań to walka z kończącym się ogumieniem. Temperatura toru wynosiła grubo ponad 50 stopni - mimo starannych kalkulacji ciśnień i ostrożnej jazdy nie byłem w stanie utrzymać sensownej temperatury opon. Na starcie udało mi się wyprzedzić Krzyśka Hellwiga, ale po dwóch okrążeniach musiałem ustąpić. Z przodu walczyli trzej panowie B (Berliński - Bokiej - Błaszczyński). Do Krzyśka nie miałem podejścia, trzeba było zadowolić się piątą pozycją.
Teraz dwa miesiące przerwy, które trzeba wykorzystać na pracę nad geometrią i hamulcami, bo z silnikiem o 150-180 koni słabszym od konkurencji tylko to pozostało. Ogromne podziękowania za dotychczasowe eliminacje należą się mojemu sponsorowi technicznemu, 4turbo.pl, który zajmuje się serwisem na zawodach oraz inżynierią wyścigową za pomocą urządzeń Racelogic. Osobno dziękuję kolegom z zespołu "A-Team": Bartkowi Berlińskiemu, Kubie Masłowskiemu oraz nieocenionemu Michałowi Masłowskiemu. Fot. Krzysztof Kujawa.

Byśkiniewicz/Mancin

ŁUKASZ BYŚKINIEWICZ: - Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że był to udany weekend. W wyścigu długodystansowym wystartowałem wspólnie z Andim
Mancinem, dla którego był to powrót na tor po kilku latach w rajdach. Pierwszą zmianę pojechałem ja. Start był ok, bo udało się utrzymać za szybką Jettą Marcinkiewicza i Potockiego. Niestety, na drugim okrążeniu silnik mojego Clio przestał pracować na pięć sekund, później jeszcze raz się to powtórzyło. Po kwadransie jazdy spędziłem dwie minuty na poboczu, próbując odpalić motor, a gdy już udało mi się ruszyć, musiałem rzucić się do odrabiania strat. Po godzinie jazdy zjechałem do depo i oddałem samochód w ręce Andiego - byliśmy wtedy na 3. miejscu w klasie do 2 litrów. Nie zdecydowaliśmy się na zmianę mocno zużytych opon i to był błąd, bo styl jazdy Andiego jest bardzo agresywny. Konkurencja też miała problemy, dzięki czemu udało się awansować na drugie miejsce. Na ostatnim okrążeniu w Clio zrobiło się gorąco- jedna z opon strzeliła i linię mety Andi przejechał na kapciu. Przed następną rundą będziemy musieli nauczyć się bardziej szanować ogumienie naszej wyścigówki. Popracować będzie trzeba też nad niezawodnością samochodu.
Po wyścigu długodystansowym wystartowałem także w Grand Prix Polski. Do wyścigu ruszałem z wywalczonego pole position. Nie miałem problemów z utrzymaniem prowadzenia w klasie, ale nie mogę powiedzieć, że wyścig był nudny, bo koledzy jadący Porsche i Ferrari zafundowali nam niezłe widowisko. Co chwilę trzeba było uważać na wpadające i wypadające z toru samochody - na tor wyjechał nawet safety car. Dla mnie wyścig zakończył się bardzo szczęśliwie, bo w moim pierwszym w życiu starcie w wyścigu sprinterskim udało się wywieźć z Poznania zwycięski puchar. Nie mogę się doczekać kolejnego startu!
Przy okazji chciałbym podziękować za wsparcie firmom: EMKA, MAJA Hurt-Detal Małgorzata Gąska i Car Park,. Dziękuję także mechanikom i chłopakom z autoauto.pl.

