Wypowiedzi po Wiśle
JAKUB KASZUBA: -To był piękny rajd.
Cztery dni, które dostarczyły nam dużej dawki śmiechu oraz troszkę stresu na błotnym podjeździe na zapoznaniu i przy skupianiu się na przytrzymywaniu biegów na rajdzie. Nasz Suzuki Swift prawie poradził sobie na tych podbijających i zdradliwych odcinkach specjalnych. Udało się dojechać na 2 miejscu w klasie - z czego się bardzo cieszymy, jednak gdzieś tam w głębi pozostaje niedosyt, że nie udało się w pełni sprawnym autem powalczyć o pierwsze miejsce. Mam nadzieję, że jeszcze powtórzymy taki wynik i taki świetny wyjazd! Nie wystartowalibyśmy w tym rajdzie gdyby nie nasi sponsorzy, za co bardzo serdecznie dziękujemy im, jak i tym wszystkim, którzy nam w różny sposób pomagali.MAGDALENA KUTTA: - Rajd Wisły był jednym z cięższych rajdów, w jakich miałam okazję startować. Dostarczył nam wiele rajdowych emocji, nowych doświadczeń, czasami trochę nerwów, ale też dużą dawkę śmiechu. Przygody zaczęły się już od zapoznania, gdy na OS-ie Bzie utknęliśmy na dobrą godzinę, próbując przejechać dość stromy szutrowy podjazd autem totalnie nieprzygotowanym do jazdy w terenie. Nie było więc mowy o powtórnym przejechaniu tego oesu, zatem jeden przejazd pierwszego odcinka musiał nam wystarczyć. W dniu rajdu nasze bardzo pozytywne nastawienie i gorąca chęć do walki zostały szybko ostudzone, ponieważ już na pierwszym odcinku nasza rajdówka pokazała nam, jak to jest jeździć niedofinansowanym autem. Poduszka pod skrzynią podziękowała nam za współpracę i cały rajd jechaliśmy z wypadającymi biegami. Przez to przytrzymywanie przeze mnie biegów mogliśmy jedynie pomarzyć o nawiązaniu walki zliderem naszej klasy. Do realizacji przyjęty został więc plan B - dojechanie do mety autem, które będzie poruszać się o własnych siłach. Tak więc nie walcząc z czasem, lecz z rajdówką dotarliśmy do mety, plasując się na drugim miejscu w klasie. Zmęczeni i szczęśliwi mogliśmy przystąpić do świętowania, lecz to już inna historia... ;-)Start w Rajdzie Wisły był możliwy dzięki wsparciu firm: BM Pracownia Złotnicza Barbara Świetlik-Madej, Gregor, Leniart i Hoffman - Serwis samochodowy. Podziękowania należą się także Adrianowi Owsianemu, którego Honda dostarczyła nam prawie tyle samo wrazeń co cały rajd ;-) Zapraszamy na nasz profil na www.facebook.com/BMKaszubaKuttaRallyTeam. Fot. Jacek Kutta
Chciałbym podziękować serwisantom firmy Auto Max Service Łukasza Jurgi za kawał dobrej roboty, kolegom z klasy za rywalizację, no i oczywiście naszym tegorocznym partnerom, bez których nasz start nie doszedłby do skutku. Podziękowania należą się też mojemu pilotowi Pawłowi Gackowi, za pomoc i wzorową pracę podczas rajdu, a Łukaszowi Ryznarowi za pożyczenie kasku i Tomkowi Kramarczykowi za użyczenie swoich kół. Wszystkim zwycięzcom szczerze gratulujemy i już nie możemy się doczekać Rajdu Dolnośląskiego.
Start strzegomsko-bielskiej załogi nie byłby możliwy bez wsparcia partnerów: Gmina Strzegom, Pro-Auto Świdnica, Kamieniarstwo Zenon Kiszkiel, Kamieniarstwo D&J Gromiec, PW Martkam Janusz Martyszewski, Forpol Auto Serwis Świdnica, Mobi Gum Jarosław Szyrner, Szkoła Jazdy WRC Paweł Krysiak, Glob Car Chemia i Kosmetyki Samochodowe, Firma Zen Zenona Piekielnego.
Starty załogi w Rajdowym Pucharze Polski umożliwiają: Pubcorner Wadowice, Conhpol - producent obuwia, Lukas Sport, Klusex.pl, PROWI Elektroinstalacje, Grand 404, Schnug Polska, MEBLO-SPEC meble kalwaryjskie. Patronat medialny objął serwis RajdowyPuchar.pl, Beskidzka24.pl oraz Małopolska Kronika Beskidzka.
MICHAŁ KASINA: - Strasznie lubię odcinki w okolicach Jastrzębia-Zdroju, bo jeździ mi się na nich rewelacyjnie. Sławek też dobrze czuje się na tamtejszych trasach. Auto było dobrze przygotowane, kręciliśmy czasy w okolicach podium generalki i nic nie wskazywało na to, że zakończymy zawody po drugiej pętli. Wszystko grało jak należy, ale tym razem limit szczęścia na Wiśle został wyczerpany. Na siódmym oesie, tuż za startem, dalszej współpracy odmówiła prawa półoś. Musieliśmy pożegnać się z dobrym miejscem w generalce, a także z punktami w grupie N. Nie wróciliśmy do domu w dobrych humorach, ale teraz trzeba myśleć o kolejnej eliminacji i tam powalczyć o dobrą pozycję na koniec sezonu. Zostały, bowiem tylko dwie eliminacje.
PIOTR KALINOWSKI/PIOTR BIAŁOWĄS: - Rajd Wisły będziemy długo wspominać. Po ekspresowym zapoznaniu i lekkich problemach na BK, rano wyszło słońce i zapowiadało się piękne ściganie. Pierwsza pętla poszła prawie po naszej myśli bo mimo tego, iż na każdym odcinku musieliśmy wyprzedzać załogę jadącą przed nami (podziękowania załodze nr 21 za współpracę) to udawało się wygrywać w klasie i notować przyzwoite czasy w generalce. Na komasacji organizator nie robił problemów i ustalił 2-minutowy odstęp między załogą jadąca przed nami, więc zapowiadało się na jeszcze szybszą jazdę. Niestety, Pani na stracie puściła nas po minucie i sytuacja się powtórzyła z tą różnicą, że szukając miejsca do wyprzedzenia utknełiśmy w polu na 2 minuty.. W trakcie wypychania (dziękujemy kibicom za pomoc!!) zapaliła się trawa pod naszą Asterką i trzeba było użyć gaśnicy. Ta sama gaśnica już w trakcie jazdy do mety otworzyła się wewnątrz i trzeba było kończyć odcinek z otwartymi drzwiami, bo nie było czym oddychać:) Strata olbrzymia ale walczymy dalej. Odcinek nr 5 okazał się jednak ostatnim. Po długiej prostej na dohamowaniu do oporu okazało się, że nie mamy hamulca, bo pękł przewód hamulcowy. Pozostało lądować w polu kukurydzy (na szczęście) i
pogodzić się z końcem rajdu.
Sytuacja w klasie się skomplikowała, straciliśmy prowadzenie i jest spora strata punktowa. Jeździmy w większości "za swoje", bez budżetu, przy wsparciu
przyjaciół, dlatego prawdopodobnie był to ostatni start w tym roku. Mam nadzieję, że będzie inaczej. Tu gorąco dziękujemy Pawłowi Bonieckiemu i Rally
Pizza za wsparcie finansowe naszych starów oraz 205Garage, TraxRacing, Szkoła Jazdy OES za wsparcie techniczne.
KRZYSZTOF JANIK: - Jest meta - to najważniejsze! Na drugim przejeździe odcinka Bzie straciliśmy ok. 50 sekund podczas wizyty w przydrożnym polu. Z jednej strony wynik mógł być lepszy, z drugiej zaś mogliśmy w ogóle nie wyjechać z tego pola, więc nie ma co narzekać. Na pewno cieszy kolejny puchar z napisem Jastrzębie Zdrój. Mam nadzieję, że ten rajd zadomowi się na dłużej w moim mieście, ponieważ impreza po raz drugi z rzędu była dobrze zorganizowana.
