Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Wypowiedzi po Hungaroringu

PRZEMYSŁAW WŁODARCZYK: - Za mną pierwsza tegoroczna runda WSMP, która zakończyła się dużym happy endem.

Początek był dość pechowy i nie zawiniony przeze mnie. Podczas czasówki do pierwszego wyścigu coś stało się z pomiarem czasu i nie zaliczono moich najlepszych czasów. Wykręciłem 1.59 i mało brakło, a „złamałbym” ten czas. Niestety, w wynikach widniał czas gorszy o 1,8 sekundy. Próbowaliśmy się odwoływać, ale to nie pomogło. Kolejne przygody miałem w pierwszym wyścigu, przerwanym zaraz po starcie po wypadku Maćka Stańcy. Wywieszono czerwoną flagę i zjechaliśmy do depo. Część zawodników została na linii depo, a część — w tym ja — zjechała do boksów. Wydawać by się mogło, że zawodnicy na nowo zostaną ustawieni na polach startowych, ale ku mojemu ogromnemu zdziwieniu samochody wyruszyły z boksów tak jak tam stały i wznowiono wyścig. Z kolei zawodnicy, którzy zjechali wtedy do boksów, zostali po wyścigu wezwani przez dyrektora zawodów i ukarani 15-sekundową karą. Nie rozumiem tej sytuacji, ale mimo to stanąłem w tym wyścigu na trzecim miejscu podium w swojej klasie.Druga część zawodów była dla mnie zdecydowanie bardziej udana. W biegu rozegranym na mokrym torze awansowałem z 14. miejsca po kwalifikacjach na piąte. Zająłem drugie miejsce zarówno w ME Strefy Centralnej, jak i w klasie WSMP oraz — co chyba najcenniejsze — drugie miejsce w klasyfikacji generalnej WSMP. Byłem zarazem najszybszym w tym wyścigu zawodnikiem z Polski, bo „generalkę” w naszym czempionacie wygrał Matej Konopka w Porsche. Miałem nawet szansę na walkę o zwycięstwo ze słowackim kierowcą, ale popełniłem dwa błędy. Sezon w mojej kategorii zapowiada się bardzo ciekawie, bowiem będę musiał walczyć z kilkoma samochodami Porsche 997 i 996 przerobionymi do rywalizacji w klasie do 3500 cm3. W tegorocznych rozgrywkach moim sprzymierzeńcem z pewnością będzie deszcz. Jestem bardzo zadowolony z rozpoczęcia sezonu i już nie mogę doczekać się poznańskiej rundy.

Łukasz Byśkiniewicz | Fot. Grzegorz Kozera

ŁUKASZ BYŚKINIEWICZ: - To dla mnie drugi sezon w Wyścigowych Samochodowych Mistrzostwach Polski. W tym roku skupiam się na wyścigach sprinterskich, w których chcę bronić tytułu Mistrza Polski. Pozostałem przy tym samym zespole i samochodzie - Renault Clio. Nigdy wcześniej nie ścigałem się na torze Hungaroring. Dość szybko się z nim zaprzyjaźniłem, choć obiekt do łatwych nie należy. Szczególnie zdradliwy jest jeden zakręt, ale o tym za chwilę. Mimo, że pod względem mocy silnika moje Clio odstaje od konkurencji, wygrałem kwalifikacje do pierwszej rundy WSMP, osiągając czas weekendu w klasie aut do 2 litrów zgłoszonych w Mistrzostwach Polski. Do wyścigu ruszałem z 6 pola w generalce. Start był znakomity bo po pierwszym zakręcie byłem 3 w stawce i 1 w "Polsce". Przede mną znajdowały się tylko Alfy z przeszłością w WTCC:). Wszystko szło pięknie do ostatniego okrążenia. Walczyłem o wygraną z Vectrą i na „ślepym” lewym zakręcie, na dokręconej piątce postawiło mnie bokiem. Było za szybko. Nie udało się pozostać na czarnym i wylądowałem na barierze. Chłopaki z BRS Racing wraz z mechanikami No Stress Motorsport mieli pełne ręce roboty. Bardzo im dziękuję, że udało się zreanimować auto. Niestety, uderzenie było tak mocne, że skrzywiła się tylna belka. Drugi wyścig odbywał się w deszczu. Wiedzieliśmy, że szybko takim samochodem nie da się już pojechać, ale stanęliśmy na starcie. Szło nawet lepiej niż oczekiwaliśmy. Ale i tym razem przytrafiła się przygoda. W moje przednie koło uderzyło Suzuki Swift węgierskiego kierowcy, dość poważnie przestawiając geometrię. Tak czy inaczej, linię mety minąłem na 3 miejscu w Mistrzostwach Polski. Na poprawę humoru było podium i puchar. Mam nadzieję, że kolejne wyścigi nie będą miały takich zwrotów akcji. Trzeba też odbudować Clio, które ma dość wyraźne ślady walki.
Ale nie tylko ja miałem takie przygody. Dla kilku torowych kolegów początek sezonu był jeszcze bardziej bolesny. Jak bardzo? Będzie można to zobaczyć w programach Auto-Sport (premiera czwartek, 5 maja, 17.45) oraz Raport TVN TURBO, na które już teraz serdecznie zapraszam.
Przy okazji chciałbym podziękować partnerom, dzięki którym mogę kontynuować moją wyścigową przygodę. W moje starty zaangażowane są firmy: BYŚ, MAJA Hurt-Detal Małgorzata Gąska, BELSAN, AL Sanit oraz autoauto.pl. Fot. Grzegorz Kozera.

