FIA przedstawia argumenty
FIA wydała obszerną informację prasową, w której przedstawia swój punkt widzenia w konflikcie z Formula One Teams' Association, historię tego konfliktu i argumenty w sporze ze związkiem zespołów F1.
O co chodzi w tej dyskusji? - czytamy w informacji. - Czy o próbę kilku teamów, żeby przejąć prawa handlowe do Formuły 1? Czy o to, by odebrać FIA funkcję ustalania regulaminów? Czy może to tylko zderzenie osobowości? Sprawa obejmuje wszystkie te elementy, ale główny temat jest filozoficzny i dotyczy fundamentów Formuły 1. Chodzi o swobodę techniczną. FIA i kilka teamów uznaje, że można posiadać swobodę techniczną - swobodę wprowadzania innowacji - albo swobodę wydawania pieniędzy bez ograniczeń. Ale nie można mieć obydwu tych rzeczy.
Lekcja wyciągnięta z pięcioletnich prób ograniczenia kosztów silnikowych wskazuje, iż oszczędności można uzyskać tylko na drodze likwidacji swobody technicznej - poprzez zamrożenie prac rozwojowych nad silnikami. Nie powiodły się wszystkie próby redukcji kosztów, polegające na zwiększaniu ograniczeń technicznych. Zamrożenie prac nad silnikami trzeba będzie wkrótce zmienić i wniosek jest taki, iż musi zostać ustalony budżet - limit pieniędzy, które można wydać na prace rozwojowe i limit ceny silnika. Alternatywę stanowi powrót do nieograniczonych wydatków silnikowych, dokonywanych przez największych producentów, a to byłoby niezdrowe w obecnym klimacie ekonomicznym.
Jeżeli przeniesiemy tę lekcję na pozostałą część samochodu F1, przekonamy się, że kontrola wydatków drogą ustalenia szczegółowych przepisów, nie będzie działać. Nie działała w przypadku silnika i to samo stanie się w odniesieniu do nadwozia. Szczegółowy regulamin usztywnia inwencję i innowację oraz co gorsze, nie zmniejsza kosztów w znaczny sposób. Tak jak w przypadku zamrożenia prac nad silnikiem, prawdziwe oszczędności przyniosłoby jedynie zamrożenie prac nad nadwoziem, a to oczywisty absurd.
Jeżeli chcemy oglądać w F1 innowacyjną technikę, wówczas jedynym sposobem będzie ograniczenie wydatków i pozwolenie inżynierom na wykazanie się w ramach ustalonego budżetu. To jest jedyna droga naprzód dla Formuły 1. Bez innowacji technicznych F1 zwiędnie i umrze. Bez rzeczywistego ograniczenia kosztów, F1 straci swoje teamy. Właśnie dlatego FIA nalega na umieszczenie ograniczenia kosztów jako części regulaminu F1.
FIA i FOM spędziły dziesięciolecia na wspólnej budowie FIA Formula One World Championship jako najbardziej oglądanego współzawodnictwa motorsportowego w historii. Opierając się na sukcesie mistrzostw FIA, FOTA złożona z uczestników, którzy przychodzą i odchodzą, jak im to odpowiada, postawiła przed sobą dwa jasne cele: przejąć regulamin F1 z rąk FIA i przenieść na siebie prawa handlowe. Nie są to cele, które FIA mogłaby zaakceptować.
W dalszej części informacji opisano podłoże kryzysu - wycofanie się Hondy w grudniu 2008 mimo kontraktowych zobowiązań i zagrożenie, że każdy z producentów może w każdej chwili zaprzestać startów. Mimo obietnic, FOTA nie przedstawiła gwarancji pozostania producentów w F1, jednocześnie stanowiąc opozycję dla przyjęcia nowych teamów. FIA musiała opublikować regulamin na 2010, jeżeli chciała, żeby pojawiły się nowe zespoły. Gdyby uczyniła to w innym terminie, byłoby już za późno na budowę samochodów. Jednocześnie należało wziąć pod uwagę poziom wydatków, przy których nowy team mógłby funkcjonować - i to, jak upewnić się, że przy ograniczonych środkach samochody nie będą niebezpiecznie wolne.
17 marca, Rada Światowa zatwierdziła wprowadzenie opcji dobrowolnego poddania się limitowi budżetu, połączonej ze swobodą techniczną umożliwiającą osiągnięcie poziomu osiągów F1. Na tym spotkaniu Ferrari głosowało przeciwko limitowi budżetu, ale nie sprzeciwiło się wówczas podwójnemu regulaminowi technicznemu. Nawet po głosowaniu, FOTA nie była przygotowana do rozmów - podobnie jak pan di Montezemolo, nawet prywatnie. Wobec braku jakichkolwiek negocjacji, bez śladu na obiecane gwarancje dalszego udziału producentów w F1, konieczne stało się opublikowanie szczegółowego regulaminu i zaproszenie nowych teamów do mistrzostw świata 2010. W innym przypadku istniało realne zagrożenie, że w Melbourne pojawi się niewystarczająca liczba samochodów.
Szczegółowy regulamin został przedyskutowany i przegłosowany na posiedzeniu Rady Światowej (WMSC) 29 kwietnia. Nowym przedstawicielem Ferrari w WMSC był pan di Montezemolo, następca Jeana Todta, którego kontrakt z Ferrari wygasł 31 marca. Pan di Montezemolo postanowił nie uczestniczyć w posiedzeniu i przekazał uprawnienia panu Macaluso, szefowi włoskiej federacji kartingowej. On również nie przybył, dołączając do spotkania poprzez łącze video. Oddał jeden z dwóch głosów przeciwko nowemu regulaminowi, nie podając powodów, ani alternatywnego rozwiązania.
Rozpoczęła się wymiana listów pomiędzy prawnikami Ferrari i FIA. 15 maja zorganizowano spotkanie wszystkich teamów FOTA z prezesem FIA. Wobec braku pana di Montezemolo, delegacją FOTA kierował John Howett. Kiedy tylko FIA podniosła kwestię regulaminu finansowego, pan Howett próbował doprowadzić do wyjścia przedstawicieli teamów. To nie powiodło się, ale podczas spotkania ujawniono, że Ferrari podjęło kroki prawne we francuskim sądzie, starając się zapobiec wprowadzeniu regulaminu na 2010. Stało się jasne, że FOTA nie ma intencji negocjowania czegokolwiek, tylko po prostu oczekuje, że FIA zgodzi się na wszystkie jej żądania.
Kolejne spotkanie nastąpiło 22 maja, tym razem obecny był pan di Montezemolo. FOTA wyjaśniła, że ma trzy główne zastrzeżenia - do braku stabilności przepisów, zarządzania Formułą 1 oraz regulaminu na 2010, a szczególnie podwójnego regulaminu technicznego. Wyjaśniono, że na spotkaniu w Heathrow wyrażono już zgodę na zastąpienie podwójnych przepisów przez pomoc techniczną, jakiej obecne zespoły udzielą nowym teamom, a zatem nie stanowi to już tematu sporu. Pan di Montezemolo usłyszał o tym co najmniej pięć razy podczas spotkania, ale FOTA nadal używa tego argumentu aż do dzisiaj.
29 maja, osiem pozostałych teamów FOTA nadesłało warunkowe zgłoszenia. Wśród stawianych warunków znalazł się wymóg, by FIA podpisała nową Umowę Concorde zaproponowaną przez FOTA. Obejmowała ona zmiany w Międzynarodowym Kodeksie Sportowym, CAS jako zewnętrznego Trybunału Odwoławczego, prawo veta dla teamów przy zmianach regulaminu i odebranie FIA prawa do wprowadzania zmian w samochodach w przypadku, gdyby stały się one niebezpiecznie szybkie. FOTA skreśliła na formularzach zgłoszeniowych odniesienia do Międzynarodowego Kodeksu Sportowego i domagała się zmiany regulaminu na 2010, choć kilka nowych teamów przesłało już zgłoszenia.
Następne spotkanie miało miejsce 11 czerwca. FOTA reprezentowali Ross Brawn, Stefano Domenicali, Christian Horner i John Howett. Po niemal 5 godzinach rozmów ustalono, że cele FIA i FOTA w ograniczeniu kosztów są bardzo zbliżone, o ile nie identyczne - i że niezwłocznie powinni spotkać się eksperci finansowi obu stron, aby znaleźć szczegółowe wspólne stanowisko. Dobrze przyjęto również propozycję FIA, zakładającą przedłużenie Umowy Concorde z 1998 roku. Uzyskano zgodę na kilka drobnych modyfikacji i wyjaśnień regulaminu na 2010.
Gdy tylko wszystko to ustalono, FOTA wydała oświadczenie informując, że spotkanie nie przyniosło postępów. To krzykliwe kłamstwo jeszcze raz pokazuje, że w FOTA istnieje element, który po prostu nie chce doprowadzić do porozumienia.
15 czerwca doszło do spotkania ekspertów finansowych. Jednakże przedstawicielom FOTA zabroniono dykusji na temat regulaminu finansowego FIA, co uniemożliwiło znalezienie wspólnego stanowiska. Na spotkaniu analizowano pomysły FOTA dotyczące zmniejszenia kosztów, ale jak na razie ograniczają się one dodobrowolnego systemu, który nie byłby w stanie zapobiec, aby bogate teamy wydawały więcej niż ich rywale, co doprowadziłoby do kolejnego finansowego wyścigu zbrojeń.
Zarządzanie
FOTA twierdzi, że sport potrzebuje lepszego zarządzania. FIA i Ferrari przedłużyły Umowę Concorde w 2005 roku - i FIA jest gotowa uczynić to samo w przypadku wszystkich teamów, które się zgłoszą. Kiedy to nastąpi, FIA i teamy mogą zająć się poprawkami dla wersji 2009. Ale nie o to chodzi. Formuła 1 potrzebuje silnego i niezależnego ciała ustalającego regulaminy z powodu charakteru tego sportu, wysokiej stawki i uczestników - ludzi, którzy dosłownie chcą wygrywać za wszelką cenę. W ostatnich kilku latach mieliśmy parę dobrze znanych przypadków takich zagrań - z udziałem co najmniej czterech członków FOTA.
Dobre zarządzanie nie oznacza, że powinno rządzić Ferrari. Ferrari utrzymuje obecnie, iż działania podjęte przez FIA stoją w sprzeczności z umową Ferrari z FIA, ale w rzeczywitości nigdy nie sprzeciwiło się tym działaniom (nawet za nimi głosowało), dopóki było zadowolone z tych decyzji. Oficjalnie i nieoficjalnie, Ferrari było reprezentowane w Radzie Światowej od 1981 roku i nigdy nie sprzeciwiało się działaniom i decyzjom FIA - aż do kwietnia i maja tego roku.
Technika
FOTA mówi, że nowy regulamin wywraca F1. Tymczasem w 2009 regulamin zakładał większą swobodę techniczną w kilku punktach, a regulamin na 2010 zezwala na jeszcze więcej swobody. Porównajmy to z propozycjami FOTA: niemal zupełny brak testów, brak KERS, homologowane skrzynie biegów, homologowane karoserie, ograniczenia w pracy w fabrykach, zamykanie fabryk na pewien okres czasu itd. Zamiast znaleźć ekonomiczne sposoby na wprowadzenie innowacji (co jest duchem Formuły 1 i wyzwaniem dla przemysłu samochodowego), propozycje FOTA wprowadziłyby restrykcje w aktywności i zminimalizowały wyzwanie techniczne. Kiedy Brawn i inni przedstawili pomysł podwójnego dyfuzora, inne teamy zaatakowały ich w mediach, donosiły na nich zespołowi sędziowskiemu w dwóch wyścigach, a potem oddały sprawę do sądu. FIA będzie nadal zapewniać Formule 1 rolę technicznie najbardziej wymagającego motorsportu - i umożliwią to ograniczenia finansowe.
Podwójny regulamin
FOTA mówi, że podwójny regulamin zniszczy F1. Regulamin na 2010 został tak zredagowany, że pozwala nowym zespołom na przewagę techniczną w kilku punktach, aby umożliwić im dostanie się na koniec pola startowego. Pierwotną intencją było to, aby zespoły z 2009 nie ścigały się według tych przepisów. Co ciekawe, pomysł większej swobody techncznej przy limitach finansowych, okazał się bardzo atrakcyjny dla kilku istniejących teamów. Gdyby zależało to tylko od nich, co najmniej połowa obecnych zespołów przyjęłaby ten regulamin. W każdym przypadku, już na spotkaniu w Heathrow uzgodniono, że będzie tylko jeden regulamin techniczny. Potwierdzono to w Monako - i ponownie w ubiegły czwartek.
Wtrącanie się w interesy
FOTA mówi, że FIA będzie mogła wtrącać się w nasze interesy - co odnosi się do propozycji FIA, aby ustalić ilość wydawanych pieniędzy. Jeżeli nie ma intencji oszukiwania, taki regulamin nie powinien stanowić zagrożenia. Już teraz FIA kontroluje każdy aspekt osiągów technicznych i zajmuje się dużą ilością tajnych informacji technicznych stanowiących własność zespołów - bez stronniczości lub wtrącania się. W każdym przypadku, FIA ustaliła już, że regulamin finansowy będą samokontrolować księgowi lub dyrektorzy teamów.
DNA Formuły 1
FOTA mówi, że czapka budżetowa zniszczy DNA Formuły 1. Ustalenie limitu wydatków w pewnych aspektach współzawodnictwa w Formule 1, wyrównuje stawkę. Czy w Formule 1 nie chodzi przede wszystkim o współzawodnictwo? Pozwoli to wejść nowym teamom. W ostatnich latach jedynym nowym zespołem w F1 był Super Aguri, który nie zdołał przetrwać nawet przy wsparciu producenta. Kiedy jednak przeanalizujemy całkowite koszty producenta, będą one nadal bardzo wysokie, nawet przy limicie 50 mln euro. Weźmy dla przykładu Ferrari. Przy 50 mln na nadwozie i udział w wyścigach, trzeba dodać drugie 50 mln na pensje kierowców, około 80 mln na silniki i kolejne 20 mln na marketing. W sumie otrzymujemy wydatki na poziomie 200 mln euro. Być może to mniej, niż 400-500 mln, które zdaniem prawników Ferrari, wydaje dzisiaj topowy team, ale z pewnością kwota ta wystarczy na wystawienie dwóch samochodów w 20 wyścigach w roku.
...i na zakończenie
FIA pozostaje zaangażowana w znajdowaniu rozwiązań dla Formuły 1 i zawsze była gotowa do zaakceptowania sensownych kompromisów przy zachowaniu ogólnych zasad, że to federacja nadal kieruje tym sportem i ustala regulaminy dla dobra wszystkich zainteresowanych. Formuła 1 będzie miała pełne pole startowe w 2010 przy jednym komplecie regulaminów. To niezbędne, by zawierały one jasne i precyzyjne przepisy finansowe.
Do informacji załączono:
1. korespondencję pomiędzy prawnikem Ferrari Henrym Peterem i sekretarzem generalnym FIA Pierre de Coninckiem;
2. korespondencję pomiędzy prezesem Ferrari Lucą di Montezemolo i prezesem FIA Maxem Mosleyem;
3. ogłoszenie o przedłużeniu Umowy Concorde pomiędzy FOM, FIA i Ferrari;
4. list Maxa Mosleya do Luki di Montezemolo.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.