Mój start nie byłby możliwy bez wsparcia przede wszystkim firmy URSUS, Ursus Energetic oraz Prologus Sp. Z o.o., BMW Smorawiński, Bioenergia Invest S.A., Pol-Mot Auto S.A., Pol-Mot Holding S.A., oraz firmy Rol-Mar.
DAMIAN SYTY: - Smutek, smutek i jeszcze raz smutek. Drugą pętlę zaczęliśmy z dużym animuszem i niestety, tak szybko jak ją zaczęliśmy, tak szybko musieliśmy skończyć. Nie pozostaje nic innego jak pogratulować zwycięzcom i przygotować się do kolejnego startu. Przy okazji gratulacje dla Mirka Węgrzyna, który startując z doskoku był w stanie wygrać klasę Astrą, lecz został wykluczony na BK2. Gratulacje Mirek, tak trzymaj i nie wystawiaj Astry na sprzedaż, tylko przygotuj się na Cieszynkę i powtórz sukces!!! Pozdrowienia dla wszystkich kibiców Tiger Rally Team.
Tiger Rally Team przypomina o konkursie fotograficznym, który dotyczy każdego rajdu, w którym startuje nasza załoga. Zdjęcia prosimy przesyłać na damiansyty@o2.pl Na zwycięzców czekają nagrody rzeczowe.
Podziękowania dla chłopaków z Evo Techu, którzy dbają o to aby nasza Fabia była zawsze w dobrej kondycji, za co serdeczne dzięki. Tiger Rally Team chciałby podziękować za wsparcie firmom: Maspex S.A. - producent napojów energetycznych TIGER oraz soków TYMBARK, oraz Dom Maklerski BDM S.A. Patronat medialny: stacja radiowa ANTYRADIO. Fot. Janusz Orządała.
MAREK MATEJA/MAREK KACZMAREK: - Rajd za nami. Meta osiągnięta zabytkowym Wartburgiem z 1979 roku. Trasa bardzo ciekawa i jak na PZMot, bardzo trudna. Sprzęt jak na swój wiek, trochę niedomagał (zalana świeca czy przestawiony zapłon) i były problemy z podjazdem pod górki. Z 70 KM polowa chyba hasała na pobliskich łąkach. Mimo problemów rajd ukończony ale... Bardzo nas cieszy postawa organizatora rajdu, a szczególnie jego dyrektora Pana Andrzeja Szkuty, że stworzona została klasa "Legend". Jednak pomimo wielu zapewnień zawodników, na starcie stanęły tylko 4 załogi. Ogromne podziękowania za przygotowanie specjalnie dla nas oddzielnej książki drogowej i map. Pomimo tak małej frekwencji bawiliśmy się świetnie, a gorący doping licznych kibiców zachęcał nas do widowiskowej jazdy bez patrzenia na stoper. Mamy jedynie nadzieję, że przy następnych rajdach i przy organizacji klasy "Legend", pojawi się więcej ciekawych samochodów i prawdziwych legend kierownicy. Fot. Adam Turczyniak.
ANDRZEJ KRAWCZYK: - Na Rajd Wisły jechałem po raz pierwszy, tak samo jak na ostatni Rajd Rzeszowski. Odcinki koło Wisły zaskoczyły mnie, ponieważ było tam mnóstwo chytrych miejsc, takich jak niewidoczne trójkowe zakręty oraz dużo szczytów. Jestem trochę zły na siebie, ponieważ już na kolejnej imprezie nie mogę znaleźć lub znajduję za późno optymalne dla siebie tempo jazdy. Tak na prawdę to dopiero na ostatniej pętli byłem zadowolony ze swojej postawy na odcinkach. Patrząc jednak z innej strony, dojechałem kolejny rajd bez przygód, nie licząc zbitego lusterka. Na pewno doświadczenie będzie procentowało w przyszłości. A teraz ruszamy z przygotowaniami na Rajd Dolnośląski. Do zobaczenia w Kłodzku!
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.