Lisowski/Włodarczyk

MATEUSZ LISOWSKI: - Myślę, że teraz już wszystko przebiegało w porządku. Przemek Włodarczyk od początku sezonu zrobił naprawdę duży postęp i jeśli tylko poprawimy pit stopy, będziemy walczyć o zwycięstwo w klasie, jak i dobre miejsce w klasyfikacji generalnej wyścigu Endurance. Samochód teraz był już dobrze ustawiony i jechało mi się nim równie dobrze, jak tym egzemplarzem, którym rywalizuję w Supercopie. Teraz zabrakło tylko szybkiego tankowania. Zawody myślę, że były emocjonujące. Bardzo mi szkoda Macieja Ostoi-Chyżyńskiego oraz Kuby Chmiela. Ich Leon uległ sporym zniszczeniom w wyniku wypadku. Mam nadzieję, że uda im się go odbudować przed drugą częścią sezonu i będziemy mogli wspólnie walczyć na torze. Mnie oraz Patryka czeka teraz ważny start na Norisringu. Chcielibyśmy zaprezentować się tam z dobrej strony i powalczyć o miejsca w czołówce.

PRZEMYSŁAW WŁODARCZYK: - Po dość pechowej pierwszej rundzie DSMP, teraz zanotowaliśmy duży postęp i wyścigowy weekend mogę uznać ze bardzo udany. Jeszcze nigdy nie wywiozłem z zawodów tylu pucharów. Na początku zawodów mieliśmy problemy i nie wszystko się układało jak należy. Na szczęście przed pierwszymi kwalifikacjami udało nam się ustawić samochód, który do końca weekendu spisywał już się bardzo dobrze. W pierwszym sprincie miałem bardzo ciekawy pojedynek z Sebastianem. Doszło nawet pomiędzy nami do kontaktu, ale udało mi się go wyprzedzić i odjechać na bezpieczną odległość. W drugim biegu byłem już nawet na piątym miejscu w klasyfikacji ogólnej, ale wyjazd safety cara spowodował, że straciłem przewagę nad rywalami. W swojej klasie ukończyłem jednak wyścig na drugim miejscu i umocniłem się na pozycji lidera w D4 3500. Przed sezonem nawet nie sądziłem, że mogę być na prowadzeniu po pierwszych sześciu wyścigach sezonu. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak obronić się przed atakami Patryka oraz Karoliny w drugiej części sezonu. W wyścigu Endurance całą przewagę jaką zdobyliśmy na torze, straciliśmy na tankowaniu. Cóż, ten element jest jeszcze do poprawienia przed kolejnymi startami. Trochę też niezrozumiałe było zachowanie safety cara, który na mojej zmianie miał już wyjeżdżać na tor po wypadku jednego z samochodów, a zatrzymał się na trawie. My w tym czasie zjechaliśmy do depo. Nie mniej jednak z rundy, na rundę wszystko przebiega w naszym zespole coraz lepiej. Bardzo dziękuję całemu teamowi SEAT Sport Polska, Mateuszowi, Patrykowi, Sebastianowi za fajny weekend na torze Poznań.

Pachura/Pachura

PATRYK PACHURA: -Wyścig długodystansowy przebiegał dla mnie i Sebastiana bez problemu. Jechaliśmy swoim ustalonym tempem. W stu procentach zrealizowaliśmy założenia postawione przed wyścigiem Endurance. Sebastian jak na pierwszy sezon startów Supercopą, pojechał rewelacyjnie, kręcąc równe czasy. Również moja zmiana przebiegała bez jakiś większych wydarzeń. Jedynie awaria wentylatora spowodowała, że w kabinie zrobiło się piekielnie gorąco. Temperatura wydaje mi się, że przekraczała 60 stopni Celsjusza. Również druga ekipa SEAT Sport Polska pojechała w tym wyścigu bardzo dobrze, może nawet trochę za szybko. My staramy się jechać z Sebastianem trochę wolniej, oszczędzając w ten sposób paliwo. Teraz przed nami wakacyjna przerwa w startach w cyklu DSMP. Będziemy walczyć o tytuł, ale nie da się ukryć, że może być ciężko pokonać prowadzącą załogę: Krzysztof Spyra/Paweł Szymański. Motorsport jest jednak nieobliczalny, tak więc wszystko może się jeszcze zdarzyć. Póki co tracimy do nich siedem oczek.

