Co z Grand Prix Miami?
Na zaledwie dwadzieścia dni przed powrotem Formuły 1 do Miami, tamtejszy tor znalazł się pod wodą.
Od kilku dni w Miami pada ulewny deszcz, a system kanalizacyjny miasta nie wytrzymuje już obciążenia. Wiele dzielnic zostało zalanych.
Według lokalnych raportów stan wyjątkowy został już ogłoszony w sąsiednim Miami Fort Lauderdale, po tym jak prognozy pogody przewidują jeszcze więcej burz na Florydzie.
Żywiołowi uległo m.in. otoczenie stadionu Hard Rock, gdzie zlokalizowany jest tor F1. W mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia, że kilka sekcji areny oraz część jej infrastruktury znalazła się pod wodą. Jej poziom jest powyżej kolan.
W kontekście piątej rundy F1 2023, największym pytaniem jest obecnie co ze stanem nawierzchni. Już w zeszłym roku kierowcy ostro ją krytykowali. Ze względu na przepisy budowlane, została ona wykonana z lokalnych surowców, co nie zdało egzaminu.
W tym roku Herman Tilke i firma Tilke Company nadzorowali ponowne wyasfaltowanie całej nitki. W pierwszej połowie marca informowano o zakończeniu tych prac.
Przedstawiciele Formuły 1 i promotorzy GP Miami na razie nie komentują sprawy.
W zeszłym roku Sebastian Vettel wywołał poruszenie wchodząc na padok w Miami w koszulce okraszonej grafiką „Miami 2060: Pierwsze Grand Prix pod wodą”. To było nawiązanie do zmian klimatycznych w tym regionie.
Ze względu na szybko rosnący poziom mórz i oceanów na świecie, całe miasto Miami może znaleźć się pod wodą w ciągu kilku dekad. W tym kontekście jest jedną z najbardziej zagrożonych aglomeracji.
Video: Co spowodowało wypadek Albona w GP Australii 2023
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.