Co z wyścigiem w Madrycie?
W Hiszpanii nie brakuje spekulacji, że organizatorzy wyścigowego weekendu Formuły 1 w Madrycie mogą nie zdążyć na czas z przygotowaniami.
Autor zdjęcia: IFEMA
Madryt od długiego czasu nie ukrywał swoich ambicji związanych z F1. Aspiracje ponownego – na oddalonym o 30 kilometrów torze Jarama ścigano się kilka razy w między 1968 i 1981 rokiem – zgłaszano już dziesięć lat temu.
Dopiero w 2023 roku sprawy nabrały rozpędu i zaczęto poważne rozmowy z włodarzami F1. Dwanaście miesięcy temu oficjalnie ogłoszono, że królowa motorsportu pojawi się w Madrycie w 2026 roku i pozostanie przez prawie dekadę.
Zaplanowano tor „pół-uliczny” wykorzystujący tereny targowo-konferencyjne IFEMA, położone nieopodal głównego madryckiego lotniska. Nitka ma mieć długość 5,5 km
Jednak w Hiszpanii pojawia się coraz więcej niepewności dotyczących nowego przedsięwzięcia. Prace jeszcze się nie rozpoczęły, a wręcz nie ogłoszono nawet, kto sfinansuje cały projekt. Plotki stały się na tyle rozpowszechnione, że głos postanowił zabrać burmistrz Madrytu, zapewniając, iż „wyścig się odbędzie”.
- Jesteśmy już bardzo blisko terminu grand prix Formuły 1 – powiedział Jose Luis Martinez-Almeida w rozmowie z Europa Press/Desayunos Madrid. - Dlatego musimy mieć tor i całą infrastrukturę.
Sede IFEMA Madrid F1
Autor zdjęcia: IFEMA
Celem jest rozpoczęcie budowy w kwietniu, chociaż nie rozstrzygnięto jeszcze przetargu. Prace powinny potrwać około 14 miesięcy, a Grand Prix Hiszpanii – nowe wydarzenie przejmie tę nazwę – według wstępnych ustaleń ma się odbyć we wrześniu 2026 roku.
Burmistrz odpierał również zarzuty, że przedsięwzięcie zostanie sfinansowane w dużej mierze z publicznych pieniędzy. A na krytykę odpowiedział atakiem, mówiąc, że „hiszpański rząd przeznaczył 70 milionów euro na regaty o Puchar Ameryki, które odbędą się w Barcelonie, a katalońskie instytucje publiczne przeznaczają 50 milionów na organizację obecnego Grand Prix Hiszpanii.”
W tym momencie nie wiadomo, jaka przyszłość czeka rundę w Barcelonie. Tamtejsi organizatorzy mają kontrakt do 2026 roku włącznie, więc w kolejnym sezonie F1 prawdopodobnie dwukrotnie odwiedzi Półwysep Iberyjski. Stefano Domenicali zaznaczał, że obecność w kalendarzu wyścigu w Madrycie nie oznacza całkowitej wyprowadzki z Barcelony, ale wobec ekspansji F1 w różne regiony globu (Bliski Wschód, Stany Zjednoczone, Azja) trudno spodziewać się, że Hiszpania zachowa dwie rundy.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.