Miękoś/Biliński

MARIUSZ MIĘKOŚ: - Największym wydarzeniem niedzielnych zawodów była pogoda. Mimo, że od rana nie zapowiadało się na jakąś poprawę w ciągu dnia, deszcz przed startem ustał. Start wyścigu był opóźniony i do zmagań wystartowaliśmy po godzinie 17.00. Tor pozostawał jednak mokry i jadąc na pierwszej zmianie, moje Porsche miało założone opony deszczowe. Ta sytuacja z pogodą spowodowała, że wierzyliśmy razem ze Stefanem w możliwość odwrócenia układu stawki na czele wyścigu i wyprzedzenia chociażby jednego Porsche RSR. Nawierzchnia jednak zaczęła przesychać i tym samym malały nasze szanse. Do końca swojej zmiany starałem się zostać na deszczowych oponach, aby nie trzeba było odbywać dwóch pit stopów. Udało się, choć w ostatniej fazie swojej zmiany auta jadące już na slickach były dużo szybsze od mojego Porsche. Po zmianie kierowcy i opon, Stefan wyruszył na tor i kręcił bardzo równe czasy w granicach 1.57-1.58. Ukończyliśmy wyścig na podium: trzecim miejscu w ME Strefy Centralnej i drugim w Mistrzostwach Polski. Za naszymi plecami sklasyfikowana została druga załoga Förch Racing — Paweł Kowalski/Rafał Mikrut/Bartosz Opioła i korzystając z okazji, bardzo gratuluję chłopakom wywalczonego wyniku. Poznaliśmy więc wstępnie rozkład sił w MP Endurance i wszystko wygląda na to, że będziemy walczyć o czołowe miejsca na koniec sezonu. Mam tylko nadzieję, że nie zaliczymy żadnych pechowych przygód w pozostałych rundach. Słowackie Porsche RSR będzie trudne do dogonienia, chyba że w tym sezonie będziemy mieli typowo deszczowe rundy. Chciałbym podziękować zespołowi za perfekcyjne przygotowanie samochodu, który podczas weekendu nie wymagał obsługi. Dziękuję Stefanowi za fajny pierwszy wyścig i super zespołową współpracę. W trakcie wyścigu wspieraliśmy się razem przez radio, podając sobie czasy, oceniając szanse. Cieszę się, że udaje mi się utrzymywać tempo Stefana — zawodnika, który ma na swoim koncie starty w Porsche Carrera Cup Deutschland. Mam więc do kogo wyrównywać poziom.

Renault Clio | Fot. Media4U

JAN KISIEL: - Dwie rundy WSMP i dwa razy podium - to przerosło moje oczekiwania. W sobotę, kiedy dotarłem do mety drugi, zauważyłem, że jest możliwość rywalizacji o pierwsze miejsce. Wziąłem sobie to do serca i już w niedzielę zrealizowałem swój plan. Widok z najwyższego stopnia podium jest niesamowity i utkwi mi na długo w pamięci.

ROBERT KISIEL: - To bardzo udany weekend dla naszego temu. Trzy razy podium, z czego dwa razy pierwsze miejsce. Jestem bardzo dumny z Jaśka, który pojechał nad wyraz dobrze w tak trudnych warunkach.

JEAN-CLAUDE LARUELLE: - Powrót do wyścigów okazał się trafną decyzją. Wygraliśmy klasę w wyścigu Endurance i wracamy do domu w świetnych nastrojach, z pucharami w dłoni.
Doskonałą obsługą auta, a także świetną taktyką zajęła się poznańska firma Waab Garage.

Poprzedni artykuł Dobre, ósme miejsce
Następny artykuł Zabrakło 10 minut

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry