Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Lubiak wygrywa oesy

Tomasz Kuchar wygrał pierwszy oes na drugiej pętli Rajdu Wisły, pozostałe trzy padły łupem Macieja Lubiaka, ale przewaga wrocławianina wygląda bezpiecznie.

- Mamy nadal około dwudziestu kilku sekund, więc jedziemy w ogóle bez żadnej napinki - mówi lider klasy Gość. - Maciek dużo przyspieszył, natomiast ja jadę cały czas tym samym tempem. Na pierwszych trzech oesach zmieściłem się w 0,2-0,3 sekundy pomiędzy pierwszym i drugim przejazdem. Nie napinam się, bo mamy za tydzień Rajd Nikon. Jeżeli mając pół minuty przewagi wywinę tu jakiś numer, to po prostu mnie wszyscy zabiją!

- Była dwumiesięczna przerwa i właściwie przejechałem tylko pół oesu - powiedział Maciej Lubiak. - Tutaj założyłem, że jadę swoje treningowo, nie ścigam się - no i jak widać po pierwszej pętli się trochę rozjeździłem. Zaczynam czuć samochód, trochę ustawiłem zawieszenie. Ta pętla była lepsza. Ale cały czas staram się kontrolować sytuację i nie ścigać się koniecznie z Tomkiem, bo różnica jest znaczna i nie miałoby to sensu. Na ostatnim odcinku padł mi przedni prawy amortyzator. Wycieka z niego olej i mam taki flaczek.

W czołowej trójce utrzymuje się Marcin Bełtowski, w odróżnieniu od Kuchara i Lubiaka, używający Pirelli. - Jedziemy sobie spokojnie, nic się nie dzieje z samochodem. Jest dużo szybciej. Poprawiliśmy się średnio o 10 sekund na oesie. Dotarliśmy się z Darkiem, dopasowaliśmy do siebie i lepiej nam się jedzie. Zmieniliśmy opony z tyłu na bardziej docięte, ale to było w planie. Wiadomo, że po pierwszej pętli zawsze zostaje więcej brudu.

Piotr Meresiński traci 38 sekund do Bełtowskiego. - Wszystko w porządku. Jesteśmy na tym samym miejscu, co na pierwszej pętli. Czasowo jedziemy bardzo podobnie. Auto w porządku, żadnych przygód. Ładna pogoda, mało dziewczyn!

Bartłomiej Grzybek miał ochotę powalczyć z Meresińskim w mistrzostwach Śląska. - Jest bardzo dobrze. Bez większych błędów. Nasz konkurent w ośce, Piotr Maciejewski przyspieszył, wygrał z nami dwa odcinki, my wygraliśmy jeden, no i na tym czwartym niestety, zabrakło mu szczęścia. Z Lancerami już nie powalczymy. Podgryzanie Lancerów to fajna zabawa, ale jednak cztery łapy i troszeczkę więcej mocy robi swoje.

- Wpadliśmy do rowu na chwilę - znaczy, dwie minuty - informował Piotr Maciejewski - a następnie złapaliśmy kapcia.

Przed Polo znalazła się szpica Pucharu Peugeota. Łukasz Habaj czuje na plecach oddech rywali. - Ciągle jesteśmy na prowadzeniu mimo tego, że tę pętlę dosyć szybko przejechali bracia Dobrowolscy. Z Radkiem Typą i Dobrowolskimi mieścimy się w 5 sekundach. Jest naprawdę bardzo ciasno - mówił Łukasz Habaj.

- Na ostatnim oesie poszliśmy dość ostro - przyznał Marcin Dobrowolski. - Poprawiliśmy się o pięć sekund. To kontrolowane szaleństwo. Po prostu, do precyzji dopracowany odcinek. Czasem tak bywa. Końcówkę jedziemy tak jak tę pętlę. Jeżeli coś się wydarzy... Choć wiadomo, ja nikomu źle nie życzę! W każdym razie my nie przyspieszamy.

- Jesteśmy na trzecim miejscu. Dobrowolscy zrobili teraz czas o 5 sekund lepszy. Było to już myślę, ryzykowne - powiedział Radek Typa. - Jest bardzo kontaktowo. Ważne, żeby utrzymać ciśnienie. Będziemy starali się ciut przyspieszyć, ale przede wszystkim ważna jest meta.

Lider rundy Pucharu PZM, Tomasz Trembicki zatrzymał się po awarii silnika Hondy. Prowadzenie przejął Tomasz Kramarczyk, ale złamał zawieszenie. Po pętli na czele znajduje się Jan Chmielewski - z przewagą 0,2 sekundy nad Sławomirem Sawickim, liderem N3. W A6 prowadzi będzinianin Arkadiusz Dudek, kierowca Lanosa.

- Mamy złamany wahacz i odpuściliśmy zupełnie na tej pętli - mówił Tomasz Kramarczyk. - Po pierwszym oesie jeszcze było OK. W nic nie uderzyliśmy i nagle auto zaczęło ściągać. Patrzę - złamany prawy przedni wahacz. I tak przejechaliśmy pętlę. Jest kiepsko.

- Jedziemy swoje, nie patrzę w wyniki - tłumaczył Jan Chmielewski. - Bardzo chcę być na mecie. Tę pętlę pojechaliśmy spokojnie.

Poprzedni artykuł Cztery razy Kuchar
Następny artykuł Pilot wiedział, nie powiedział

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry