Można śmiało powiedzieć, że odrobiliśmy zadanie domowe po Rajdzie Karkonoskim w 100 %. Dopracowaliśmy opis, idealnie dobraliśmy opony, no i powoli zaczynamy wykorzystywać potencjał samochodu. Mam jedynie zastrzeżenia do sobotniego wyniku. Po bardzo dobrym pierwszym OS-ie postanowiliśmy dalej zaatakować i dosłownie na 4 zakręcie odcinka numer 2, auto wypadło do rowu. Wydostanie się na drogę zajęło półtorej minuty, co oznaczało spadek na dalszą pozycję w klasyfikacji. Kolejne OS-y to czasy kręcone w czołówce klasy Opla Astry. Zaowocowało to końcowym rezultatem w postaci 4 miejsca. Gdyby nie wpadka na OS 2, mielibyśmy szansę na podium.Plan na niedzielną eliminacje był prosty: atak od pierwszego OS-u i próba walki o jak najlepsze miejsce w klasie. Rozpoczęliśmy od drugiego czasu na 1 próbie. Kolejne odcinki specjalne to szybka i konsekwentna jazda. Po drodze wygraliśmy dwa odcinki specjalne. To wszystko oraz błąd głównego rywala Marka Kraśnika (Mistrza Polski na rok 2010 w klasie Opla Astry), który liderował do ostatniej próby rajdu, zaowocowało zwycięstwem w rundzie 10A 20 Rajdu Dolnośląskiego. Ten wynik nastraja bardzo optymistycznie przed przyszłym sezonem, niemniej jednak wiemy, jak wiele jeszcze pracy przed nami, aby móc w pełni wykorzystać nasz samochód. Już teraz wiemy, jaki jest nasz cel na przyszły rok: walka o jak najwyższą lokatę na koniec sezonu w klasie markowej opla Astry.Podziękowania należą się wszystkim, dzięki którym tegoroczne starty naszego teamu w Rajdowym Pucharze Polski mogły dojść do skutku. Szczególne podziękowania należą się sponsorom, a w tym roku byli nimi: Gmina Strzegom, Kamieniarstwo Zenon Kiszkiel, Myjnia Patronacka SYPKO Car Valet, Piwiarnia WARKA z Wałbrzycha, Transport Samochodowy Włodzimierz Balcerek, Meble Amal Strzegom, Bagrani Kamieniarstwo, Martkam Janusz Martyszewski, Karcher, Firma Zen Zenona Piekielnego, Restauracja Park Smaków, Emix Przyczepy, Ubezpieczenia Angelika Sadowska, Szkoła Jazdy WRC Paweł Krysiak.
KAMIL SUMA: - Zróżnicowane trasy – raz szybkie, raz bardzo techniczne, bardzo dobra organizacja sprawiają, że rajd ten zaliczam do moich ulubionych. Po raz pierwszy jechałem dwa dni pod rząd. Było ciekawie - chociaż była to próba dla mojej wytrzymałości. Dwa lata temu udało mi się „wyjąć” tu klasę A0. Nie chciałem więc za bardzo obniżyć sobie poprzeczki! Na te dwie rundy RPP mój prawy fotel zgodził się zaszczycić Michał Ranik. Jego doświadczenie zaowocowało super wynikiem – 1 miejsce w klasie N2, zarówno pierwszego, jak i drugiego dnia, a dodatkowo w sobotę udało nam się zająć 3 miejsce w grupie N. Michał pokazał mi o co chodzi w „prawdziwym opisie”. Jest to dla mnie bardzo ważna nauka na przyszłość. Dziękuję Mu za zaufanie i czas, który mi poświęcił zarówno na, jak i przed rajdem. Sam rajd… przede wszystkim wprowadziłem sporo zmian w opisie. Z oesu na oes było coraz lepiej. Czułem, że przekazana przez mojego pilota wiedza daje wymierne rezultaty. Jechało nam się dobrze i drugiego dnia mogłem już przełożyć zmiany w opisie na pokonywanie pewnych barier związanych z samą jazdą. Mam nadzieję, że moje kolejne starty pozwolą mi już w pełni wykorzystać to, co wbijał mi do głowy Michał. Mój start w 20. Rajdzie Dolnośląskim był możliwy dzięki pomocy firm: BRAMET – ELEMENTY KUTE oraz PL-PIOTR LETNIOWSKI – USŁUGI TRANSPORTOWE. Jak zwykle, nasza załoga była wspierana przez GG CAR SPORT – chciałbym tu bardzo podziękować chłopakom za ich nieocenioną pomoc przed i w trakcie rajdu. To kolejny rajd, który ukończyliśmy razem! Na koniec chciałbym jeszcze raz podziękować Michałowi Ranikowi, dzięki któremu zrobiłem olbrzymi krok naprzód! Do szybkiego zobaczenia na rajdowych trasach!
