Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Pytany o Monzę

Michael Schumacher wystąpił na konferencji prasowej w Genewie - siedmiokrotnemu mistrzowi świata towarzyszyli menedżer Willi Weber i Johannes Peil, szef sportowej kliniki w Bad Nauheim.

Wrócono do lutowego wypadku na testach Superbike'ów na Circuito de Cartagena. Schumi jechał Hondą Fireblade CBR 1000 RR Teamu Holzhauer, przygotowując się do mistrzostw Niemiec. Wywrócił się na nierówności nawierzchni przy 110 km/godz., doznając pęknięcia podstawy czaszki, złamania 7 kręgu i górnego lewego żebra. Uszkodzeniu uległa tętnica módżku. Były to najcięższe obrażenia w karierze Schumachera.

Krąg i żebro zrosły się, ale uraz podstawy czaszki powodował ból podczas jazdy Ferrari F2007 w Mugello. - Na pierwszych testach bardzo dokuczał mi ból - powiedział Michael Schumacher. - Po jazdach zrobiłem sobie dzień przerwy, a potem odwiedziłem Felipe. Próbowaliśmy opanować ból przy użyciu lekarstw, lecz to nie skutkowało. Nie mogłem jechać bez bólu, nie było łatwo.

Wierzę w przeznaczenie i ten wypadek był moim przeznaczeniem. Jazda motocyklem sprawia mi frajdę. Po fakcie zawsze jesteś mądrzejszy. Motocykl jest bardziej niebezpieczny od samochodu wyścigowego. Jeździłem w Formule 1, skakałem z samolotu, uczestniczyłem w wyścigach motocyklowych - taki już jestem. Oczywiście, to był ciężki wypadek, ale zawsze można na to spojrzeć z drugiej strony. Przeżyłem i teraz siedzę tutaj z wami.

Walencja została odwołana, lecz pojawiły się plotki o come backu w Monzy. - Zamierzam nadal jeździć kartem, bo to po prostu sprawia mi frajdę - oświadczył Schumi. - Wszystko inne w tej chwili nie jest tematem dyskusji. Słyszałem, że Luca di Montezemolo mówił o trzecim samochodzie w następnym sezonie, w tej chwili jednak o tym nie myślę.

- Po wypadku zastanawialiśmy się czy nie przeprowadzić operacji, ale ryzyko było zbyt wielkie i eksperci nam to odradzili - powiedział Johannes Peil. - Rekonwalescencja trwa sześć, dwanaście lub nawet 18 miesięcy. To normalne przy tego typu kontuzjach. Do chwili obecnej nie mamy żadnych wskazówek czy uraz pozostawi jakieś trwałe ślady i czy Michael będzie mógł znowu jeździć w Formule 1.

Poprzedni artykuł Badoer jest gotowy
Następny artykuł Kubica lubi Walencję

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry