Wolff nie wierzy w sądowy finał
Zdaniem Toto Wolffa sprawa legalności samochodu Racing Point ostatecznie nie trafi przed Międzynarodowy Sąd Apelacyjny FIA.
Werdykt sędziów dotyczący Racing Point rozczarował obie strony barykady. Oskarżyciele domagają się większej kary, natomiast uznany za winnego zespół - mniejszej. Formalnie trzy ekipy złożyły apelację: Renault, które już wycofało się ze sporu, oraz Ferrari i Racing Point.
Według nieoficjalnych informacji Scuderia podtrzyma swój zamiar skierowania sprawy do Międzynarodowego Sądu Apelacyjnego.
Wolff powtórzył swoją opinię, iż skarga rywali nie jest podyktowana dbałością o przejrzystość przepisów, ale obawami związanymi z osiągami RP20.
- Myślę, że to część polityki obecnej w Formule 1 - powiedział Wolff w rozmowie ze Sky F1. - To presja na osiągi Racing Point, które są w tym roku wyjątkowe. Nie chodzi konkretnie o wloty powietrza do hamulców.
- Zespół wykonał naprawdę dobrą robotę i są blisko nas. To grupa ludzi, która w poprzednich latach rywalizowała mając niewielki budżet, a zmniejszyli stratę nawet do nas. Miejmy nadzieję, że wszystko wyjaśni się w przyszłym tygodniu. Nie sądzę, aby sprawa trafiła do sądu.
Spytany czy uważa, że Ferrari pójdzie śladem Renault i wycofa apelację, Austriak odpowiedział krótko: - Nie wiem.
Racing Point ukarano odebraniem 15 punktów wywalczonych w klasyfikacji konstruktorów w Grand Prix Styrii oraz grzywną w wysokości 400 tysięcy euro.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.