Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Dlaczego aktualizacje dużo kosztują?

Tegoroczne przypadki Ferrari, RB i Aston Martina pokazały, dlaczego nieudane aktualizacje tak dużo kosztują i dlaczego mogą przysporzyć zespołom wielu problemów w trakcie sezonu.

Max Verstappen, Red Bull Racing RB20

Max Verstappen, Red Bull Racing RB20

Autor zdjęcia: Erik Junius

W ciągu ostatnich kilku sezonów byliśmy świadkami ogromnego postępu w osiągach takich zespołów jak McLaren, RB i Aston Martin, ale z drugiej strony znalazły się teamy, których aktualizacje i poprawki nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, a nawet spowodowały problemy wtórne w samochodzie.

Dwa z wyżej wymienionych zespołów, Aston Martin i RB, należą do ekip, których postęp został zahamowany przez ostatnie niepowodzenia w procesach rozwoju.

Ferrari, które również osiągnęło imponujący wzrost tempa w porównaniu do 2023 roku, musiało wycofać ostatnią partię ulepszeń ze swojego SF-24 i wrócić do specyfikacji sprzed dwóch miesięcy, ponieważ poprawki powodowały podskakiwanie bolidu w szybkich zakrętach.

Czytaj również:

- Mamy zasadniczo ten sam samochód co w Imoli, ale od GP EmiliI-Romanii wszyscy dokonali ulepszeń - powiedział Carlos Sainz. - Straciliśmy dwa lub trzy miesiące wzrostu wydajności uzyskanej w tunelu aerodynamicznym, więc najwyraźniej ostatnio nie podjęliśmy właściwych decyzji.

Zespół RB również musiał zrezygnować z większości ulepszeń wprowadzonych przed GP Hiszpanii, co w efekcie odbiło się negatywnie na ich formie.

Z kolei brak postępów w Astonie Martinie w ostatnich tygodniach, doprowadził do frustracji Fernando Alonso.

Dlaczego zespoły mają problemy z ulepszeniami?

Nie jest żadną niespodzianką, że obecne samochody wykorzystujące efekt przyziemny są trudne do okiełznania. Wystarczy zapytać zespół Mercedesa, który przez dwa lata był w dołku, zanim w końcu znalazł rozwiązania, dzięki którym jego samochody stały się regularnymi konkurentami w czołówce.

W przypadku tych samochodów zwiększenie osiągów nie jest niestety takie proste. Nie wystarczy już zwiększyć obciążenia aerodynamicznego i modlić się o jak najlepsze wyniki, mając nadzieję, że większy docisk rozwiąże większość problemów z prowadzeniem samochodu.

Bardziej niż kiedykolwiek opracowywanie obecnych bolidów zmusza twórców do kompromisów, ponieważ samochody, które dobrze radzą sobie w szybkich zakrętach, często są słabsze w wolnych zakrętach i odwrotnie.

Opracowanie samochodu, którego osiągi będą zrównoważone, jest uważane za jedno z największych osiągnięć w tej materii.

Niskie i sztywne zawieszenia obecnych samochodów sprawiły, że nierówności i krawężniki stały się większym problemem. Symulatory używane przez zespoły są niezwykle zaawansowane, ale nawet one nie są w stanie przewidzieć każdej zmiennej, z jaką samochód spotka się w rzeczywistości.

Ferrari SF-24 side Imola comparison  (numbered)

Ferrari SF-24 side Imola comparison (numbered)

Autor zdjęcia: Giorgio Piola

Widzieliśmy, jak projektanci mieli mnóstwo problemów z podskakiwaniem w 2022 roku, a niektóre zespoły, takie jak Ferrari, uznały, że odbijanie się powraca jako niepożądany efekt uboczny nowego projektu podłogi. Nawet Red Bull, który zdominował dwa ostatnie sezony, nadal ma problem z nierównościami i krawężnikami, który mocno go dotknął na takich torach jak Singapur czy Monako.

- Zależność siły docisku jest w porządku, ale dla wszystkich nadal pozostaje znakiem zapytania – powiedział szef zespołu Ferrari Fred Vasseur.

- Trudno jest uzyskać odpowiedź, ponieważ problem nie występuje w tunelu aerodynamicznym. Odbijanie może występować w połączeniu z różnymi częściami, ale czy będzie to miało negatywny wpływ na wydajność, to już inna historia.

Dodatkowym czynnikiem jest coraz węższy zakres ulepszeń, których zespoły obecnie poszukują w połowie trzeciego sezonu stabilnych przepisów. Czas znajdowania dziesiątych części sekundy w każdym możliwym miejscu minął. W miarę zbliżania się wydajności i spłaszczania krzywych rozwoju mówimy o częściach, które wytwarzają pół dziesiątej sekundy przewagi. Im mniejsze zyski, tym trudniej je zweryfikować i przefiltrować przez szum

Dlaczego złe aktualizacje teraz więcej kosztują?

Złożoność współczesnych samochodów powoduje, że ​​gdy aktualizacja nie przynosi rezultatów lub prowadzi w ślepą uliczkę, znalezienie rozwiązania problemu zajmuje czas, ponieważ nie można rozwiązać problemu, którego się nie rozumie. To nie tylko pozbawia zespół oczekiwanych zysków w zakresie wydajności, ale także opóźnia kolejne ulepszenia.

- To podwójnie negatywny efekt - powiedział szef zespołu RB Laurent Mekies portalowi Motorsport.com - Nie dość, że nie masz przewagi, którą chciałeś uzyskać, to jeszcze musisz opóźnić następną poprawkę, dopóki nie zrozumiesz, co się dzieje.

Innym powodem, dla którego sytuacja Ferrari, Astona i RB jest tak trudna, jest również czynnik tego, jak bardzo zmniejszyły się różnice. Podczas GP Austrii w zaledwie 0,798 s zmieściła się 20-samochodowa grupa w Q1, a w Kanadzie 0,021 s stanowiło różnicę między pole position, a drugim rzędem pół startowych.

W przypadku tak niewielkich różnic, nie potrzeba wiele, aby nietrafiona modernizacja cofnęła zespół o wiele pozycji. Spadek RB był dość dramatyczny, ponieważ jego samochód był faktycznie wolniejszy z modernizacjami w Hiszpanii niż bez nich.

Dlatego ważne jest również, aby media i fani nie reagowali przesadnie na te wahania, ponieważ dwie lub trzy dziesiąte mogą decydować o tym, czy wyglądasz jak geniusz, czy wiejski idiota, a żadne z tych zjawisk nie jest sprawiedliwe.

Frederic Vasseur, dyrektor zespołu i dyrektor generalny Scuderia Ferrari, Gwen Lagrue, doradca ds. rozwoju kierowców Mercedes, Laurent Mekies, dyrektor zespołu RB F1 Team

Frederic Vasseur, dyrektor zespołu i dyrektor generalny Scuderia Ferrari, Gwen Lagrue, doradca ds. rozwoju kierowców Mercedes, Laurent Mekies, dyrektor zespołu RB F1 Team

Autor zdjęcia: Sam Bloxham / Motorsport Images

Kiedy jednak zespoły robią to dobrze, przyspieszenie modernizacji samochodu wyścigowego o jeden lub dwa wyścigi wcześniej może być ogromnym impulsem, nawet jeśli wzrost wydajności jest stosunkowo niewielki.

- To czas na biznesowy marketing – powiedział Mekies. - W ostatniej chwili nie poświęcam czasu na porównania, ponieważ chcesz po prostu iść dalej i jechać szybko.

- Czasami następuje potknięcie i to właśnie przydarzyło się w Barcelonie. Wprowadziliśmy ulepszenia w obu samochodach i bardzo trudno było zrozumieć dlaczego nie działały. Potem poświęciliśmy czas w Austrii, aby dokonać właściwych porównań, mimo że było to to był weekend sprinterski.

- Oczywiście można zapytać: Dlaczego nie wykonujecie testów cały czas? Ponieważ to czas na marketing i jeśli jesteś szybszy od innych z tą samą aktualizacją, faktycznie wyciągniecie z nich więcej.

Czy testy kosztem treningów są wyjściem?

W przypadku Ferrari, przeprowadzono te eksperymenty jeden po drugim podczas treningów przed GP Wielkiej Brytanii i chociaż wpłynęło to na tempo Carlosa Sainza i Charlesa Leclerca, Vasseur miał nadzieję, że nastąpi poprawa, ponieważ zespół przynajmniej rozumie, co musi zrobić.

- Trudno jest nam pójść na kompromis lub poświęcić piątkowe sesje, ale była to słuszna decyzja - powiedział Vasseur.

- Wyścig zakończył się dla nas poniżej oczekiwań, ale zrobiliśmy krok naprzód. W niedzielny wieczór lepiej rozumiemy sytuację niż w piątkowy poranek. To napawa optymizmem na resztę sezonu – dodał.

Czytaj również:
Poprzedni artykuł Czy Lawson zastąpi Pereza?
Następny artykuł Audi wejdzie do F1 z BP

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry