Hołowczyc po raz szósty wygrywa Kormorana.
30 Rajd Kormoran zakończył się bezapelacyjnym zwycięstwem załogi Krzysztof Hołowczyc/Łukasz Kurzeja.
Na mecie rajdu w Mrągowie zameldowali się z ponad 3-minutową przewagą nad załogą Michał Sołowow/Maciej Baran i ponad 6-minutową nad trzecimi w klasyfikacji Maciejem Lubiakiem i Maciejem Wisławskim. Prowadzący po pierwszym dniu rajdu Leszek Kuzaj na 9-tym odcinku specjalnym popełnił błąd, wypadł z trasy i wycofał się z rajdu. Jest to szóste zwycięstwo w Kormoranie w karierze Hołka.
Krzysztof Hołowczyc:
„Jestem bardzo zadowolony z tego zwycięstwa. To mój ulubiony rajd, od którego rozpocząłem swoją przygodę z rajdami. Tym szóstym już zwycięstwem wyrównałem rekord należący do nieodżałowanego Mariana Bublewicza, który zawsze był dla mnie wzorem sportowca.
Początek dnia zapowiadał ostrą rywalizację z Leszkiem Kuzajem o każdą sekundę. Wyruszyłem na trasę bardzo skoncentrowany, pełen przekonania, że uda mi się odrobić niewielką stratę z dnia poprzedniego. Udało mi się wygrać dwa pierwsze oesy i czułem, że pozostałe sześć pozwoli mi zniwelować stratę i wygrać rajd. Na kolejnym odcinku Leszek wypadł poza drogę i nie mógł dalej kontynuować rywalizacji. Przewaga nad kolejnymi załogami była na tyle duża, że zwycięstwo było prawie pewne. Postanowiłem jednak nie zmniejszać tempa, by się nie dekoncentrować i pozostałe odcinki jechaliśmy na tyle szybko, że zanotowaliśmy komplet oesowych zwycięstw. Szkoda, że ta pasjonująca dla mnie i dla kibiców walka z Leszkiem nie trwała do ostatniego oesu. Tak przy okazji to chciałem serdecznie podziękować Leszkowi i jego zespołowi za pomoc w budowie i przygotowaniu mojego samochodu do rajdu. Spisał się świetnie, nic się nie psuło, a serwis polegał wyłącznie na wymianie kół i dolewaniu paliwa. Mój powrót do Subaru wypadł, więc znakomicie. Po raz pierwszy jechałem też ze specjalną tarczą (logo mojej fundacji) na piersi i na samochodzie, która ma dla mnie charakter mistyczny i wierzę, że pomogła mi osiągnąć metę na pierwszej pozycji.
Po raz kolejny świetnie jechało mi się z Łukaszem Kurzeją, świetnie dyktuje, a wspaniała atmosfera w rajdówce świetnie mnie dopinguje do szybkiej jazdy. Łukasz często wręcz poganiał mnie, gdy uważał, że powinniśmy jechać szybszym tempem. Czasy, które osiągaliśmy napawają mnie optymizmem, bo nie ukrywam, że nie byłem pewny, jak wypadnie konfrontacja z młodszymi kolegami po rocznej przerwie w moich startach. Teraz czuję się dużo lepie i pewniej.
Pragnę podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do naszego sukcesu: mojemu zespołowi, sponsorom i oczywiście kibicom, których doping silnie odbierałem.”
(inf. pras.)
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.