Specyficzne zawody, na których wszyscy chcą się pokazać z jak najlepszej strony. Bardzo niewielkie różnice czasowe powodują że ciśnienie wzrasta nie tylko w oponach. My staraliśmy się utrzymać koncentracje tak, aby popełnić jak najmniej błędów. Samochód był świetnie przygotowany przez firmę mojego Taty. Mieliśmy okazje pojeździć przed zawodami, więc wszystko grało na najwyższym poziomie. Firma Audio Świat.pl przygotowała dla kibiców wiele atrakcji. Wszyscy się super bawili. Fajnie było pojechać ten rajd. Zawsze w Barbórce miałem jakieś przygody. Często łapaliśmy kapcie, jednak Hankook jest bardzo dobrą oponą. Jestem zadowolony osiągając dobry wynik zarówno w Barbórce, jak i na Karowej. Niedosyt jednak pozostaje otarliśmy się o podium na Karowej. Czwarte miejsce też nie jest złe.
ŁUKASZ WŁOCH: - Mnie cieszy fakt, że przez cały czas jechaliśmy równo, notując wiele bardzo dobrych rezultatów - drugie miejsce na Bemowie i nie cała sekunda straty. Patrząc na wyniki Mariusza z poprzednich lat osiągnął wspólny mianownik. Samochód super przyspieszał, a mnie wciskało w bardzo wygodny fotel. Chciałbym podziękować naszym sponsorom MOMO, SONAX, Audio Świat.pl i Hankook, a także Pozdrowić swoją mamę Basię, która od wielu lat wybacza mi absencje na Jej imieninach ;-)
SŁAWEK GÓRALEWSKI: - Tegoroczna obsada Rajdu Barbórka w klasie 3 zapowiadała emocjonującą rywalizację o udział w Kryterium Karowa. Niestety, na jednym z pierwszych zakrętów odcinka specjalnego na Żeraniu złapaliśmy kapcia, a próba szybkiej jazdy na feldze skończyła się również uszkodzonym zawieszeniem. Na szczęście nasz serwis sprawnie usunął awarię, abyśmy mogli kontynuować rajd. Wiedząc, że blisko 40-sekundowa strata jest nie do odrobienia na tym krótkim rajdzie, postanowiliśmy dać kibicom trochę frajdy. Na hopkach skakaliśmy najdalej jak się dało i większość trasy pokonywaliśmy bokiem. Mam nadzieje, że nasze przejazdy Subaru Imprezą oklejoną w barwy TRW, Valeo i SKF zostały zapamiętane. Dziękujemy naszym sponsorom oraz całej ekipie Fast Forward - a w szczególności Maxowi, Wojtkowi, Witkowi i Hamerowi, którzy serwisowali nasze auto.
TOMASZ OCHMAN: - Przede wszystkim wielkie podziękowania i szacunek składam kibicom, którzy pomimo zimna kibicowali tak licznie. Cieszę się, że raz w roku mogę usiąść w rajdówce i przypomnieć sobie stare, dobre czasy. Dziekuję Teodorowi Stolarkowi za pomoc przy tym rajdzie a Rafałowi Martonowi życzę udanego startu w Dakarze. Wszystkim życzę spokojnych Świąt i do zobaczenia za rok! Fot. krawacik.com
ADRIAN MIKIEWICZ: - Po udanym debiucie i zakwalifikowaniu się na Karową 2 lata temu, tym razem, podobnie jak w zeszłym roku, z walki wyeliminowała nas awaria lewej półosi, która nie wytrzymała twardego lądowania po hopie na Bemowie. Mimo, że nie ukończyliśmy rajdu, to optymizmem napawały wyniki przejechanych prób, które pozwalały realnie myśleć o ponownym pojawieniu się na legendarnej Karowej. Nasz start w Rajdzie Barbórki możliwy był dzięki firmie Goran, jednemu z największych producentów stolarki otworowej w Polsce. Fot. Arkadiusz Bar.
JAROSŁAW SZEJA: - Ten rajd na pewno zostanie długo w naszej pamięci. Mieliśmy bardzo trudny tydzień przed imprezą, ale najważniejsze, że udało się szczęśliwie wystartować. Zakładaliśmy, że w tym największym rajdowym święcie pojedziemy dla kibiców, sponsorów i partnerów, którzy byli z nami przez ten niezwykle udany sezon. Od pierwszej pętli towarzyszyły nam drobne problemy techniczne, które przełożyły się bezpośrednio na OS-owe wyniki i w zasadzie przekreśliły naszą walkę o występ na Karowej. Dlatego wspólnie z Marcinem postanowiliśmy, że drugą pętlę przejedziemy bardziej widowiskowo. Taka jazda była dla nas również niesamowitą przyjemnością. Przykro nam, że Organizator pomimo wcześniejszych obietnic nie dał nam możliwości pokonania Karowej w nagrodę za zwycięstwo w RPP. Z drugiej strony pozostało nam marzenie do zrealizowania w przyszłym roku. Mimo wszystko, uważamy ten start za udany! Sezon 2009 dobiegł już końca, ale my zachęcamy do wzięcia udziału w konkursie ogłoszonym na naszej stronie internetowej www.szeja.com. Czekają bardzo atrakcyjne nagrody z przejażdżkami na prawym fotelu naszej rajdówki włącznie. W Rajdzie Barbórki sponsorami załogi byli: warszawskie osiedle Lawendowe Ogrody, firma Urzędowski oraz Cukiernia „U Janeczki” z Wisły. Wspierali nas również: Telewizja TVS, OES Records, H&P Auto Sport, P.design i TWA Group Polska.
MACIEJ KRZYSZYCHA: - Na pewno ten rajd jest specyficzny - bardzo ciasny czasowo. Najmniejszy błąd na odcinku, który kosztuje zawodnika sekundę czy dwie, mocno przesuwa go w tył w klasyfikacji. Ale my nie startowaliśmy, aby mierzyć się z czołówką, bowiem moje doświadczenie w czteronapędówce jest zbyt małe. Przed rajdem przejechaliśmy 26 km po placach i parkingach, a to niewiele, zważywszy na fakt, że pierwszy raz w życiu siedziałem w tego typu rajdówce. Bardziej nastawiliśmy się na jazdę w stylu, który kocham najbardziej - efektowną i efektywną na tyle, aby dostać się na ulicę Karową. Przyznam, że przed rajdem wydawało mi się to tak naprawdę nieosiągalne. Tymczasem do chwili pechowej awarii awans na Karową był w naszym zasięgu! Mój pilot nieraz zwracał mi uwagę, że jadę za bardzo pod publikę, nie szanując uciekających sekund. Cóż, na ściganie się z czołówką na czas mam nadzieję, że przyjdzie jeszcze pora. Dużo pracy i nauki przed nami... Na przedostatnim odcinku, Cytadeli, tuż przed startem samochód nagle stracił prąd i nie chciał odpalić. Po tym, jak maszyna startowa wypuściła nas na trasę, musieliśmy zepchnąć auto na pobocze i dopiero parę ruchów klemami na akumulatorze przywróciło sprawność układu elektrycznego. Straciliśmy na tym prawie dwie minuty, co przesunęło nas bardzo daleko w klasyfikacji. Wiedziałem, że na ostatnim Bemowie nic już nie zdziałamy, więc postanowiliśmy sprawić trochę radości naszym kibicom, przyjaciołom i znajomym, którzy licznie się tam stawili. Specjalnie dla nich wykonaliśmy kilka poślizgów. Była to też świetna okazja, aby zwrócić uwagę na barwy naszego głównego sponsora - firmy WAPNOPOL, a także wszystkich którzy wspierali nasz start, czyli: OLSZTYŃSKĄ WYŻSZĄ SZKOŁĘ INFORMATYKI I ZARZĄDZANIA, SOW.GRANIT, DRUKARNIĘ LEO, RE5PECT.PL oraz opiekującą się mną logistycznie i medialnie RallyStar.pl - Rally Management. Podsumowując mój debiut w Barbórce muszę powiedzieć, że jechało mi się super. Szczególnie przypadł mi do gustu Żerań, który był bardzo śliski. W mojej jeździe nie zabrakło kilku mankamentów, mogłem później hamować no i na pewno nie jechałem tylko i wyłącznie na czas. Ale to akurat robiłem z pełną premedytacją, taki po prostu mam styl. Gdy będę o coś walczył, postaram się to poprawić. Adam debiutował w roli pilota, mimo to spisywał się świetnie, a atmosfera w rajdówce była naprawdę wesoła. Sądząc po czasach sprzed awarii, udało by się dostać na Karową i to było dla nas wielkie, pozytywne zaskoczenie. No cóż - skoro nie w tym roku, to może w przyszłym. Teraz przede wszystkim chcemy się przekonać, jak będzie wyglądał kolejny sezon. Najważniejsze jest to, żeby jeździć, bo bardzo mi brakuje kilometrów OS-owych.
ADAM NOWAKOWSKI: - Pierwszy raz uczestniczyłem w tego typu imprezie i wrażenia są bardzo pozytywne. Ekstremalna jazda, dużo adrenaliny - podobało mi się. Bardzo żałujemy, że mieliśmy awarię samochodu i straciliśmy prawie 2 minuty. Gdyby nie to, zajęlibyśmy korzystne miejsce, no i sądzę, że trafilibyśmy na Karową, co byłoby prawdziwym sukcesem. Mimo wszystko jestem zadowolony i sądzę, że Maciek myśli podobnie. Pozdrawiam wszystkich, którzy nam kibicowali i trzymali za nas kciuki.
KACPER WYRWAS: - Kolejny wspólny start i kolejna meta. Trudno nazwać Barbórkę prawdziwym rajdem, ale dla nas było to ogromne przeżycie. Podeszliśmy do tego bardzo poważnie i chcieliśmy pojechać naprawdę szybko. Na mecie pierwszego oesu zrozumieliśmy jednak, jak wiele musimy się jeszcze nauczyć i gdzie jest nasze miejsce. I nauczyliśmy się. Popełniliśmy co prawda, kilka błędów, ale progresję było widać z każdym przejechanym zakrętem. Jazda takim samochodem jak Citroen C2R2, wymaga sporo agresji, której trzeba się po prostu uczyć. Teraz mniej więcej rozumiem co mieli na myśli kierowcy startujący tym samochodem regularnie. To była wielka rajdowa szkoła i mam nadzieję, że tegoroczne doświadczenia zaprocentują za rok. Serdecznie dziękuję Michałowi za to, że dał się namówić na prawy fotel, Radkowi Typie za świetny samochód i przede wszystkim firmie Adampol S.A., która zdecydowała się wesprzeć naszą załogę w tej kultowej imprezie. Do zobaczenia za rok!
MICHAŁ TROCKI: - Plan wykonaliśmy w 100%, czyli jadąc w miarę dobrym tempem dotarliśmy na metę. Cieszy przede wszsytkim fakt, że drugą pętle pojechaliśmy zdecydowanie szybciej, chociaz wiem, że i kierowca i pilot a w szczególności auto mają jeszcze spore rezerwy. Udział w tego typu imprezach pozwala mi zrozumieć, jakimi kosmitami są kierowcy rajdowi i z każdym kilometrem pokonanym w rajdówce coraz bardziej szanuję to co robią. Jednocześnie chciałbym zaprosić wszystkich do obejrzenia specjalnego wydania programu "Autosport" poświęconego w całości Barbórce 2009. Premiera już w najbliższy czwartek o 19.15 na antenie TVN Turbo. Za wspaniałą rajdowa przygodę chciałem podziękować Kacprowi, który zaprosił mnie na fotel, firmie Adampol S.A. za wsparcie, Radkowi Typie za świetne auto, Robertowi i chłopakom z serwisu za całą okazaną pomoc i mojej ukochanej zonie Ani, za cierpliwość i wielkie serce.
ANDI MANCIN: - Niestety, nie udało nam się wypełnić wcześniejszego planu i wystąpić na Karowej. Popełniłem błąd i ponieśliśmy tego konsekwencje. Wielka szkoda, ale cóż, stało się. Obaj z Łukaszem wiedzieliśmy, że czeka nas bardzo trudne zadanie i walka z mocną stawką w bardzo mocnych samochodach. Atmosfera na rajdzie była świetna i bardzo się cieszę, że mogłem tutaj ponownie wystartować. Dziękuje serdecznie wszystkim, którzy mi pomogli i wspierali to przedsięwzięcie. Dziękuję przede wszystkim sponsorom: firmie KAM, firmie Euro-Trans, firmie Skobierski oraz Pirelli, a także AntyRadiu i TVN Turbo za ich patronat medialny. Specjalne podziękowania należą się też firmie Xpoint.pl i ich mechanikom, którzy odpowiadali za przygotowanie i serwisowanie Lancera. Samochód był świetny i była to dla nas ogromna frajda walczyć tak mocnym i szybkim samochodem. Dziękuję Łukaszowi za udaną współpracę i wspólną ciężką pracę i dziękuje też wszystkim kibicom, którzy trzymali za mnie kciuki. Obiecuje, że za rok znów wrócę walczyć do Warszawy.
ŁUKASZ BYŚKINIEWICZ: - To było dla mnie wspaniałe doświadczenie. Powiem szczerze, że przed startem bardzo się denerwowałem, bowiem zastępowałem najbardziej doświadczonego pilota w Polsce, Maćka Wisławskiego. To był mój rajdowy debiut, jeśli chodzi o rolę pilota i muszę powiedzieć, że to bardzo trudny zawód, ale również emocjonujący. Z Andim bardzo chcieliśmy dostać się na ulicę Karową, ale niestety, pęknięta felga na hamowaniu po długiej prostej na Żeraniu przekreśliła szanse na pojawienie się na najsłynniejszym oesie w Polsce. Cóż, takie są rajdy. Z mojej perspektywy doświadczyłem wszystkiego: szybkiej i widowiskowej jazdy, zmiany koła, naprawy auta, pilnowania aby się nie spóźnić na punkty kontroli czasu. Krótki rajd ale było wszystko. Dla mnie bomba. Mam nadzieję, że Andi jeszcze kiedyś mnie zaprosi na prawy. Jednocześnie zapraszam na relację z 47 Rajdu Barbórka w specjalnym wydaniu programu Auto-Sport. Premiera w czwartek, 10 grudnia o 19:15, oczywiście w TVN TURBO.
PAWEŁ HANKIEWICZ: - To wielki sukces i wspaniała sprawa. Barbórka jest niezwykle trudnym rajdem - jest bardzo techniczna i bardzo krótka. Każdy błąd powoduje naprawdę dużą stratę. Dobrze przygotowaliśmy się do tego rajdu i udało nam się pojechać bardzo czysto i szybko. Jechać Karową czyli Kryterium Asów to niezapomniane przeżycie. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi, światła, setki fleszy, wielkie trybuny i relacja telewizyjna na żywo tworzą wspaniałą atmosferę, jakiej nie ma w żadnym innym miejscu! Właśnie tak chcieliśmy podziękować naszym sponsorom za wsparcie udzielone w sezonie 2009! Dziękujemy serdecznie firmom SUPREMIS i TEDEX, które niewątpliwie stały się częścią naszego sukcesu.
PAWEŁ MELON: - Dla nas ten występ to był jedyny start w tym roku i niezwykle się cieszymy, że mogliśmy wspaniale bawić się wśród setek fantastycznych kibiców, którzy co roku licznie dopingują zawodników na trasie Barbórki. Tym bardziej jest nam miło, że pomimo długiej przerwy w startach udało nam się zająć tak wysokie miejsce i wreszcie znaleźć się wśród znakomitego grona, które startuje na Karowej. W tym miejscy chcemy gorąco podziękować firmie Easy Truck - naszemu partnerowi logistycznemu, bez pomocy której nasz upragniony występ nie byłby możliwy. Mamy nadzieję, że dobry wynik i występ na ulicy Karowej spełniły oczekiwania sponsora. Liczymy również, że w przyszłym roku będziemy mogli spotkać się z kibicami na rajdowych trasach.
PRZEMYSŁAW ŻABKA: - Cóż, spotkał nas ogromny pech już na drugiej pętli. Przegub w naszym Peugeocie rozpadło się, wskutek czego zostaliśmy wyeliminowany z rajdu. Myślę, że byłem dobrze przygotowany do startu. Moja forma była bardzo dobra i chciałem ostro walczyć. Natomiast doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jak wiele czynników musi współdziałać, aby osiągnąć wynik. Tym razem miałem pecha. Tak się zdarza. Teraz jestem jeszcze bardziej spragniony walki, ponieważ odczuwam niedosyt. Bardzo dziękuję wszystkim fanom i kibicom za doping oraz wsparcie. Serdecznie dziękujemy naszym sponsorom: firmie Schomburg Polska Sp. z o.o, Inter-Truck Transport-spedycja LIPIŃSKI, firmie Citroen Zachorscy oraz firmie Expom za pomoc finansową, bez której by nas tutaj nie było. Dziękuję Norbertowi za doskonałe zgranie i świetnie wykonaną pracę oraz za zaufanie, dzięki któremu mogłem pokazać się na najsłynniejszym rajdzie w kraju. Chciałem także podziękować mojemu wspaniałemu Fotografowi i jego mega profesjonalnemu Asystentowi.
NORBERT KACPRZAK: - Bardzo się cieszę, że udało się wystartować w Rajdzie Barbórka. Po raz kolejny poczuliśmy magię Barbórki, która pojawiła się w sobotę wraz z setkami kibiców, którzy mimo niskiej temperatury, w niewiarygodny sposób dopingowali załogi na trasie. Podziękowania należą się naszym kibicom oraz wszystkim osobom, które wspierały nas swoją pomocą. Serdecznie dziękujemy naszym sponsorom: firmie Schomburg Polska Sp. z o.o, Inter-Truck Transport-spedycja LIPIŃSKI, firmie Citroen Zachorscy oraz firmie Expom, bez których by nas tutaj nie było
ZBYSZEK CIEŚLAR: - Cieszę się, że na zakończenie sezonu 2009 mogłem wystartować w tak wspaniałym rajdzie, jakim jest Barbórka Warszawska. Zaliczyłem swój debiut w Mitsubishi Lancer Evo X ze stajni Pawła Dytki, któremu dziękuje za super przygotowanie samochodu i całą obsługę serwisową. Samochód w nowej specyfikacji na sezon 2010, ze zwężką grupy N, niesamowicie się prowadzi i jazda takim autem sprawia dużą frajdę. Start był bogaty w nowe doświadczenia i cenną naukę. Jestem bardzo zadowolony z mojego występu. Chciałbym podziękować za zaufanie sponsorom: BIG4, RUDY PROJECT, ZIBER, USTRONIANKA, KOMPLEX-BUD, AUTO KOCZWARA, GALERIA MAŁYSZ. Za patronat medialny dziękuję serwisom: rajdy.big4.pl oraz ewrc.pl. Serdecznie dziękuję Adamowi za to, że zgodził się ze mną wystartować po raz kolejny a także za doping wszystkim kibicom, bez których ten piękny sport by nie istniał. Do zobaczenia na rajdowych trasach w sezonie 2010! Fot. Dominik Kalamus.
PIOTR MACIEJEWSKI: - Już na dojazdówce do pierwszego odcinka zaczęło ślizgać się sprzęgło i wiedzieliśmy, że daleko nie zajedziemy. Na Żeraniu kilka razy mieliśmy problem z rozpędzaniem ale jakoś skończyliśmy próbę, za to na Cytadeli już mocno rozgoryczeni całą sytuacją, zostaliśmy bez napędu. Po awarii w samochodzie Tomka Trembickiego mechanicy pożyczyli od niego kłową skrzynię biegów wraz ze sprzęgłem i w ostatniej chwili chłopcy poskładali nam samochód przed Karową. Niestety, w całym zamieszaniu źle pojechaliśmy tę kultową próbę i w wynikach wylądowaliśmy dopiero w trzeciej dziesiątce. Mam nadzieję, że za rok będzie lepiej.
PIOTR KOWALSKI: - Nie ukrywam, że zdecydowanie inaczej wyobrażałem sobie przebieg naszego startu. Mocno liczyłem na pierwszą dziesiątkę, bo MISIO świetnie się czuje na tego typu próbach, a tu z powodu awarii zostaliśmy szybko wyeliminowani z rywalizacji. Najgorsze jest to, że po kilku miesiącach przerwy byliśmy wręcz „głodni” rajdowej rywalizacji i Barbórka miała nas lekko zaspokoić przed uruchomieniem Fiesty R2. A tu wszystko się tak poukładało, że chyba jeszcze bardziej niecierpliwie będziemy czekać na pierwsze odpalenie naszej nowej rajdówki.
ARIEL PIOTROWSKI: - Niestety, po raz kolejny nie dane mi było pojawić się na ulicy Karowej - ostatnie trzy występy w Rajdzie Barbórki Warszawskiej kończyły się awariami. Pomijając fakt awarii to bardzo dobrze mi się jechało. Nawiązywaliśmy rywalizację z Maxami, co nas bardzo cieszy. Gdyby nie przygoda na Cytadeli, mielibyśmy zapewnione pewne miejsce na Karowej, ale takie są rajdy. Ostatnie dwa nie były dla nas szczęśliwe. Dziękujemy serdecznie wszystkim sponsorom i kibicom, którzy byli z nami w tym sezonie.
ANNA WÓDKIEWICZ: - Bardzo miło było powrócić znowu na trasy Rajdu Barbórki Warszawskiej, który był dla nas, jak i dla wszystkich innych załóg zakończeniem rajdowego sezonu. Do rywalizacji przystąpiliśmy w konkretnym celu, aby wywalczyć sobie wejście na OS Karowa i tam podziękować wszystkim kibicom za cały sezon, Niestety, OS Cytadela nie był dla nas zbyt szczęśliwy. Drugi przejazd tego odcinka to głupia awaria techniczna, która nie powinna mieć w ogóle miejsca. Ukończyliśmy ten OS ale strata jaką zanotowaliśmy, zepchnęła nas w klasyfikacji i mogliśmy zapomnieć o Karowej. Takie są niestety rajdy, dwa lata temu się nie udało, w tym roku również, może do trzech razy sztuka? Serdecznie dziękujemy wszystkim kibicom którzy dopingowali nas na trasie. Życząc wszystkim Wesołych Świąt liczę, że spotkamy się na trasach w przyszłym roku.Fot. Maciej Niechwiadowicz.
RADEK RACZKOWSKI: - Cieszymy się bardzo, że udało się nam zakończyć nasz pierwszy sezon w rajdach występem w Kryterium Asów na Karowej. Milszego zakończenia sezonu chyba nie mogliśmy sobie wymarzyć. Był to dla nas duży zaszczyt zaprezentowania się przy tak licznej publiczności i w tak doborowym towarzystwie. Z pewnością doda nam to jeszcze więcej sił i motywacji do startów w przyszłym sezonie Rajdowego Pucharu Polski. Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do naszego dobrego występu w Barbórce Warszawskiej, w szczególności całej ekipie Sport Garage, która przygotowuje i obsługuje nasz samochód.
MARIUSZ KOSIŃSKI: - 47 Rajd Barbórka jest już za nami, ale w naszej pamięci pozostanie na bardzo długo. Powodem tego jest fakt, iż udało nam się ukończyć niezwykle specyficzny rajd na bardzo dobrym miejscu w klasie I pomimo, iż konkurencja dysponowała dużo mocniejszymi autami. Dodatkowo w generalce rajdu daliśmy radę niejednemu autu z klasy II i III . Uwieńczeniem naszego wysiłku był zaszczyt wystąpienia przed kibicami na najsłynniejszej rajdowej ulicy w naszym kraju, jaką jest ulica Karowa. Oczywiście, nasze osiągnięcie jest zasługą całego zespołu czyli ekipy Sport Garage, która stanęła na wysokości zadania i przygotowała nasz samochód perfekcyjnie oraz tak samo obsługiwała w trakcie wydarzenia, jakim jest Rajd Barbórka. Załogę wspiera Rak-Bud (www.rakbud.com.pl).
KAJETAN KAJETANOWICZ: - Ścigając się w rajdzie zaliczanym do mistrzostw Polski praktycznie zawsze jadę najszybciej jak potrafię. Rajd Barbórka to impreza, w której startuję z wielkim spokojem i „ładuję baterie”. Tym razem na Karowej dostaliśmy od Was wielki power, który obiecuję wykorzystać w sezonie 2010. Bardzo dziękuję za owacje, ponieważ czegoś takiego jeszcze nie widziałem! Od początku rajdu poczułem siłę naszego biało-czerwonego Subaru w barwach: LOTOS Dynamic, STP, KLONEX, Imation, SYMTECH Racing, BFGoodrich oraz SJS. Przed rajdem mówiłem, że nie chodzi o wynik, a o doskonałą zabawę. Między innymi w taki sposób możemy podziękować naszym kibicom za cały sezon wspaniałego dopingowania, naszym partnerom za pomoc, wiarę i wsparcie oraz całemu zespołowi, za to, że na nas postawił i przez cały rok mogliśmy startować we wszystkich rundach mistrzostw Polski. Życzę wszystkim odpoczynku i nabrania sił przed nowym sezonem. Do zobaczenia!
JAROSŁAW BARAN: - Startowałem w Barbórce już kilka razy, jednak każda jej edycja jest inna, wyjątkowa. W ostatnich latach brakuje mi Karowej pokonywanej po śniegu, jednak zdecydowanie przyjemniej jest kibicom, gdy nie stoją na mrozie i w śniegu. Rajd ten definitywnie zakończył sezon sportowy w Polsce w tym roku. Cieszę się, że udało się nam osiągnąć kilka wartościowych wyników. Myślę, że zarówno dla Kajetana i mnie, a także dla innych zawodników był to rok pełen wspaniałych emocji, gdyż walka o wiele tytułów toczyła się do ostatniego metra ostatniego odcinka Rajdu Dolnośląskiego. Jeszcze przed Nowym Rokiem chciałbym życzyć, aby ten kolejny był jeszcze bardziej udany i pełen jeszcze mocniejszej rywalizacji.
KAMIL BUTRUK: - Patrząc przed rajdem na listę startową, która liczyła aż 125 załóg w bardzo mocnych samochodach, wiedzieliśmy, iż czeka nas bardzo trudne zadanie, bowiem postanowiliśmy zameldować się na mecie w czołowej dziesiątce. Pojechaliśmy skutecznie nie popełniając błędów, samochód spisał się idealnie i udało się! Jesteśmy bardzo zadowoleni, świetnie się bawiliśmy. Myślę, że pogoda jak na nasze warunki klimatyczne bardzo dopisała i oczywiście, cieszy tak liczna grupa kibiców na trasie. Ulica Karowa zamieniła się w prawdziwy stadion i robiło to wrażenie. Dziękujemy wszystkim kibicom, organizatorom za przygotowanie profesjonalnej imprezy na najwyższym poziomie, naszemu sponsorowi - Michelin Polska a także całemu zespołowi.
MACIEJ WILK: - To dość zdumiewające, jak niewielkie były różnice czasowe uzyskiwane na poszczególnych odcinkach specjalnych. Pokazuje to, jak mocna była stawka zawodników i zacięta rywalizacja. Liczyła się każda część sekundy. Najmniejszy błąd powodował duże straty. Dlatego tym bardziej można powiedzieć, że nasz plan został wykonany. Będę bardzo miło wspominał ten rajd i całą tą atmosferę panującą na Karowej. Do zobaczenia na Barbórce za rok!
SZYMON KORNICKI: - Do Warszawy przyjechaliśmy, aby godnie podziękować wszystkim kibicom i partnerom biznesowym za mijający rajdowy sezon. W swojej klasie zajęliśmy miejsce czwarte, co dało nam przepustkę na bardzo medialny OS Karowa. Dostać się na Kryterium Asów było moim wielkim marzeniem od dzieciństwa. W tym roku marzenie to się spełniło, z czego niezmiernie się cieszę. Udało się być jedną z trzydziestu załóg, które pojawiły się na starcie do odcinka. Wykonaliśmy bardzo dobrą robotę, a jej zwieńczeniem był przejazd „Pani Karowej” wśród tłumu kibiców co na pewno zostanie na długo w mojej pamięci. Rajd Barbórki Warszawskiej to specyficzny rajd, na którym nietrudno o błąd. Na szczęście błędy nas omijały i mogliśmy spokojnie rywalizować na odcinkach specjalnych. Dziękujemy wszystkim kibicom za trzymane kciuki i gorący doping.
IRENEUSZ PLESKOT: - Można powiedzieć, do czterech razy sztuka, gdyż dopiero za czwartym razem udało mi się przejechać słynną Panią Karową unikając awarii. Bardzo chcieliśmy pozytywnie zakończyć sezon i udało się. Przejechaliśmy sześć odcinków specjalnych unikając błędów i starając się sprawić kibicom jak największą frajdę, czego odzwierciedleniem byli kibice gratulujący efektownej jazdy zarówno na porannych OS, jak i na Karowej. Osobiście jestem bardzo zadowolony, gdyż 47 Rajd Barbórka był moim pięćdziesiątym, jubileuszowym startem w oficjalnych zawodach. Bardzo się cieszę, że ta okrągła liczba przypadła na mój domowy rajd. Fot. Maciej Niechwiadowicz.
GRZEGORZ GRZYB: - Przede wszystkim chciałbym podziękować zespołowi Karpackie za umożliwienie nam tego startu w świetnej i topowo przygotowanej Skodzie Fabii Super 2000. To cudowne móc pojechać w takim rajdzie jak ten. Występ przed polską publicznością daje nam ogrom radości i zawsze czujemy się mocno podekscytowani jadąc dla Was. Trasa nie należała do łatwych i na wszystkie załogi czekało wiele niespodzianek. W tych warunkach rewelacyjnie sprawowała się Skoda. Coraz lepiej czuję się w tym aucie, a nawet tak krótki występ daje kierowcy wiele nauki. Okazało się, że uzyskiwaliśmy czasy w czołówce rajdu i zakwalifikowaliśmy się na Karową, jako piąta załoga. To miłe, bo nigdy nie czułem się specjalnie dobrze w krótkich, wolnych i bardzo technicznych próbach tego typu. Nastrój panujący na Karowej był niepowtarzalny. Miałem wrażenie, że aż słyszeliśmy doping kibiców podczas naszego przejazdu tego klasyka. W bardzo dobrych humorach kończymy sezon 2009. Rajd Barbórka był naprawdę świetnym jego podsumowaniem. Dziękuję za możliwość startu w tej imprezie, za atmosferę i za ogromny doping wszystkich kibiców. Świetnie czuję się w zespole Karpackie i moim ogromnym marzeniem jest reprezentowanie jego barw w przyszłym roku. Fot, Maciej Niechwiadowicz.
MACIEJ RZEŹNIK: - Trudno nawet opisać, co czuje załoga rajdowa startując w takim rajdzie. Niezwykle krótkie i trudne technicznie próby wymagają maksymalnej koncentracji i świetnego zgrania zespołu. Różnice czasowe na mecie poszczególnych odcinków specjalnych były bardzo niewielkie, a odrobienie nawet najmniejszej straty mogło graniczyć z cudem. My staraliśmy się pojechać nieco agresywnie, a przez to i widowiskowo. Świetnie czuję się w samochodzie tej klasy i z każdą próbą nabieraliśmy większej swobody w poruszaniu się Skodą. Staraliśmy się dawać kibicom dużo zabawy i mam nadzieję, że ta sztuka nam się udała. Wystąpiliśmy także na ulicy Karowej. Ilość kibiców przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Pokonując trasę tej próby widzieliśmy prawdziwe tłumy. To było piękne i niezapomniane przeżycie. Na Karowej jechało nam się bardzo sprawnie i myślę, że uzyskalibyśmy niezły rezultat. Chcieliśmy jednak pokazać, że tak naprawdę to nie walczymy o czas, tylko jedziemy dla Was, czyli kibiców, dziennikarzy i sponsorów. Dlatego w końcówce próby, przy dolnej beczce, postanowiliśmy się zatrzymać i wyrazić nasze podziękowania i szacunek dla Was. Chciałbym jeszcze raz podziękować wszystkim fanom, przedstawicielom mediów i całemu zespołowi Karpackie. To dzięki Wam możemy jeździć i wspólnie cieszyć się tym pięknym sportem. Wszystkich kibiców zachęcam także do wzięcia udziału w zabawie z Karpackie Rally Team. Do 14 grudnia pod adresem kontakt@maciekrzeznik.pl czekamy na Wasze propozycje odnośnie najbardziej widowiskowo jadącej załogi na odcinku specjalnym "Karowa". Do wygrania - wyjazd na Rajd Eger 2010! Szczegóły na www.maciekrzeznik.pl. Fot. Robert Magiera.
MAREK KWAŚNIK: - W sobotę wieczorem zakończył się rajd, który zespołowi Hulakula Rally Team na długo zapadnie w pamięci. Wystartowaliśmy w tej imprezie topowym samochodem Suzuki Swift S1600. Zabawa na odcinkach specjalnych była fantastyczna. Początkowo samochód nie dawał się nam w pełni podporządkować co zaowocowało zgaszeniem silnika oraz dość spektakularnym spotkaniem z blaszanym ogrodzeniem. Właśnie ten drugi incydent spowodował, że prawie 30-sekundowy postój cofnął nas na koniec stawki naszej klasy. Druga pętla to już czysta przyjemność z jazdy tym małym potworem... Samochód prowadził się fantastycznie i mamy nadzieję, że nie tylko nam ale również kibicom na trasie dawał wiele radości z oglądania naszych przejazdów. Przed ostatnim odcinkiem pierwszego etapu znaleźliśmy się na 6 miejscu w klasie, niestety ze sporą jak do odrobienia podczas jednego odcinka, stratą do piątego miejsca. Pojechaliśmy tę próbę maksymalnie szybko, co zaowocowało pierwszym czasem w klasie. Myślę, że i kibice powinni być zadowoleni bo cytując słowa naszego narciarskiego mistrza "oddaliśmy dwa równe skoki". Myśleliśmy, że to niestety już nasz ostatni odcinek w tym Super rajdzie ponieważ do startu na słynnej Pani Karowej zabrakło nam 2 sekund, ale dzięki uprzejmości organizatorów rajdu, zostaliśmy zaproszeni do pokazowego przejazdu wraz z wicemistrzem świata JWRC - Michałem Kościuszko. Żałujcie, jeżeli Was tam nie było - dwa S1600 jednocześnie na Karowej to naprawdę miły widok. Podsumowując całą imprezę w dwóch słowach "SUPER RAJD". Progres w naszej jeździe z odcinka na odcinek pozwala z optymizmem patrzeć na opcję ścigania się samochodem tej klasy w sezonie 2010. Szczególne podziękowania dla naszego sponsora RCR HULAKULA, dzięki któremu mogliśmy zaprezentować się w tak fantastycznym samochodzie wszystkim naszym kibicom. Dziękujemy za doping, wsparcie oraz wszelką pomoc - czekajcie na nas w sezonie 2010, zrobimy Wam miłą niespodziankę… Fot. Rallyart.pl
MICHAŁ BĘBENEK: - Tak jak obiecywałem, pojechaliśmy rajd pod publikę, widowiskowo. Naszym celem nie była walka o zwycięstwo, chcieliśmy razem z Grzegorzem dać licznie zgromadzonym kibicom trochę radości naszą jazdą. Plan wykonaliśmy z jednym małym potknięciem. Na ulicy Karowej popełniłem mały błąd, ale myślę, że z nawiązką odrobiłem go w połowie zjazdu i na dolnej beczce. Dziękuje wszystkim za gorący doping, wspólne kibicowanie naszej załodze i ciepłe słowa w strefie serwisowej. Liczę, że w przyszłym roku będziemy mogli znowu wystąpić w Rajdzie Barbórki, dając wszystkim dużo zabawy swoją widowiskową jazdą. Wsparcia podczas startu w 47. Rajdzie Barbórka udzieliły nam firmy: Tedex, Ponzio, Sonax, Igloo, Recaro, Imex, AQQ i Makton. Patronat medialny nad załogą objeło Radio ESKA oraz portal Intermaks.pl. Fot. Maciej Niechwiadowicz.
RAFAŁ GRZESIŃSKI: - Jeszcze dwa tygodnie przed Barbórką nie myślałem, że pojadę Fordem Fiestą R2. Egzemplarz, który przywiozła belgijska stajnia rajdowa Jos Boon Racing, zaliczył wcześniej tylko Rallye du Condroz. Podczas czwartkowych testów, już po 12 km popełniłem błąd, zakończony zatarciem silnika. Nasi mechanicy - Jos i Erik - zabrali się od razu do odbudowy. Korzystając z ogromnej pomocy Pawła Tomaszka i Daniela Kozickiego, oraz całej ekipy Ford Auto Plaza, udało się po kilkunastu godzinach odpalić Fiestę R2 w barwach VACAT-Technika. Dziękuję też Piotrowi Maciejewskiemu, który bez wahania pożyczył specjalne świece zapłonowe. Pierwszy odcinek specjalny mógł być dla mnie, Alicji i Fiesty ostatni. Po kilkuset metrach od startu wypadliśmy z drogi. Jazda na dwóch kołach i urwanie lusterka zakończyły się jednak szczęśliwym powrotem na trasę. Wkrótce doszło również do ukręcenia półosi, co było prawdopodobnie spowodowane wadą materiałową. Zanotowaliśmy ogromne straty na OS Żerań 1 i myślałem już, że wracamy do domu. Jednak serwis wykonał niesamowitą robotę na odcinku dojazdowym do Cytadeli, wymieniając półoś w ekspresowym tempie na przystanku autobusowym. Ruszyliśmy z przestawioną geometrią a na starcie dopisano nam ponaddwuminutową karę za spóźnienie. Podczas pierwszego przejazdu Bemowa wykonałem bardzo daleki skok, niszcząc praktycznie wszystko pod maską. Po raz kolejny ekipa Jos Boon Racing rzuciła się do pracy i mogliśmy kontynuować jazdę z zaledwie 10-sekundową karą. Przed startem do drugiego przejazdu OS Żerań otrzymałem od zespołu bardzo wyraźne polecenie zachowawczej, spokojnej jazdy. Obyło się bez przygód a do tego było o pół minuty szybciej niż za pierwszym razem. Kolejna w programie rajdu, Cytadela mogła przynieść pierwszy triumf nowej Fiesty na polskich odcinkach specjalnych - do zwycięzcy w klasie zabrakło mi tylko 0,07 sekundy! Następny sprawdzian na Bemowie również okazał się pozytywny, bo do Janka Chmielewskiego straciłem 1,68 sekundy, dokładnie o połowę mniej niż w pierwszej pętli. Czasy odcinków, łącznie z wypadnięciem z drogi i ukręceniem półosi na Żeraniu, dawały nam piąte miejsce w klasie 1 i tym samym awans do legendarnego Kryterium Asów na ulicy Karowej. Niestety, z powodu kar spadliśmy na odległą pozycję i występ w centrum Warszawy musimy odłożyć na przyszły rok. Ford Fiesta R2 to super auto z ogromnym potencjałem. Na testach zrobiłem zaledwie 12 km, od ponad roku nie jeździłem samochodem z przednim napędem a mimo tego mogłem nawiązywać bardzo bliską walkę z doświadczonymi mistrzami Polski w klasie A6 i zwycięzcami rozgrywek C2R2. Na pewno należy wyróżnić znakomite własności trakcyjne, doskonałe zawieszenie i hamulce. W porównaniu do Citroena brakuje około 30 koni mocy, ale w kwietniu ma się pojawić nowy kolektor ssący, który zapewni 200 KM. Nie mogę się już doczekać kolejnego startu za kierownicą Forda Fiesty R2! Serdecznie dziękuję firmom VACAT-Technika (technologie dla przemysłu) oraz Dafi (dzbankowe systemy filtrujące i systemy ogrzewania wody) za umożliwienie startu w 47. rajdzie Barbórka a bez zaangażowania Ford Auto Plaza w ogóle nie stanęlibyśmy na starcie.
ALICJA KONURY: - Będę bardzo miło wspominać tegoroczną Barbórkę. Przygoda z Fiestą, wspólnie z Rafałem, okazała się czystą przyjemnością. Nie uniknęliśmy przygód, ale to tylko dodało pikanterii całemu projektowi. Na szczęście dotarliśmy do mety, po drodze dostarczając kibicom radości za sprawą lotu na Bemowie. Kierowca miał dużo frajdy prowadząc Fiestę R2. Myślę, że gdy nabierze doświadczenia w rajdach, to z jego dynamicznym stylem jazdy będą tworzyli naprawdę udany duet.
MAREK NYGA: - Cóż, spotkał mnie ogromny pech już na dojazdówce do pierwszego OS Żerań. Sprzęgło w moim EVO rozpadło się, wskutek czego zostałem wyeliminowany z rajdu. Myślę, że byłem dobrze przygotowany do startu. Moja forma była bardzo dobra i chciałem ostro walczyć. Natomiast doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak wiele czynników musi współdziałać, aby osiągnąć wynik. Tym razem miałem pecha. Tak się zdarza. Mechanicy ciężko pracowali, żeby samochód był sprawny i dzięki uprzejmości Organizatora Rajdu, w ramach podziękowania dla kibiców mogłem przejechać OS Bemowo oraz Karową. Teraz jestem jeszcze bardziej spragniony walki, ponieważ odczuwam niedosyt. Bardzo dziękuje wszystkim fanom, kibicom za doping oraz wsparcie. Dla Was chcę wygrywać. Moim partnerom: Dospel, Nowa, WC Serwis, Gendex, Korax, TVS, GT dziękuję za zaufanie, dzięki któremu mogłem pokazać się na najsłynniejszym rajdzie w kraju.
EMIL LESZCZYŃSKI: - Bardzo się cieszę, że udało się uczestniczyć w Rajdzie Barbórki. W trakcie opisu trasy w piątek, odcinki nie wydawały się za bardzo emocjonujące - ot, taki szybszy kjs - pomyślałem. Ale magia Rajdu Barbórki pojawiła się w sobotę wraz z setkami kibiców, którzy mimo niskiej temperatury, w sposób niewiarygodny dopingowali załogi na trasie. Jadąc z założeniem dobrej zabawy i zapoznania się z rajdem, starałem się pokonywać zakręty bokami i założyłem, że na Bemowie będę skakał. Udało się wszystko zrealizować ku uciesze kibiców, którzy po drugim skoku na mostku, dziękowali mi za emocjonujący lot. Za rok zamierzam skoczyć i wyżej i dalej i mam już plan, jak znaleźć się na Karowej. Jestem pod olbrzymim wrażeniem Rajdu Barbórki i na stałe wpisuję ją w swój kalendarz startów. W pasjonującach lotach na Bemowie towarzyszyła mi firma Display Flash Poland - producent automatycznych standów reklamowych - Display Flash Poland - www.displayflash.com.pl. Fot. Marcin Jasicki.
JAN CHMIELEWSKI: - Przy kilkudziesięciu tysiącach widzów podyktowaliśmy ostre tempo na legendarnej już, finałowej próbie na ulicy Karowej, co pozwoliło nam po ciężkim boju zwyciężyć w całym rajdzie nie tylko w klasie, ale i całej „ośce” przy blisko osiemdziesięciu samochodach z napędem na jedną oś. To właśnie było nasze podziękowanie dla sponsorów, którzy wspierali nas w roku 2009: przede wszystkim dla dystrybutora narzędzi marki NEO, Rosetex, Wesem oraz Petroeltech. Wielkie dzięki również dla naszych patronów medialnych RMF FM oraz Eurostudent, a także Automobilklubu Rzeszowskiego. Do zobaczenia w sezonie 2010!
SZYMON GOSPODARCZYK: - Wystąpienie w Rajdzie Barbórka, a w szczególności na gromadzącej jak co roku, tłumy kibiców, ulicy Karowej, było wspaniałym doświadczeniem. Naszym sukcesem ukoronowaliśmy trudny sezon 2009, który przyniósł nam wiele ważnych doświadczeń. Podziękowania należą się także naszym kibicom oraz wszystkim osobom, które wspierały nas swoją pomocą, życzliwością i sympatią również wtedy, gdy borykaliśmy się z kłopotami, których w tym sezonie los nam nie szczędził. Sponsorami załogi w 47. Rajdzie Barbórka był dystrybutor narzędzi marki NEO, PETROELTECH, Rosetex i Automobilklub Rzeszowski, a patronat medialny sprawują Radio RMF FM oraz redakcja magazynu „Eurostudent”.
TOMASZ KUCHAR: - To spełnienie moich marzeń! Oglądając Rajd Barbórka jako nastolatek, pamiętam, że marzyłem, by kiedyś jeździć tak dobrze, jak wielkie sławy - choćby Paweł Przybylski, który „wymiatał” po Karowej. To było coś niesamowitego... Dla mnie zrównanie się liczbą zwycięstw właśnie z takimi zawodnikami jak Paweł Przybylski czy Marian Bublewicz, jest ogromnym wyróżnieniem, wręcz chlubą. Aż boję się pomyśleć, co będzie przed następną Barbórką, gdy za rok stanę przed szansą wygrania jej po raz piąty i pobicia rekordu wielkich mistrzów... Jednocześnie doskonale zdaję sobie sprawę, że będzie to bardzo trudne. Barbórka jest bardzo specyficznym i trudnym rajdem. Ciężko jest dostroić samochód do zmiennej nawierzchni odcinków. Czasami jest gładko, czasami wybijająco, ślisko lub przyczepnie, czasami sucho, czasami mokro, gdzieniegdzie mamy błoto, gdzieniegdzie wodę, na Bemowie mamy pętlę szutrową... Dlatego bardzo ciężko jest znaleźć właściwy set up. Nam udało się ustawić samochód perfekcyjnie i stąd się wziął sukces. Chciałbym bardzo gorąco podziękować wszystkim, którzy się przyczynili do naszego startu samochodem Peugeot 307 WRC. W ciągu tego niesamowitego sezonu były wzloty i upadki, ale staliśmy się w zespole jedną wielką rodziną, wszyscy pracowaliśmy na ten sukces. Wszystkim dziś mówię: dziękuję! Fot. Maciej Niechwiadowicz.
MACIEJ OLEKSOWICZ: - W tym roku nie poszło nam najlepiej. Liczyliśmy na walkę o zwycięstwo lecz niestety, już od pierwszego odcinka specjalnego borykaliśmy się z problemami ze skrzynią biegów. Mimo to możemy być zadowoleni z dziesiątego miejsca. Jazda na Karowej to jak zwykle, niezwykłe przeżycie. Mnóstwo kibiców i atmosfera sprawiają, że to miejsce jest magiczne. Dziękujemy naszym partnerom, którymi w tym sezonie byli: Castrol, Q-Service, Ferodo, Hella, Sachs, Novol i Perfect Service. Ogromne podziękowania kieruję do całego mojego zespołu z mechanikami na czele. Dziękuję również kibicom, którzy budują tę wspaniałą rajdową atmosferę. Do zobaczenia na rajdowych trasach w przyszłym roku.
RADEK TYPA: - Mazury to cud natury, a Karowa to cudowne rajdowe miejsce. Fajnie było zaprezentować nasze mazurskie hasło właśnie w tym miejscu. Swoją jazdą chciałem podziękować kibicom i sponsorom. Dodatkową, nieplanowaną atrakcją było uszkodzenie felgi, przez co Lancer sam z siebie chciał jechać bokiem i widowiskowo. Sama Barbórka to trudny i specyficzny rajd. Z jednej strony każdy chce się pokazać i na przykład ładnie skoczyć na mostku, z drugiej strony bardzo łatwo chęć imponowania kibicom można przypłacić uszkodzeniem auta. Mam nadzieję, że nasza jazda się podobała. Dziękuję za gorący doping, Maćkowi i mojemu zespołowi dziękuję za sezon. Na Barbórce wspierali nas: Primavera, Makita, Unimil, Vitabri Giant, samorząd Ornety i oczywiście samorząd Warmii i Mazur. Do zobaczenia w przyszłym sezonie i pamiętajcie: Mazury - cud natury. Fot. Tomasz Filipiak.
WOJTEK JERMAKOW: - Gdybym nie nawywijał cudów-wianków na pierwszym Bemowie i nie obrócił się na Cytadeli, byłoby fantastycznie. Ale i tak nie jest źle. Biorąc pod uwagę, że pierwszy raz jechałem w rajdzie tym samochodem, z pojedynczych wyników oesowych jestem bardzo zadowolony. Bardzo zaimponował mi mój pilot, który absolutnie nie chciał być w samochodzie tylko maskotką. Rzetelnie podszedł do swojej roli i do jego pracy na odcinkach i dojazdówkach nie mogę mieć żadnych zarzutów. Kopernik-Warmiak byłby z niego dumny. Serdecznie dziękuję wszystkim kibicom. Wielkie dzięki dla Krzyśka za zaufanie i naukę oraz dla wszystkich chłopaków z zespołu za zaangażowanie. Słowa uznania należą się też firmie PROFIL SPORT, która wytworzyła oponę nie bojącą się śliskiego Żerania.
ANDRZEJ MATRACKI: - Mam za sobą fantastyczny weekend. Nie ukrywam, że nieco się zdziwiłem, jak dużo pracy ma do wykonania w czasie rajdu pilot i jak odpowiedzialną rolę pełni. Nie przeraziłem się jednak, bo lubię wyzwania. Na rajdzie podobnie jak na zawodach fryzjerskich, wielkie znaczenie ma koncentracja i umiejętność wygaszenia emocji. Do tej pory byłem kibicem rajdowym, teraz wiem, że zrobię wszystko aby moja przygoda na prawym fotelu nie była jednorazowym występem. Fot. Tomasz Filipiak.
MICHAŁ SOŁOWOW: - Karową pojechaliśmy dobrze technicznie, ale troszeczkę za wolno. Nie spodziewałem się, że ta nowa kostka jest tak przyczepna. Ogólnie rajd był super. Fajne, różnorodne odcinki, świetna atmosfera, jak zawsze mnóstwo kibiców. To było prawdziwe rajdowe święto.
MACIEK BARAN: - Zakończyliśmy sezon 2009 mocnym akcentem. Sobotnia walka o pudło była naprawdę zacięta, maksimum koncentracji na każdym zakręcie. Tu nie ma miejsca na najmniejszy błąd, ponieważ 16 kilometrów oesowych to bardzo niewiele. Nie ma gdzie odrabiać strat. Dziękujemy wszystkim kibicom za doping i gorącą atmosferę mimo niesprzyjającej pogody.
LUCA ROSSETTI: - Jestem pod dużym wrażeniem Barbórki, a zwłaszcza ilości kibiców, którzy ten fantastyczny rajd oglądają. Sądziłem, że ludzi na oesach będzie mniej, a tymczasem polskim kibicom nie przeszkodziła nawet temperatura. Było strasznie zimno, więc dla wszystkich - słowa uznania! Świetnie się nam dzisiaj jechało i jestem zadowolony z wyniku, bo wygrać z naprawdę dobrymi kierowcami z Polski wcale nie było łatwo. Mechanicy z Procaru doskonale ustawili nasz samochód, a do tego uniknęliśmy technicznych przygód czy kapci, które można było złapać w wielu miejscach. No i ta jazda po Karowej, kiedy na drogę nagle spadła nam dmuchana brama, to było szaleństwo - bardzo mi się podobało. Skończyliśmy rajd na podium, a więc... plan wykonany. Start załogi w 47. Rajdzie Barbórka wspomogli: SELENIA, DELPHI, DĄBEX i FIAT AUTO POLAND. Fot. Piotr Nurczyński.
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.