Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Kubica ocenia szanse

Przed pierwszym dniem treningów w Malezji, portal formula1.com rozmawiał z Robertem Kubicą na Sepang International Circuit.

- Robert, Melbourne oglądało wiele dramatów, ale twój chyba najbardziej łamał serce. Byłeś o krok od podium, czy nawet od zwycięstwa, kiedy wszystko straciłeś na trzy okrążenia przed flagą w szachownicę.

- Nie myślę już o tym, co wydarzyło się w Melbourne. Koncentruję się na następnym wyścigu. To nigdy nie pomaga, kiedy z żalem spoglądasz wstecz.

- Co mogą oznaczać te stracone punkty dla twoich nadziei w mistrzostwach?

- To prawda, że straciliśmy drugie miejsce lub nawet zwycięstwo. Nie spodziewałem się takiego zakończenia w Melbourne, po udanym weekendzie. Naprawdę mam nadzieję, że punkty stracone w Melbourne nie wpłyną na moje szanse w mistrzostwach. W końcu to wyścigi i wypadki się zdarzają. Niedzielny wieczór w Melbourne nie należał do moich najlepszych, ale zrekompensowałem to sobie dobrą partyjką pokera i częściowo odzyskałem humor przy pokerowym stole.

- Twój kolega z zespołu, Nick Heidfeld jeździł z KERS, a ty bez. Czy byłeś zaskoczony różnicą w wynikach? Ty zdobyłeś czwarte pole, a Nick nawet nie dostał się do Q3...

- No cóż, miałem bardzo dobre kwalifikacje, a Nickowi raczej się nie udały. Za wcześnie jednak, żeby oceniać osiągi poszczególnych samochodów, a szczególnie naszych. Musimy poczekać jeszcze kilka wyścigów - i wtedy zobaczymy.

- Bazując na doświadczeniach teamu z Melbourne, czy to będzie permanentna sytuacja w sezonie, że Nick pojedzie z KERS, a ty bez?

- Decyzje zapadną z wyścigu na wyścig. Myślę, że KERS daje pewną przewagę w takich sytuacjach wyścigowych jak wyprzedzanie i obrona pozycji, no i zdecydowanie na starcie. Przewiduję, że na tym torze, tutaj w Malezji zobaczymy większą różnicę pomiędzy samochodami z KERS na pokładzie i tymi, które nie mają tego systemu, ponieważ odległość od linii startu do pierwszego zakrętu jest znacznie większa, a zatem można więcej zyskać dzięki KERS. Jednakże widzieliśmy już w Melbourne, że KERS robi różnicę. Jeżeli spojrzymy na sytuację z udziałem Fernando i Timo, wówczas zauważymy, że Fernando był znacznie wolniejszy, ale korzystał z doładowania na każdej prostej i Timo nie miał szans, żeby go wyprzedzić.

- Mówiąc o szansach, czy KERS pomógłby ci wyprzedzić Sebastiana Vettela w Melbourne i tym samym uniknąć kolizji?

- To nie robiłoby różnicy. Na hamowaniu byłem już z przodu i przyciśnięcie KERS nie pomogłoby, bo znajdowaliśmy się już w zakręcie, gdzie zakończył się nasz wyścig.

- Oczywiście, Melbourne nie było "torem KERS". A co z Sepang?

- Tak, myślę, że charakterystyka tego toru bardziej faworyzuje KERS, niż Albert Park. Szczególnie po starcie, bo jest tu duża odległość do pierwszego zakrętu, ale również na drugiej długiej prostej samochody z KERS zdecydowanie będą miały przewagę.

- Czy byłeś zaskoczony, że w Melbourne szło ci tak dobrze aż do nieszczęśliwego zakończenia, choć po końcowych testach wyglądało na to, że nie jesteś przesadnie optymistyczny?

- No cóż, powiedziałbym, że tempo było OK, lecz nie lepsze, niż się spodziewałem, bo nadal były samochody szybsze od naszych. Szczególnie Red Bulle i Brawny, ale nawet Williamsy i Toyoty były bardzo mocne. Za nami znalazły się Ferrari i McLareny, ale Melbourne to zawsze bardzo szczególny wyścig, więc prawdopodobnie tutaj otrzymamy lepszy obraz tego, kto jest szybki, a kto nie.

- Wyniki Brawna były zdumiewające: kontrakt na silniki, podpisany w ostatniej chwili, tylko siedem dni testów i 1-2 w kwalifikacjach i w wyścigu w Melbourne. Pozostałe teamy, które miały za sobą intensywny program zimowych testów, wyglądały w tej sytuacji trochę głupio. Co o tym sądzisz?

- No cóż, to tylko pokazuje, że oni wykonali fantastyczną pracę - kompletując to na ostatnią chwilę i potem wszystkich pokonując. Musieli przeżyć dramatyczną zimę, ale się nie poddali - i przyjechali do Barcelony, mając najszybszy samochód. Kiedy ich zobaczyłem, od razu przypuszczałem, że trudno będzie pokonać Brawna na początku sezonu.

- A jak oceniasz swoje szanse tu, w Sepang?

- Ten tor ma zupełnie inny charakter niż Melbourne, ale mam nadzieję, że zbliżymy się do wyników z Melbourne. Będę zadowolony, jeżeli zajmę miejsce w czołowej szóstce.

Poprzedni artykuł Trulli nigdy nie kłamie
Następny artykuł Król wolnych treningów

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry