Leszek Kuzaj: To jakiś horror!
- Wczoraj wygraliśmy shakedown ze wszystkim, a dzisiaj przeżyliśmy dramat z oponami - powiedział Leszek Kuzaj po zakończeniu pierwszego etapu Wales Rally GB.
- Duże różnice czasowe, widoczne chociażby w czołówce, wynikają z nieprawdopodobnie zmiennej pogody. Przychodzi ulewa, za chwilę mgła, po 5 minutach mgła znika, potem nagle mamy oberwanie chmury. To jakiś horror!
Na ostatnim oesie zatrzymywałem się chyba z dziesięć razy, bo nic nie widziałem z powodu mgły i zaparowanej szyby. Momentami jechaliśmy 50 na godzinę. Mgła przechodziła i znowu wracała. Niektórzy to mieli, a niektórym się udało.
Nasz główny problem stanowiły opony. Wczoraj po udanym shakedownie wydawało się, że będą naszą wspaniałą bronią, tymczasem dzisiaj okazało się, iż po kilku kilometrach odpada bieżnik. Na pierwszej pętli złapałem kapcia i musiałem zmieniać koło na oesie. Na drugim odcinku drugiej pętli samochód przestał się prowadzić. Okazało się, że to znowu kapeć. Zjechałem i z prawej był zupełny slick, bo odpadł bieżnik. Najgorsze, że mam jeszcze 30 takich opon nominowanych na rajd.
Deszczowa pogoda ma się utrzymać do niedzieli. Lepiej nie będzie - raczej gorzej. Jeździłem już we mgle, jeździłem w deszczu, ale czegoś takiego jeszcze nie przeżyłem. Jedynym plusem dzisiejszego dnia jest fakt, iż po przygodzie Gabriela Pozzo, Toshi Arai z zespołu Subaru może chyba zacząć świętować zdobycie tytułu mistrza świata. Tym sposobem moje zadanie w Wales Rally GB już się zakończyło.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.