Mabellini powiększa przewagę
Andrea Mabellini i Virginia Lenzi powiększyli przewagę po drugim przejeździe najdłuższego odcinka specjalnego Rajdu Węgier.
Andrea Mabellini,Virginia Lenzi, Skoda Fabia RS Rally2
Autor zdjęcia: Red Bull Content Pool
Szósty odcinek Rajdu Węgier stanowił drugi przejazd najdłuższej próby rajdu Kisloter, liczącej 25,8km. Mocno zniszczona droga demolowała opony w samochodach, o czym przekonali się Norbert Herczig i Jon Armstrong. Ten ostatni może mówić o wyjątkowym pechu bo miał aż dwa defekty ogumienia, stracił ponad sześć minut i wypadł z gry o czołowe lokaty.
Próbę wygrali Simone Tempestini i Sergiu Itu, wyprzedzając o 0,2 s Madsa Ostberga i Torsteina Eriksena. Sekundę gorsi byli od nich Mabellini i Lenzi.
- Jedzie się naprawdę dobrze, przed nami jeszcze jedne krótki odcinek i już skupiamy się na niedzieli – powiedział Tempestini.
- Próbujemy jechać szybciej, ale trasa jest bardzo zniszczona i musiałem odpuścić, bo jest za duże ryzyko kapcia – dodał Ostberg.
- Najdłuższy i najtrudniejszy odcinek, na którym trzeba unikać problemów. Nam się to na szczęście udało – przekazał Mabellini.
Mkołaj Marczyk i Szymon Gospodarczyk dotarli do mety najdłuższego oesu na czwartym miejscu [+1,9 s]. Za nimi sklasyfikowani zostali Martin Laszlo i Viktor Ban. Z szóstej pozycji cieszyli się Szwedzi, Isak Reiersen i Stefan Gustavsson [+11,6 s]. Jakub Matulka i Damian Syty byli siódmi [+13 s].
- Próbowałem jechać czysto, bo jeszcze jeden oes przed nami dzisiaj. Cały czas jesteśmy w grze i będziemy próbować poprawić nasze miejsce – powiedział Marczyk.
- Drugi przejazd był lepszy. Auto działa wyśmienicie i mogłem naciskać – powiedział Laszlo.
- Jest kręto i nierówno. Ciągle nas podbija. Czujemy się jak w pralce – stwierdził Reiersen.
- Na pierwszej szukaliśmy przyczepności, a na drugiej musieliśmy uważać na koleiny i kamienie, ale nie jest źle – mówił na mecie Matulka.
Do dziesiątki załapali się Max McRae i Cameron Fair [+13,2 s]. Gabor Nemet i Gergely Nemeth stracili do Tempestiniego 18,7 s. Dopiero dziesiąte miejsce przypadło Roope Korhonenowi i Anssi Viinikka, którzy jadąc w gęstym kurzu za Armstrongiem stracili 29,5 s.
- Złapaliśmy dwa kapcie. O ile pierwszy przydarzył się na mocno zniszczonej sekcji, to nie mam pojęcia jak doszło do drugiego – opowiadał Armstrong.
- Mamy nadzieję, że nadadzą nam czas, bo starta jest ogromna – mówił Korhonen.
Przed ostatnią sobotnią próbą Mabellini ma w zapasie 29,3 s nad Tempestinim i 33 s nad Marczykiem. Korhonen spadł na czwarte miejsce i do podium traci 2,3 s.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.