SEBASTIAN PACHURA: - Był to dla nas bez wątpienia udany weekend. Jedyne problemy wynikły w drugim wyścigu o GPP, gdzie miałem kłopoty ze skrzynią. I tak udało mi się ukończyć wyścig na trzecim stopniu podium w swojej klasie. Razem z Patrykiem jesteśmy natomiast bardzo zadowoleni z przebiegu wyścigu Endurance. Dzięki szybkiej zmianie i tankowaniu w depo udało nam się wyprzedzić Mateusza i Przemka. Ja jechałem na pierwszej zmianie przez 65 minut, potem za kierownicę Supercopy wsiadł mój brat. Podczas całego weekendu stoczyłem kilka naprawdę interesujących pojedynków zarówno w sprincie jak i w Endurance z Przemkiem Włodarczykiem. Choć jeździmy w barwach jednego zespołu to nie było taryfy ulgowej. Wszystko odbywało się jednak bardzo fair. Czeka nas bardzo interesująca druga cześć sezonu. Jestem w gronie pretendentów w walce o tytuł Mistrza Polski w D4 do 3500, gdzie tracę tylko cztery punkty do Przemka. Groźna będzie bardzo Karolina Lampel-Czapka, która posiada tyle samo punktów co ja. W cyklu DSMP także wszystko jest jeszcze otwarte, a kolejna runda odbędzie się na Slovakiaring. Jak się dowiedziałem, jest to tor dla odważnych. Emocji w sierpniu zatem nie zabraknie.

Teodor Myszkowski

TEODOR MYSZKOWSKI: - Sobotni wyścig przebiegał bez przygód i całkowicie zgodnie z planem, natomiast w niedzielę było gorąco. Znów dobrze wystartowałem, ale po wyjeździe samochodu bezpieczeństwa moja przewaga została zniwelowana. W trakcie restartu, Stefan jeszcze na czerwonym świetle dodał gazu i wyprzedził mnie przed pierwszym zakrętem. Ostro walczyliśmy przez dwa okrążenia. Byłem szybszy, ale Stefan dobrze się bronił. W pewnym momencie zaatakowałem go w ostatnim zakręcie, ale chyba nie zauważył mnie w lusterku, „zamknął drzwi” i po delikatnym kontakcie wpadł w poślizg i wypadł z toru. Żaden z nas nie miał tutaj winy i był to typowy „incydent wyścigowy”. Szkoda, że tak się stało, bo Stefan miał dzisiaj urodziny, ale takie są wyścigi. Jestem zadowolony z tego weekendu. Kwalifikacje przebiegły świetnie, bardzo dobrze wystartowałem i miałem bardzo dobre tempo. Przejechałem bezbłędne wyścigi i nie miałem najmniejszych problemów, dlatego jestem usatysfakcjonowany, tym bardziej, że udało nam się także znaleźć idealne ustawienia zawieszenia mojego Porsche.

Karolina Lampel-Czapka

KAROLINA LAMPEL-CZAPKA: - W niedzielę rano na czasówkę założyliśmy troszeczkę gorsze opony. Były nowe, ale dobór nie był w stu procentach trafny, stąd dopiero siódme pole startowe. Przód bardzo wyjeżdżał, opony dziwnie się zachowywały. Na wyścig miałam już inny komplet opon i samochód prowadził się rewelacyjnie. Start wyszedł mi trochę lepiej niż poprzedniego dnia, choć muszę jeszcze nad tym popracować. Trzeba zmusić samochód, żeby wyluzował, a potem łaskawie wrzucił jedynkę. Na torze bardzo dużo się działo. Ciągle tasowaliśmy się z kolegami i były jakieś przepychanki. Na pierwszym prawym zakotłowało się - ktoś wziął tarkę między koła. Było pełno ziemi i piachu w powietrzu, zero widoczności. Miałam dobre tempo, jechałam o sekundę szybciej niż w kwalifikacjach. Zajęłam trzecie miejsce w generalce i mam nadzieję, że zaliczę więcej takich wyścigów.
Dziękuję całemu zespołowi za świetną pracę i perfekcyjne przygotowanie samochodu. Podziękowania również dla kibiców, którzy przychodzą na tor, żeby nas oglądać. Taki doping bardzo pomaga.

Maciej Stańco | Fot. Grzegorz Kozera

MACIEJ STAŃCO: - W sobotę po starcie spadłem na czwarte miejsce - tym urządzeniem nie da się za bardzo ruszyć. Później wszystko było już pod kontrolą. Na piątym kółku wyprzedziłem prowadzącego Teodora Myszkowskiego, który dosyć daleko odjechał. Na torze był upał, wyjątkowo gorąco. Tym razem nie mieliśmy kłopotów z oponami - założyłem nowe Micheliny. W wyścigu Endurance jechaliśmy po raz pierwszy Ferrari Radka Kordeckiego, samochodem zbudowanym u nas w Bielsku. Do zmiany miałem 38 sekund przewagi nad Konopką. Potem Radek pechowo wpadł w żwir i ostatecznie dojechaliśmy na trzecim miejscu, z okrążeniem straty. Na początku niedzielnego sprintu, Saleen Konopki nadział się na mój wydech na Babie Jadze. Wyleciałem w prawo, potem stanąłem tyłem w poprzek toru. Wyjechał Safety Car, bo Saleen gubił płyn. Spadłem na ostatnie miejsce - Ferrari miało pogięty wydech, złamane dyfuzory, urwane lotki. Na piątym okrążeniu doszedłem prowadzącego Teodora i udało się wygrać. Kolizji było więcej, falstarty - bajzel jak na Carrera Cupie! Fot. Grzegorz Kozera.

Bartek Knast

BARTEK KNAST: - Wynik niedzielnych kwalifikacji był dla mnie sporym zaskoczeniem. Po modyfikacjach, które wprowadził mi Krzysiek Mencel, a także dzięki sprężynom użyczonym (za pośrednictwem Bartka Kubickiego z Waab  Garage) przez Łukasza Kosińskiego, udało mi się uzyskać rewelacyjny drugi czas. Co bardziej cieszy, wynik ten uzyskałem kilka razy, co może oznaczać, że wreszcie pojawia się upragniona powtarzalność. Wyścig zapowiadał się obiecująco od samego startu. Przez chwilę walczyłem o pierwsze miejsce, ale także o utrzymanie drugiej pozycji. Rywalizacja z Miłoszem Majewskim była dla mnie esencją wyścigowego weekendu. Były piękne i efektowne ataki, drobne dotknięcia ale wszystko odbywało się w duchu czystej, sportowej rywalizacji. Mogę jedynie przypuszczać, że inni kierowcy w takich sytuacjach w jakich się znaleźliśmy, zapewne zdemolowaliby mi samochód. Nie zaliczę jednak tego startu do udanych. Walka była na tyle zacięta, że na trzecim okrążeniu autko osłabło i dojechałem do mety na ostatnim miejscu. Teraz czeka mnie zbadanie przyczyn przegrzania silnika. Dodatkowo w trakcie wakacji, jeśli budżet pozwoli, może uda się wprowadzić modyfikacje i usprawnić auto tak, abym mógł walczyć o najwyższe laury, jak równy z równym. Dziękuję wszystkim zawodnikom za wspaniały weekend. Po raz kolejny okazało się, że walka odbywa się na torze, a nie w parku maszyn, gdzie wspieramy się wzajemnie, pożyczając sobie części i wzajemnie remontując auta. Wkrótce na portalu wyscigowypuchar.pl pojawią się materiały foto i video, do których oglądania serdecznie zapraszam. Do zobaczenia we wrześniu!

Poprzedni artykuł Kolizje w Walencji
Następny artykuł Blisko podium w Spa

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry