Pierwszy wyścig na Pirelli
Grand Prix Australii to pierwszy wyścig F1 podczas którego kierowcy startowali na oponach Pirelli.
Włoski producent przez trzy lata będzie dostarczał opony dla Formuły 1. Przed wyścigiem Pirelli oczekiwało od dwóch do trzech zjazdów do boksu w wykonaniu czołowych zawodników i tak też się stało. Dziewięciu spośród czternastu sklasyfikowanych kierowców, w tym zwycięzca Sebastian Vettel, zjeżdżało dwukrotnie na pit stop, a czterej zawodnicy zmieniali opony trzy razy. Jedną zmianę wykonali Jarno Trulli i 21-letni debiutant Sergio Perez, który został jednak wykluczony z wyników i pozbawiony siódmego miejsca.
Kierowcy, którzy stanęli na podium – jeżdżący dla trzech różnych zespołów – zatrzymywali się po dwa razy. Cała pierwsza trójka wystartowała na miękkich oponach, a zakończyła wyścig na twardszej mieszance podstawowej, przejeżdżając dwie pierwsze fazy wyścigu na ogumieniu opcjonalnym. Taka taktyka okazała się najbardziej skuteczna na Albert Park, który jest torem pół-ulicznym o wyjątkowej charakterystyce.
Dyrektor Pirelli Motorsport Paul Hembery powiedział: - Cóż za fantastyczny wyścig! W Australii było wszystko: najszybsze okrążenie wszech czasów w kwalifikacjach, dużo walki na torze, zacięta rywalizacja i kilka widowiskowych manewrów wyprzedzania. W końcu mieliśmy na podium trzech kierowców z trzech różnych zespołów, a każdy z nich zaliczył wspaniały występ. Myślę, że to samo można powiedzieć o naszych oponach: nie było żadnych problemów, a degradacja była mniejsza niż oczekiwano, dzięki czemu większość kierowców – w tym czołowa trójka – wybrała przewidywaną przez nas strategię dwóch postojów w boksie. Zaobserwowaliśmy różne podejście do taktyki, od jednego do trzech pit stopów, co dało zespołom okazję do kreatywnego podejścia do zarządzania wyścigiem. Chciałbym podziękować wszystkim zespołom i kierowcom za wsparcie w naszych przygotowaniach do wyścigowego debiutu i mam nadzieję, że dzisiejsza akcja na torze wzmocniła ich wiarę w nas. Chcę także podziękować wszystkim w Pirelli: ekscytujący start był możliwy tylko dzięki ich nieprzerwanej pracy od czasu potwierdzenia naszej współpracy zaledwie dziewięć miesięcy temu, w czerwcu. Nie zamierzamy jednak spoczywać na laurach: myślimy już o kolejnym wyścigu w Malezji, który będzie dla nas nowym i odmiennym wyzwaniem.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.