Groszek z pucharem w TCR Europe

Bartosz Groszek ma za sobą weekend na legendarnym torze Monza, podczas którego debiutował w TCR Europe. Rzeszowianin jak równy z równym walczył z gwiazdami wyścigów TCR i wraca do domu z trofeum dla najlepszego debiutanta.

Groszek z pucharem w TCR Europe

Po sukcesach w środkowoeuropejskich mistrzostwach ekipa Horňák – Aditis podjęła decyzję o spróbowaniu swoich sił w najważniejszym cyklu na starym kontynencie – TCR Europe. Celem była nauka, jednak zarówno kierowcy, jak i zespołowi udało się przewyższyć oczekiwania i zaliczyć bardzo dobry weekend.

W trakcie sesji treningowych zespół skupił się na poznawaniu nowego dla siebie tor notując wyniki w drugiej dziesiątce. Podczas treningów znacznie ważniejsza od wyników jest jednak wykonana praca, a jej efekty można było zobaczyć w kwalifikacjach. W Q1 Groszek przebojem wbił się do czołowej ósemki i zostawił za sobą m.in. Mehdiego Bennaniego, który w swojej karierze wygrywał wyścigi Mistrzostw Świata Samochodów Turystycznych i jest urzędującym mistrzem TCR Europe! Podczas drugiej części czasówki Polaka jednak przyblokowano na najlepszym okrążeniu i ostatecznie wywalczył on 12 miejsce startowe.

W sobotnim wyścigu Bartek popełnił drobny błąd na pierwszym kółku i stracił kilka pozycji, jednak na kolejnych okrążeniach odrobił straty z nawiązką ponownie pokonując bardziej doświadczonych zawodników. Co ważniejsze Polak w przeciwieństwie do rywali zachował spokój i unikał incydentów, dzięki czemu minął linię mety jako jedenasty w generalce, a także jako pierwszy w klasyfikacji debiutantów. Dzięki temu Groszka mogliśmy oglądać na podium razem z czołową trójką wyścigu.

Niedzielny wyścig był rozgrywany na przesychającym torze, co paradoksalnie znacząco zmniejszyło różnice między kierowcami. Na mecie pierwszych 16 zawodników dzieliło zaledwie 13 sekund. Bartek minął linię mety jako trzynasty i przez cały dystans wyścigu naciskał na rywali przed sobą.

- To był niesamowity weekend i jestem bardzo zadowolony - powiedział Bartosz Groszek. - Przed przyjazdem do Włoch 15 miejsce uznałbym za sukces, jednak udało się osiągnąć więcej. W pierwszym segmencie kwalifikacji pojechałem bardzo dobre okrążenie, jednak w drugim zostałem przyblokowany, przez co nie udało się zdobyć wyższej pozycji startowej.

- W wyścigach natomiast cały czas toczyliśmy bardzo twardą walkę i nie brakowało drobnych incydentów. Audi jednak wytrzymało, a ja dobrze się odnajduję w takim stylu ścigania. Ostatecznie byłem w stanie walczyć jak równy z równym z zawodnikami, którzy mają nieporównywalnie więcej doświadczenia ode mnie, więc jestem zadowolony. No i ta wizyta na podium po pierwszym wyścigu. Wejście nad prostą startową legendarnej Monzy i szampan z najlepszymi w Europie - magia. Mam nadzieję, że będzie okazja, żeby to powtórzyć, tym razem dzięki pozycji w generalce – dodał.

informacja prasowa

 

akcje
komentarze
Carlin: Ticktum byłby świetnym kierowcą IndyCar
Poprzedni artykuł

Carlin: Ticktum byłby świetnym kierowcą IndyCar

Następny artykuł

Awans Kaminiarza

Awans Kaminiarza
Załaduj komentarze