Czas na krótkie podsumowanie! W pierwszym wyścigu awans o dwa oczka i nawiązana walka o podium. Byłem zadowolony, ponieważ celowaliśmy w Top 5. Skończyliśmy na P4. W drugim działo się dużo więcej. Jechałem na 3 pozycji, przebiłem się na drugą, więc zapowiadało się fantastycznie. Niestety, sport samochodowy pokazał kolejny raz swoje oblicze. Na przedostatnim okrążeniu wyścigu kontakt z jednym z zawodników spowodował przebicie lewej przedniej opony i dosłownie dotoczyłem się do mety na 10 miejscu. Pokazaliśmy, że mimo blisko rocznej przerwy w startach samochodami, bez testów przed zawodami potrafimy szybko nawiązać walkę o czołowe lokaty, dlatego z tego cieszę się najbardziej. Jestem wdzięczny, że mogłem reprezentować barwy R8 Motorsport. To wielki zaszczyt. Dziękuję zespołowi ABRACING za udany weekend i ogrom pracy w przygotowanie samochodu. Kibice - dzięki Wam szybciej to wszystko się nakręca, jedzie się szybciej! Do zobaczenia!
MARCIN JAROS: - W pierwszym wyścigu było sporo walki. Po starcie z dziesiątego pola czekałem na błąd innych zawodników, do którego ostatecznie doszło i finiszowałem na bardzo dobrej, piątej pozycji. Przed drugim wyścigiem zamknięto wyjazd dwie minuty wcześniej, o czym nas nie poinformowano, przez co musiałem ruszać z alei serwisowej. Dodatkowo problemy z samochodem sprawiły, że zająłem siódme miejsce.
MACIEJ GARSTECKI: - Wyścigowy weekend stał pod znakiem tropikalnych upałów - temperatura sięgała nawet 36 °C. Ponieważ nie mogłem uczestniczyć w piątkowych kwalifikacjach, a tym razem naszą klasę połączono z klasą 8, więc na starcie do sobotniego wyścigu zostałem ustawiony za całą stawką – na 27. polu. Mimo to udało mi się jechać na tyle szybko, żeby ukończyć wyścig na 4. miejscu. W niedzielę startowałem z 3. pola i liczyłem, że włączę się do walki o podium. Niestety, błąd popełniony na pierwszym okrążeniu spowodował, że spadłem na dalszą pozycję a pierwsza trójka odjechała i ponownie skończyłem wyścig na 4. miejscu w klasie DN-1N. Na pocieszenie pozostał puchar za wygranie klasy D4-1600 w wyścigu godzinnym Hour Race, w którym moim zmiennikiem był Piotr Kowner. Jest szansa, że podczas ostatniej tegorocznej rundy w Poznaniu również wystartujemy w tym wyścigu, może nawet trochę szybszym samochodem. Aktualne informacje o zespole, zdjęcia, filmy umieszczamy na profilu www.facebook.com/GarsteckiSport - zapraszamy do śledzenia. Fot. Grzegorz Kozera
PIOTR KOWNER: - Tym razem zacznę od tego, że jestem pełen uznania dla moich rywali. Ostra walka trwa od startu do mety a różnice wynoszą dziesiąte sekundy. Wysoki poziom rywalizacji zmusza mnie do maksymalnego wysiłku, a to procentuje coraz lepszym tempem wyścigowym. Niestety, tym razem poza podium (2 razy 5 miejsce) , pomimo to jestem zadowolony z samochodu i pracy, jaką wykonałem w niedzielnym wyścigu, myślę, że zaprocentuje w następnych. Start w sobotnim Hour Race był bardzo udany, w tym wyścigu razem z Maciejem Garsteckim zajęliśmy 1 miejsce w klasie D4-1600 oraz zaskakująco dobre 6 miejsce w klasyfikacji generalnej, biorąc pod uwagę stawkę samochodów, których moce są minimum 2 razy większe od mocy naszego Seicento! Moje starty wspierają: Danak, IQ Sport, Novamed. Dziękuję sponsorom, teamowi Garstecki Sport i mojej ekipie :). Fot. Grzegorz Kozera.
DOMINIK KOTARBA-MAJKUTEWICZ: - To mój trzeci start za kierownicą Porsche i podczas pierwszego wyścigu udało mi się zająć trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. W niedzielę było bardziej emocjonująco, gdyż w jednym z zakrętów zostałem uderzony przez jednego z rywali i straciłem 10 pozycji. Później musiałem odrabiać straty i finiszowałem na trzecim miejscu. Weekend był cennym doświadczeniem, gdyż coraz lepiej czuje się w Porsche, więc mam nadzieję na dalsze postępy podczas kolejnych startów.
GOSIA RDEST: - Rywalizacja w WSMP to dla mnie nowość. Bardzo pozytywnie odebrałam te zawody. Duże wrażenie zrobili na mnie zawodnicy startujący w Mistrzostwach Polski. Są niezwykle ambitni, przyjeżdżają ze świetnie przygotowanymi samochodami. To były dwa dni fantastycznej rywalizacji. W tym sezonie były to moje pierwsze zawody na Torze Poznań. Pierwszy raz rywalizowałam w warunkach, w których startuje wiele aut o różnej mocy i predyspozycjach. Testowałam też zupełnie nowe auto, Seata Leona Racera. Ścigaliśmy się w prawie czterdziestostopniowym upale, więc warunki zarówno dla samochodów, jak i zawodników nie były łatwe. Podczas kwalifikacji trzeba było wykręcić najlepszy czas już na 2, 3 kółku, potem auto nie dawało już z siebie wszystkiego. Do obu wyścigów startowałam z P6. Na starcie miałam małe problemy. Seat Leon jest dobrze przygotowany do standing startów w wyścigach pucharowych, ale w rywalizacji z samochodami o różnych predyspozycjach to właśnie dynamiczny start decydował o tym, kto wyjdzie na prowadzenie na prostej. W sobotę wygrałam wyścig w klasie, w niedzielę wywalczyłam pudło. Przez cały weekend poznawałam samochód i jego granice. Dodatkowe kilometry na torze były świetnym treningiem przed kolejną rundą Volkswagen Golf Cup. Gosię Rdest wspierają: EMKA S.A., Scania Polska, Rally Planet. Za serwis samochodu podczas zawodów odpowiadał Racing Tech.
JAROSŁAW BUDZYŃSKI: - Niedzielna odsłona WSMP Poznań była bardzo gorąca. W takich temperaturach i na używanej oponie udało mi się wygrać zarówno kwalifikacje, jak i sam wyścig. Rano zrobiłem tylko dwa kółka i wykręciłem 1.35,622. Podczas wyścigu trzymałem bardzo równe tempo, co można zobaczyć po wynikach okrążeń. Przejechałem 15 z nich w czasie 1.37. Tylko podczas jednego okrążenia nieco zaspałem i Marcin zbliżył się do mnie, jednak od razu przyspieszyłem i zwycięstwo przywiozłem niezagrożony do mety. Jestem bardzo zadowolony z wygranej, ponieważ utwierdziłem tym samym swoją pozycję lidera w klasie D4+3500 po sześciu rozegranych rundach. Chciałem podziękować całemu zespołowi GT3 Poland, wszystkim kibicom, którzy w tak gorący weekend wybrali Tor Poznań oraz całej obsłudze za super organizację całych zawodów. Teraz wracam do domu, dwa dni odpoczynku i już w środę ruszamy na Lausitz, gdzie odbędzie się kolejna runda Porsche Platinum GT3 Cup Challenge Central Europe.
MARCIN JEDLIŃSKI: - Niedziela była dla mnie trochę nerwowa. Nie wyjechałem na kwalifikacje ze względu na problem techniczny, który na szczęście udało się nam usunąć do wyścigu. Start z ostatniego pola to była istna petarda. W ciągu 2 okrążeni wyprzedziłem wszystkich konkurentów i dojechałem do Jarka Budzyńskiego, który dzisiaj był nie do złapania. Jadąc na używanej gumie muszę powiedzieć, że mam dla niego wielki szacunek za ten wyścig. Upał jaki dzisiaj panował na torze i żar w naszych autach po około 70 stopni, na pewno wpływał na koncentrację wszystkich zawodników. Cieszę się, bo zrobiłem dzisiaj najlepszy czas okrążenia. Po tym weekendzie jesteśmy bojowo nastawieni na Lausitz. Również mój tato jest raczej zadowolony, choć nie ukrywa, że ma niedosyt po wyścigu. W kwalifikacjach pojechał 1.37 i to jest jego życiowy wynik w Poznaniu. Niestety podczas okrążenia rozgrzewkowego przed wyścigiem nr 2 w jego aucie awarii uległ układ paliwowy i został ściągnięty do pit lane. Na szczęście mechanicy zrobili wszystko żeby mógł ruszyć do wyścigu. Start z depo, brak zagrzanej gumy sprawił, że nie miał szans rywalizować z konkurencją. Czwarta pozycja na mecie w klasie D4+3500 to świetny wynik. Gratulacje dla Jarka za wygraną i do zobaczenia już za tydzień na Lausitz. Fot. Grzegorz Kozera.
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.