Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Mówią po Slovakia Ringu

PRZEMYSŁAW WŁODARCZYK: - Czuję po zawodach na Slovakia Ring mały niedosyt.

Na pewno liczyłem na lepsze miejsca, jednak grzechem byłoby nie cieszyć się z kolejnych miejsc na podium i prowadzenia w punktacji. Mój najgroźniejszy rywal w walce o tytuł, Radosław Kordecki, potracił na Słowacji punkty, ale z drugiej strony bardzo dobrze zaprezentował się Andrzej Lewandowski w Porsche. My początkowo mieliśmy małe problemy techniczne, jednak udało nam się z nimi szybko uporać. Myślę, że zawody na Slovakia Ring były bardzo interesujące. Na starcie stanęły naprawdę niesamowicie szybkie konstrukcje wyścigowe. Teraz w zasadzie pozostało nam bardzo mało czasu na przygotowanie samochodu, bowiem już pod koniec tego tygodnia rozpoczynają się kolejne zawody - tym razem na węgierskim torze Pannonia-Ring, który będzie dla mnie nowością.

Łukasz Byśkiniewicz | Fot. Łukasz Jawoszek

ŁUKASZ BYŚKINIEWICZ: - Z wielką radością przyjechałem na Słowację, a z jeszcze większą z niej wracałem. Tor Slovakia Ring ponownie okazał się dla mnie szczęśliwy - zdobyłem komplet punktów za wygranie obu rund Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Pozwoliło mi to wyjść na pozycję lidera punktacji sezonu w klasie samochodów do 2 litrów pojemności. Cieszą mnie także wysokie pozycje wywalczone w generalce wyścigów. Po kilku tegorocznych awariach silnika, tym razem w Clio zamontowany został niemal seryjny motor. Mocy może nie było za wiele, ale za to bardzo dobre właściwości trakcyjne pozwoliły powalczyć z zagraniczną konkurencją. Jazda po torze Slovakia Ring sprawia mi wiele frajdy. Zdecydowanie to mój ulubiony tor w sezonie. Jego konfiguracja ma wszystko: szybkie "szóstkowe" zakręty, ciasne nawroty, zakręty zacieśniające się, krótkie i długie proste oraz to, co wzbudza najwięcej emocji czyli przejazdy przez sztuczne wzniesienia. Najszybszym samochodom odrywały się koła.
Nie ma czasu na odpoczynek- już w ten weekend znowu się ścigamy. Tym razem na Węgrzech, na torze Pannoni-Ring. Nie znam tego toru, ale lubię wyzwania, więc z dobrym nastawieniem ruszę do boju na nowym dla mnie obiekcie. Przy okazji chciałbym serdecznie podziękować Partnerom wspierającym moje starty: BYŚ, BELSAN, AL Sanit, Maja HURT-DETAL, EMKA, Dunlop oraz autoauto.pl. Dziękuję także telewizji TVN TURBO za wsparcie medialne. Fot. Łukasz Jawoszek

Mariusz Miękoś

FILIP MOCIE: - Pobyt u naszych południowych sąsiadów na torze zaczął się małą awarią. Podczas treningu tuż przed pierwszymi kwalifikacjami na trzecim okrążeniu posłuszeństwa odmówiła skrzynia biegów – 3, 4 i 5 przestały wchodzić całkowicie. Pierwsze myśli jakie miałem to takie, że zjeżdżam do serwisu i pakujemy sprzęt, ale okazało się, że to bardzo prozaiczna przyczyna – podczas spadania i do hamowania na zakręcie minimalnie uległa skrzywianiu laga pod samochodem, która odpowiada za wbijane biegi. Mój serwis bardzo szybko zadziałał i w kwalifikacjach pojechałem całkiem nieźle uzyskując 17 czas w generalce i 3 w klasie. Po świetnym starcie i ostrym wyścigu sobotnie zawody ukończyłem na 13 miejscu w generalce i 2 w klasie. Po konsultacji z moim instruktorem Markiem Leśniakiem, niedzielna runda to zmiana toru jazdy i zawody ukończyłem na 11 miejscu w generalce i 3 w klasie, z czego jestem bardzo zadowolony :) Przez niemal cały wyścig od samego startu, gdzie udało mi się wyprzedzić dwóch zawodników, walczyłem z ostro atakującym Seatem Leonem, ale tak jak wspomniałem wcześniej, dobry tor jazdy pozwolił mi dowieść pewną pozycję do mety. Weekend na słowackim torze na długo utkwi mi w pamięci, ponieważ stać na podium na górze toru tak jak kierowcy F1 – bezcenne, nigdy tego nie zapomnę ;) Podsumowując weekend – przejechałem mnóstwo kilometrów, myślę, że to wspaniały trening przed kolejnymi już krajowymi wyścigami, zarówno torowymi, jak i górskimi. Dziękuję, wszystkim moim sponsorom, firmie Termalica - betony komórkowe, Bruk-Bet, ATS-BUD Żwirownie, kamieniołomy, Rako autotuning, Dąbrowski auto cech serwis, Bosch serwis Chudzikiewicz-Lisicki, firmie Team promotion oraz Top Rally za patronat medialny oraz osobiście: 1) Markowi Leśniakowi, mojemu serwisantowi oraz instruktorowi jazdy, 2.) Sebastianowi Kaczmarczykowi za wpisy na facebooku w trakcie weekendu oraz za prowadzenie strony internetowej, 3.) Łukaszowi Bilskiemu z firmy Auto Klinika Race and Rally w Krakowie za strojenie silnika w moim Clio Sport w nocy przed wyjazdem na Słowację. Pozdrawiam wszystkich fanów i przyjaciół. Trzymajcie kciuki za następne wyścigi :)))

Mariusz Miękoś

MARIUSZ MIĘKOŚ: - W wyścigu pojechałem pierwsza zmianę, co jak się okazało, było bardzo dobrą decyzją. Dzięki niej mogłem sobie przypomnieć konfigurację toru. Gdybym jechał na drugiej, od razu wsiadłbym w samochód i wyjechał na tor w trakcie zmagań. 6 kółek przed końcem wyścigu zapaliło się Porsche RSR Machanka. Wyprzedził go jadący również RSR-em Teodor Myszkowski i w tym momencie przerwano wyścig, uznając zwycięzcą załogę z palącego się samochodu. Była to dziwna decyzją i Teodor słusznie złożył protest. My ze Stefanem pojechaliśmy na Slovakia Ring przede wszystkim po punkty, na co wpływ miała operacja barku mojego syna Mateusza. Miał on w czwartek zabieg i w związku z tym naturalnie, nie mogłem pojechać treningów i czasówki. Startowaliśmy z ostatniego pola, a Stefan treningi i kwalifikacje potraktował jako trening, poznając konfigurację nowego dla siebie toru. Przebicie się w wyścigu z ostatniego pola do ścisłej czołówki traktuję jako bardzo duży sukces, ale na podium żaden z nas nie liczył. Stefan pojechał na bardzo wysokim poziomie, mimo niezbyt łatwych warunków. W trakcie sporego upału musiał podróżować w Porsche bez bidonu z izotonikiem. Nasz wynik na Slovakia Ring zauważyło sporo osób, które gratulowało nam postawy. Było to wspaniałe podium, które pragnę dedykować mojemu Mateuszowi - wracaj szybko do zdrowia synku! Teraz już przed nami runda na Pannonia-Ring. Ciasno są te zawody, ale teraz już planuję odrobić lekcję i walczyć na normalnych zasadach, czyli wziąć udział zarówno w treningach, jak i czasówce. Mam dług do spłacenia wobec zespołu, któremu dziękuję za wyrozumiałość. Była to trudna sytuacja, ale za mną kolejny fajny weekend wyścigowy. Förch Racing jest dla mnie jak drugi dom - świetnie jest się tam ścigać. Dziękuję im za wspaniałą atmosferę i wsparcie. Dzięki, chłopaki!

Maciej Stańco | Fot. stanco.pl

MACIEJ STAŃCO: - Jestem ogromnie rozczarowany postawą Luisa. Szkoda, bo ostatni długi dystans, który wspólnie jechaliśmy, wygraliśmy. Miałem propozycję z innego teamu, ale nie chciałem wsiadać do nieznanego mi samochodu. W sprintach wiodło nam się różnie. Przez cały weekend przeszkadzały wibracje. Były tak silne, że trzęsła mi się przednia szyba a podczas hamowania musiałem odpuszczać. Mam nadzieję, że na Pannonia Ringu nie będziemy mieli podobnych problemów. Fot. stanco.pl

Poprzedni artykuł Nie taki był plan
Następny artykuł Zaczęło się od kolizji

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry