Pirelli nie chce wojny oponiarskiej
Dyrektor sportowy Pirelli - Paul Hembery nie jest przekonany, czy pozostaliby w Formule 1, gdyby w F1 doszłoby znów do rywalizacji między producentami opon.
Twierdzi, że wyścigi byłyby mniej ekscytujące.- Pracujemy dla sportu i to sport decyduje czego chce - powiedział Hembery. - Jeżeli znów chce wojny oponiarskiej i procesji w każdym wyścigu, kiedy spadała oglądalność, to jedno podejście. To nie my decydujemy.- Poczekajmy i zobaczymy czy zmienią się przepisy, a jeśli tak będzie, zastanowimy się nad naszą przyszłością. Na tą chwilę zespoły nie są zainteresowane rywalizacją między producentami opon - kontynuował.Ostatnia wojna oponiarska w Formule 1 miała miejsce w 2006 roku, kiedy dostawcami opon byli Bridgestone i Michelin.- Musielibyśmy najpierw zobaczyć, jakie będą tego zasady i co tak naprawdę oznacza wojna oponiarska? Jeśli to będzie oznaczało wydanie stu milionów euro, by poprawić się o pół sekundy i nie będzie można nawet udowodnić, że ma się lepszą oponę, to bezsensu.- Widzieliśmy w przeszłości. W F1 można zyskać reputację jako producent opon, kiedy pojedzie się do Indianapolis i zatrzyma się wyścig - przypomniał sezon 2005, kiedy zespoły korzystające z opon Michelin zrezygnowały ze startu w wyścigu, ze względów bezpieczeństwa.- Ostatecznie, kiedy mieliśmy wojnę oponiarską, nikt nie widział, kto jedzie na jakich oponach, ponieważ wszystkie pieniądze były wydawane na poprawę osiągów, czego kibice nawet nie byli w stanie zauważyć - dodał. - Wszystkie zespoły z którymi rozmawiałem, nie chcą rywalizacji między producentami opon.
fot. XPB Images
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.