Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Evans sam nie wierzył

Mitch Evans, zwycięzca E-Prix Sao Paulo, przyznał, że przed wyścigiem „po prostu liczył, że zobaczy flagę w szachownicę”, po tym jak zakwalifikował się na ostatniej pozycji.

Race winner Mitch Evans , Jaguar TCS Racing holds up the trophy in celebration

Race winner Mitch Evans , Jaguar TCS Racing holds up the trophy in celebration

Autor zdjęcia: Simon Galloway / Motorsport Images

Kierowca Jaguara przez cały weekend Formuły E w Brazylii zmagał się z problemami z układem napędowym. Usterka uniemożliwiła mu udział w pierwszej sesji treningowej, a następnie pokonanie okrążenia pomiarowego w kwalifikacjach.

E-Prix Sao Paulo gościło w kalendarzu mistrzostw dopiero po raz trzeci. Przed rokiem również zwyciężył w nim Evans, a w marcu na ostatnich okrążeniach zwycięstwo odebrał mu Sam Bird. W sobotę Nowozelandczyk stanął na podium po raz trzeci z rzędu, tym razem startując z 22. pola.

- To było szaleństwo - mówił po zapisaniu się w historii Formuły E, jako pierwszy kierowca, który wygrał po starcie z ostatniego pola. - Ustawiając się na gridzie, przede wszystkim liczyłem, że w ogóle zobaczę flagę w szachownicę, ponieważ mieliśmy problemy na torze przez ostatnie dwa dni.

- To oczywiście uniemożliwiło mi udział w kwalifikacjach i skróciło jedną z sesji treningowych, więc było trochę obaw. Ale gdy wyścig się rozpoczął, musiałem o tym zapomnieć i mieć nadzieję, że wszystko będzie w porządku.

Nie ujmując 30-latkowi jego osiągnięcia, miał on odrobinę szczęścia, ponieważ wyjazd samochodu bezpieczeństwa i dwie czerwone flagi idealnie synchronizowały się z jego strategią wyścigową. Evans użył trybu ataku wcześniej niż rywale, a następnie mógł go uruchomić po raz drugi pod koniec wyścigu, by obronić pozycję.

- To, co wydarzyło się na starcie, bardzo szybko odmieniło mój wyścig, bo zacząłem przedzierać się do środka stawki i coraz lepiej optymalizować mój wyścig - kontynuował. - Gdy inni zaczęli używać trybu ataku, było widać, jak wiele można nadrobić, więc chciałem spróbować postąpić sprytnie. Kierowałem się trochę instynktem i trafiłem z wyczuciem.

Kluczowy w awansie Evansa był ostatni incydent, który wyeliminował z wyścigu jego zespołowego partnera, Nicka Cassidy'ego i Pascala Wehrleina, który poleciał w bariery i dachował. Poza czołową dziesiątkę wypadł również Maximilian Gunther i ukarany Oliver Rowland.

- Chyba dopiero po wyjściu z ostatniego zakrętu na ostatnim okrążeniu pomyślałem sobie, że już po wszystkim. Cały wyścig był bardzo nieprzewidywalny, przez cztery ostatnia okrążenia, jechałem z tym gościem [da Costą] na plecach, więc nie wiadomo było, co się może zdarzyć. Fajnie byłoby mieć spokojniejsze zakończenie, ale udało się, a to najważniejsze.

Czytaj również:
Poprzedni artykuł Evans wygrywa po starcie z ostatniego pola
Następny artykuł Rowland przegrał przez własne błędy

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry