Colapinto: Nie wszystko było złe
Jeszcze w październiku Franco Colapinto zaprzeczył jakoby znajdował się w gronie kandydatów do zespołu RB, stawiając w ten sposób swoje szanse na starty w F1 w 2025 roku pod znakiem zapytania.
Franco Colapinto, Williams Racing, climbs out of his damaged car after a crash in FP1
Autor zdjęcia: Simon Galloway / Motorsport Images
Debiutant ma jednak za sobą dość poważny epizod w Williamsie, dla którego zaliczył w tym roku dziewięć pełnych emocji wyścigów.
Colapinto określił swoje tegoroczne występy w Formule 1 spełnionym snem i pomimo trudnego zakończenia sezonu 2024, chętnie wspomina współpracę z Williamsem.
Argentyńczyk został niespodziewanie powołany przez Williamsa, aby zastąpić od wrześniowego GP Włoch słabo radzącego sobie Logana Sargeanta.
21-latek błyszczał w kilku pierwszych wyścigach i zajmując ósme miejsce w Baku i dziesiąte w Austin, zdobył w sumie pięć punktów.
Po próbnym okresie zarówno Colapinto, jak i Williams nawiązali wspólny język, choć kosztowne wypadki w Brazylii i Las Vegas ostudziły emocje Red Bulla, który rozważał zatrudnienie młodego zawodnika na jedno ze swoich miejsc w 2025 roku.
Jednak Colapinto nie żałuje tych kilku startów z Williamsem, pomimo, że nie ma żadnych szans na przedłużenie umowy z brytyjskim zespołem, który podpisał już kontrakty z Alexem Albonem i odchodzącym po czterech latach z Ferrari, Carlosem Sainzem.
Nie najlepszy finał zmagań w 2024 roku nie ma żadnego znaczenia dla jednego z najbardziej utalentowanych debiutantów w F1, który uważa, że spełniły się jego wielkie marzenia.
- Nie tak sobie wyobrażałem zakończenie tego sezonu, ale to część F1 - powiedział. – Nadal traktuję to jako spełnienie moich marzeń i niesamowite doświadczenie. Może nie wszystko było po mojej myśli, ale niczego nie żałuję.
- Od najmłodszych lat czekałem na tę okazję i pracowałem nad tym, aby się znaleźć w F1, a to, co zaproponował mi Williams było po prostu zrealizowaniem marzeń, dzięki którym zyskałem doświadczenie i spędziłem miłe chwile z zespołem. Jestem im bardzo wdzięczny.
Analizując własne występy, Colapinto żałuje swojego wypadku w Q2 w Las Vegas, którego według niego można było uniknąć, ale poza tym jest zadowolony z tego, co do tej pory osiągnął.
- Od debiutu w Monzie, musiałem się wiele nauczyć, ale patrząc na to szerzej, myślę, że wykonałem całkiem dobrą robotę. Starałem się maksymalnie wykorzystać szansę, jaką dał mi Williams. To było niesamowite.
- Pierwsze pięć rund było naprawdę dobrych w moim wykonaniu. Potem było trudne GP Brazylii, w którym jechałem po raz pierwszy samochodem F1 w deszczu. To było trudne doświadczenie, ale cieszę się, że przeszedłem przez nie już jako nowicjusz.
- W Vegas popełniłem błąd i będąc wobec siebie surowym, uważam, że to był poważny błąd, do którego nie powinno w ogóle dojść. Podsumowując jednak całokształt moich startów w F1, jestem bardzo zadowolony, że mogłem skorzystać z szansy danej mi przez Williamsa, dzięki którym spełniłem swoje marzenia - dodał.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.