MICHAŁ RANIK: - Start wyszedł zgodnie z założeniem. Wydaje mi się, że Kamil nauczył się dużo podczas tych dwóch rund. Jest jeszcze trochę do zrobienia, ale kierunek został wyznaczony. Wierzę, iż przy odrobinie szczęścia, dalszej nauce i wsparciu sponsorów będziemy mogli Kamila zobaczyć nie raz na podium – tym razem klasyfikacji generalnej. Dziękuję całemu zespołowi GG Sport za miłą i profesjonalną atmosferę.
MATEUSZ TUTAJ: - Plan na Rajd Dolnośląski udało się wykonać w 100 %. Jesteśmy strasznie szczęśliwi, że udało się dwa razy wygrać N-kę, czego efektem jest tytuł najlepszej załogi w grupie N RPP 2010. Sobotnia runda rozpoczęła się pechowo dla naszych największych rywali, co pozwoliło nam nie szarżować na odcinkach, tylko spokojnie dowieść pierwsze miejsce w N-ce i 7 w generalce do mety. Za to niedzielna runda to walka od pierwszych metrów o każdą sekundę. Z każdym odcinkiem robiło się coraz ciekawiej, gdyż co najmniej kilka załóg walczyło o podium klasyfikacji generalnej. Nam jechało się bardzo dobrze, ale koledzy byli troszkę szybsi. Niedziela dała nam ponownie pierwsze miejsce w N-ce i 5 w generalce. Został mały niedosyt, ale oby więcej tak zaciętych pojedynków. Chciałbym serdecznie podziękować sponsorom, czyli Hurtowni Elektrotechnicznej Elektro-Jarex z Kielc, Automobilklubowi Kieleckiemu oraz BRS Racing za świetne przygotowanie samochodu, który przez te dwa dni nie sprawiał większych problemów i pozwolił na osiągnięcie tak dobrych wyników.
SZYMON KORNICKI: - Miało się dla nas tutaj wiele rozstrzygnąć, a od samego startu rajd nam się nie układał. Chociaż bardzo się starałem, nie mogłem złapać rytmu, wszystko wychodziło mi nie tak jak chciałem - szczególnie podczas pierwszego etapu. W drugim dniu było już trochę lepiej, ale daleko do tego, jak chciałbym i mógłbym pojechać. Cieszy jednak fakt, że jesteśmy na mecie, ale na pewno pozostał pewien niedosyt. Mimo wszystko, był to dla nas niezły sezon, dopiero drugi w Mistrzostwach Polski. Zakładaliśmy walkę o tytuł na Słowacji oraz pierwszą piątkę w CRTP i grupie R. I ten plan wykonaliśmy, zdobywając tytuł Mistrza Słowacji, oraz zajmując w Polsce czwarte miejsce w rozgrywkach Citroena i piąte w „ośce”. Ale zabrakło miłego akcentu na koniec sezonu. Przez ten rok startów zebraliśmy wiele doświadczeń. Przed nami kilkumiesięczna przerwa w rozgrywkach. Chciałbym ją intensywnie wykorzystać, odbyć testy, treningi, a także postarać się wystartować jeszcze w jakichś rajdach, aby zrobić jak najwięcej kilometrów oesowych, których mi wciąż brakuje - jak najlepiej przygotować się do kolejnego sezonu i wyeliminować błędy, jakie popełnialiśmy w tym roku. Dziękujemy naszym sponsorom za wsparcie i rodzinom za wyrozumiałość. Dziękujemy mechanikom z High-Tec, za przygotowanie i sprawną obsługę naszego auta na każdym rajdzie, kibicom stojącym nieugięcie w palącym słońcu, czy też deszczu i chłodzie na oesach w Polsce i za granicami, a także wszystkim, którzy byli z nami w tym sezonie. Krakowską załogę Szymon Kornicki i Piotr Zegarmistrz wspierała w tym roku sieć sklepów „Tesco” oraz firma „Korab 2”.
SEBASTIAN DEPTA: - Rajd Dolnośląski to dla nas najlepszy rajd w tym sezonie. Co prawda, auto nam zawiodło troszeczkę, bo już na ostatnim odcinku pierwszej pętli zaczął nam szwankować komputer a potem na domiar złego koła się rozjechały i używając nomenklatury narciarzy, jechaliśmy pługiem:) Mimo to takie oesy, jak Spalona czy Międzylesie to miód na moje serce:), szczególnie po megatrudnym dla nas Rajdzie Wisły. Najważniejsze, że zamierzony cel zrealizowaliśmy w pełni i jesteśmy na mecie obydwu etapów - biorąc pod uwagę fakt, że w drugim dniu rajdu nie mogliśmy na dobrą sprawę poruszać się już po dojazdówkach, bo dziura w gazie była coraz większa. Mimo wszystko, mnóstwo słońca i świetna atmosfera zrobiły swoje. Cóż więcej dodać, oby takich rajdów w Polsce było jak najwięcej. Przed nami Rajd Zamkowy i mam nadzieję, od przyszłego sezonu starty w RSMP. Fot. Ewa Manasterska.
MAREK KWAŚNIK: - Miniony weekend był dla Hulakula Rally Team jednym z najlepszych w sezonie 2010. Na Rajd Dolnośląski do Kłodzka, jak zawsze jechaliśmy z dużymi oczekiwaniami bo jak pokazało nam doświadczenie z ubiegłych lat, zarówno my, jak i nasza rajdowa "Babcia" czuje się tutaj fantastycznie. Po czwartkowo-piątkowym opisie wiedzieliśmy, że jest kilka odcinków bardzo technicznych, na których nasza Astra będzie mogła wykazać się swoją zwinnością ale jest też kilka klasyków, na których mimo szczerych chęci, ciężko będzie namówić ją na dynamiczną jazdę. Już w trakcie OS-ów udawało nam się to bardziej na partiach w dół, natomiast w drugą stronę tempo było adekwatne do zapasów pod maską. Piękna pogoda w ten weekend w Kotlinie Kłodzkiej spowodowała, że łatwiej było trafić z doborem opon, więc jazda była równa a słońce sprzyjało masowemu kibicowaniu na odcinkach. Kibiców naprawdę momentami były masy, za co im bardzo dziękujemy. Dla nas rywalizacja okazała się bardzo szczęśliwa. Pierwszego dnia udało się wygrać w swojej klasie pierwszy odcinek, co dało nam nadzieję na realizację założonego planu zwycięstwa w klasie. Potem jak zawsze w tym sezonie, rozpoczęliśmy walkę o sekundy z naszym kolegą Tomkiem Kosińskim, który nie chciał nam tanio sprzedać swojej skóry. Udało się wywalczyć pierwsze miejsce w klasie i 10 w klasyfikacji generalnej. Drugi dzień był bardziej nerwowy, ponieważ następna liczba kilometrów oesowych dawała się we znaki naszej rajdowej "Babci". Dzięki świetnej obsłudze serwisowej ekipy MP Moto, udało się dotrzeć do mety na świetnym 2 miejscu w klasie. Taki rozwój sytuacji to na pewno więcej, niż spodziewaliśmy się przed rajdem, więc jesteśmy bardzo zadowoleni i pozytywnie nastawieni do zbliżającego się Rajdu Zamkowego. Wielkie podziękowania dla całego zespołu, bo ten sukces osiągnęliśmy dzięki Wam. Szczególne podziękowania dla naszego głównego Sponsora Hulakula, który swoim zaangażowaniem a tym razem i obecnością na rajdzie, umożliwił nam osiągnięcie takiego wyniku. Dziękujemy również naszemu Automobilklubowi Rzemieślnik za patronat nad naszym startem oraz portalowi rajdowypuchar.pl, który sprawował patronat medialny nad naszą załogą. Pozdrowienia dla Agroturystyki U Macieja, za zapewnienie nam komfortowego pobytu w czasie rajdu. Do zobaczenia na Rajdzie Zamkowym...
PAWEŁ DANILCZUK: - To był najlepszy rajd asfaltowy, w którym brałem udział . Do tej pory nie myślałem, że rajdy mogą być tak zorganizowane. Fenomenalne odcinki specjalne, pieczołowicie zrobione książki drogowe z mnóstwem informacji dotyczących tras, alternatywnych tras i innych pomocniczych spraw. Serwis usytuowany w fantastycznym miejscu wraz z biurem, do tego piękna pogoda sprawiły, że rajd oceniam na 6 z plusem. Jeżeli chodzi o wyniki to nasze BMW na tle silnej konkurencji nie wypadło najgorzej. Pierwszy dzień kończymy na 11 miejscu w generalce i pierwszym w klasie, natomiast drugi dzień rajdu - na 13 i też pierwszym w klasie. Uważam, że wynik jest bardzo dobry jak na tego typu autko. Dawaliśmy z siebie wszystko, ale jak to się mówi: "Mamę oszukasz, Tatę oszukasz ale MOCY nie oszukasz". Cieszę się, że ukończyłem dwie rundy bez strat w karoserii i strat w personelu :-) i dziś wiem że mogę jechać szybko samochodem, który nie jest łatwy w prowadzeniu . Rajd Dolnośląski był ostatnim rajdem w naszym kalendarzu - jeszcze może będziemy chcieli pojechać Barbórkę Warszawską. Na dzień dzisiejszy mogę tylko zdradzić, że za rok wystartujemy w RSMP - i też w RWD . Z tego miejsca chciałbym podziękować Firmom: FELIX, ASKO, LG Electronics, VEGA Meble, Globart Print, IBEX, Portalowi Podlaski Sport; Mechanikom czyli dla Jarosława Kosacza, Krzysztofa Rogalskiego, Adama Naumczyka i Kierownika Transportu Tomasza Szyszko i Pilota Czarka Niewiarowskiego. Dodatkowo podziękowania kieruję w stronę Damiana Jurczaka i Łukasza Sobocina, którzy pomogli nam przy budowie nowego silnika w trakcie sezonu rajdowego. Do zobaczenia. Grupa Rajdowy FELIX.
ŁUKASZ DZIEMIDOK: - Przeżyłem doskonały rajdowy chrzest bojowy. Za nami 2 dni jazdy po prawdziwych, zdradliwych oesach w okolicach Kłodzka. To już nie były żarty - mimo, iż jechaliśmy z Anią bez pomiaru czasu, bez presji, to czekały na nas te same pułapki,jak na zawodników RSMP i RPP, a jako debiutant musiałem się momentami trochę napracować aby na nich nie polec. To co na zapoznaniu wyglądało niepozornie, w trakcie zawodów potrafiło postraszyć - syf, maź, wyrobione głębokie cięcia i również poległe rajdówki porozrzucane po trasie. Do tego mgła i próba jazdy wyłącznie na opis. Wszystko to wymagało skupienia i rozwagi. Procentowało doświadczenie pilota i dobrze przygotowane auto. Jednak i ono dało mi na ostatniej pętli rajdową lekcję - traciliśmy prąd, przez co na ostatnim oesie gasło, na dojazdówce paliło na dwa garnki i tak też dojechaliśmy do rampy. Potwierdziły się słowa Ani, że po pierwszych oesach nie będę już mógł wyleczyć się z prawdziwych rajdów. Dlatego pierwszy dzień to była jazda w pełnej euforii spełniających sie marzeń. Drugiego już trochę ochłonąłem i próbowałem bardziej skupić się na szlifowaniu toru jazdy, punktów hamowania i innych elementów. Wszędzie towarzyszyło nam bardzo sympatyczne przyjęcie. Chwalono często z niedowierzniem come back Ani i naszą jazdę. Dzięki wielkie dla całego naszego skromnego teamu, który spisał sie świetnie. Nie mogę się doczekać kolejnego startu, choć moje konto bankowe już jęczy na tę wiadomość.
ANNA WÓDKIEWICZ: - Dwa dni ciężkiej, ale owocnej pracy za nami. Łukasz poznał smak prawdziwych odcinków specjalnych, a jeszcze jeden rajd i będzie mógł odebrać licencję RI, wtedy rozpocznie się prawdziwa rywalizacja na sekundy. Cieszę się bardzo, że mogłam powrócić na prawy fotel po kilku miesiącach przerwy, na dodatek na swoje prawie domowe trasy. Nasz Citroen Saxo szczęśliwie dowiózł nas do mety rajdu podczas dwóch dni zmagań. Łukasz jest bardzo zdolnym i chłonnym wiedzy kierowcą, przyjmował wszystkie moje rady i propozycje. Współpraca w rajdówce układała się bardzo dobrze, co było widać podczas jazdy, z odcinka na odcinek podróżowaliśmy coraz pewniej i szybciej. Pomimo faktu, że „Rajdowy Debiut” jedzie na końcu stawki, na całej trasie zgromadziło się wielu kibiców. Popularność Łukasza było widać na każdym kroku. Odcinki rajdu to częściowo nowe odcinki ale nie obyło się też bez klasyków, takich jak np. Spalona, tym bardziej się cieszę, że debiutując w trudnym rajdzie ustrzegliśmy się błędów i cało, dwukrotnie zameldowaliśmy się na mecie. W tzw. III lidze panuje wspaniała atmosfera. Koleżeństwo i pomoc widać na każdym kroku. Dziękujemy wszystkim kibicom za doping, Łukaszowi, dziękuję za dwa dni wspaniałej atmosfery w rajdówce. Marguli za to, że bez niej nie byłoby nas w tym miejscu, w którym jesteśmy, Jurkowi za serwis, Ani z Łukaszem, Anetce i wszystkim, którzy pomagali, byli i są razem z nami. Patronat medialny nad załogą objęła redakcja WWW.td-24.pl Portal ziemi dzierżoniowskiej. Za pomoc w przygotowaniach do startu dziękujemy firmie: Marcin Prokop - Auto serwis, Bielawa ul. Sikorskiego 23 (obok stacji diagnostycznej).
PIOTR "HERBI" RUDZKI: - Przede wszystkim chciałbym podziękować mechanikom i sponsorom (GLOSS, KONSTRUKTOR GROUP, FOGO, OPONY KUROPKA, PAŁAC KROTOSZYCE) oraz wszystkim osobom, które chociaż w najmniejszym stopniu przyczyniły się do tego sukcesu. Dla nas wygrana w Rajdzie Dolnośląskim to tylko wisienka na torcie, której nawet nie braliśmy pod uwagę jadąc na rajd. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że zostały odwołane dwa przedostatnie odcinki, na których tak naprawdę nie mieliśmy zamiaru się ścigać z Rafałem za wszelką cenę, ale ponieważ nadarzyła się okazja, to ostatni odcinek pojechaliśmy na 100% i udało się obronić pierwsze miejsce. Na pewno ważna była bardzo ładna pogoda, która nie wnosiła zamieszania z oponami - chociaż pierwszego dnia na pierwszej pętli trochę tej niepewności wprowadziła, ale najważniejsze, że było sucho. My od początku robiliśmy swoje i tak naprawdę na granicy pojechaliśmy tylko połowę odcinków, tak żeby niepotrzebnie nie ryzykować, tym bardziej, że sprawa tytułu mistrzowskiego rozstrzygnęła się pierwszego dnia. Teraz została nam tylko Barbórka Warszawska, którą pojedziemy żeby pokazać się kibicom. A już teraz dziękujemy im za cały sezon!
RAFAŁ JANCZAK: - Niestety, nie tak wyobrażaliśmy sobie 20. Rajd Dolnośląski. Rajd uroczy, szybki, wydawałoby się "bez VAT", ale dla nas podobnie jak w zeszłym roku - nieszczęśliwy. Zaczęliśmy od spokojnego tempa na prologu i na pierwszej sobotniej pętli, jednak mieliśmy z Tomkiem wrażenie, że zwłaszcza klasyki - Spalona i Międzylesie jeszcze nie są przez nas w pełni odkryte i tak naprawdę dopiero od OS8 poczuliśmy, że "to jest to", po czym brutalnie, w połowie OS9 zostaliśmy obdarzeni przez los ukręceniem półosi. Nasza wiedza o jeździe autem z napędem na jedno koło była do tego momentu na tyle mała, że dopiero po kilkudziesięciu sekundach "swobodnego dryfowania w kierunku mety" odkryliśmy, że szpera Gripper Diffs pozwala mimo wszystko rozpędzać się naszej Hondzie, i czyniła to przez ponad 60 kilometrów, w co, niczym niewierny Tomasz, do momentu wjazdu na strefę serwisową, nie wierzył żaden z naszych (i nie tylko) mechaników (śmiech). W tym momencie praktycznie pożegnaliśmy się z tytułem Mistrza Polski w klasie N3, choć jak pokazał niedzielny rozwój wydarzeń, nawet brak tej awarii nic by w tej kwestii nie zmienił. Wszystko z racji tego, że współtworzące świetną atmosferę w klasie, walczące o trzecie miejsce w N3 załogi Piotr Krotoszyński - Tomek "Killer" Markiewicz i Mikołaj "Sandał w podłogę/Szutrowy Dzik" Kempa - Michał "Hołek" Grudziński nie ukończyły drugiego etapu rajdu. Nam bynajmniej nie odebrało to motywacji i mieliśmy plan w niedzielę od rana atakować, lecz tym razem atakowała grypa żołądkowa i trafiła prosto we mnie (śmiech). Na szczęście nie musieliśmy się z tego powodu zatrzymywać na osach, jak niegdyś Simon Jean-Joseph, ale gorączka i ogólne rozbicie na pewno nie pomagały, dlatego odrabianie straty do Herbiego szło nam stosunkowo wolno. Niestety, parę sekund straconych na próbie przemodelowania tyłem naszego Civica schodów w przy oesowym domostwie (onboard wkrótce) okazało się finalnie bezcenne. Wygraliśmy wszystkie odcinki drugiego dnia, jednak dwa odwołane oesy sprawiły, że zabrakło nam dokładnie 3,1 sekundy do pierwszego miejsca. Dlatego też na mecie, mimo odebrania pucharów za drugie miejsce byliśmy najprawdopodobniej najsmutniejszą załogą rajdu (śmiech). Dziś już nam przeszło i możemy krótko podsumować sezon, w mojej 9-letniej karierze dopiero drugi w miarę regularny. Sezon, który pozwolił nam uwierzyć w siebie, sezon, w którym być może czasami stawialiśmy sobie zbyt ambitne cele, za co zostaliśmy skarceni na samym początku solidnym dzwonem na Elmocie, a później awariami na Rzeszowie, Koszycach i tutaj - w Kłodzku. Na pewno rok 2010 mocno utwierdził nas w przekonaniu, że KOCHAMY RAJDY, a w roku 2011 i kolejnych mamy nadzieję to udowadniać kibicom i konkurentom co rajd, pędząc na mety oesów szybciej, bardziej spektakularnie i skutecznie, autem, w którym da się prędzej zmieniać biegi i które będzie lepiej znosić nasze ambitne cele (śmiech). Mamy nadzieję, że do wspierających nas firm KRAC i Multiservis dołączą dodatkowi sponsorzy i wraz z ekipą TopRacing, profesorem rajdowej techniki Wiesławem Bąkiem (wspieranym przez "Barta", "Sycioka" i Pawła Wisełkę - chopoki dzięki!!!) zaliczymy pełny cykl RSMP 2011, a na mecie kolejnego Rajdu Dolnośląskiego będziemy świętować to, czego teraz możemy tylko pogratulować Herbiemu i Bartkowi Holdenmayerowi. A my już od dziś czynimy starania, aby zmierzyć się z prawdziwym rajdowym wyzwaniem - startem w Rallye Monte Carlo 2011, a więc serdecznie apelujemy - trzymajcie kciuki, a jak możecie, to pomagajcie!
SŁAWOMIR KURDYŚ: - Tegoroczny Rajd Dolnośląski nie był dla nas zbytnio udany. Po wygranym pokazowym odcinku złapaliśmy dobre tempo. Pomimo problemów z hamulcem ręcznym na Spalonej, po pierwszej pętli mieliśmy 4 sekundy do drugiego miejsca. Niestety, już na pierwszym oesie drugiej pętli skrzynia biegów zaczęła mocno hałasować i postanowiliśmy się wycofać. Dzięki systemowi SupeRally oraz poświęceniu naszego serwisu, który przełożył skrzynię z naszej cywilnej Hondy, udało się wystartować drugiego dnia. Strata czasowa jednak była za duża, żeby myśleć o polepszeniu naszej lokaty. Trochę wiec odpuściliśmy. Reasumując: świetny rajd, super odcinki, dużo kibiców. Cieszy fakt, że wracamy do formy sprzed wypadku i możemy nawiązać walkę z konkurencją w klasie. Jeszcze raz kierujemy podziękowania dla całego serwisu za pracę, którą wykonali na rajdzie, a przede wszystkim za umożliwienie startu drugiego dnia. Występ w 20. Rajdzie Dolnośląskim był możliwy dzięki wsparciu: AIR-TECH-BUD, EKF - Europejskie Konsorcjum Finansowe, BGI ZREMB, GETIN LEASING, AQUER, BAR SZAŁAPUT, AUTO-MARCO, FABRYKA WNĘTRZ Agnieszka Chmielewska. Patronat medialny: Radio ESKA, portale: KlasaN3.pl, Bochnianin.pl, InterMAKS.pl
PIOTR KROTOSZYŃSKI: - Przyjechaliśmy na Dolny Śląsk, nastawieni na walkę o tytuł II wicemistrza w N3, gdyż tylko to miejsce było osiągalne po tak pechowym sezonie. Pierwszy dzień ułożył się lepiej, niż mogliśmy się spodziewać. Mikołaj Kempa, nasz konkurent do tytułu, nie wystartował do trzeciego oesu z powodu awarii skrzyni biegów, a my wygraliśmy dzień po awarii Rafała Janczaka. Drugiego dnia wystarczyło kontrolować Mikołaja, który korzystając z SupeRally musiał ukończyć rajd za nami, abyśmy zdobyli tytuł. Rajdy to jednak nieprzewidywalny sport, czego dowodem może być jedenasty oes, na którym zacząłem tracić biegi - i na kolejnej próbie musieliśmy się zatrzymać bez napędu. Chciałbym podziękować chłopakom z GG Serwis (nigdy nie miałem lepszego serwisu), sponsorom : INTER-MARINE, Prestige - finanse i Pak-Gum, kibicom za gorący doping i żonie, która wspierała mnie do końca. Gratuluję Mikołajowi Kempie tytułu, tym bardziej, że miał bardzo dużo problemów przed startem w tym rajdzie, ale się nie poddał!
MIKOŁAJ KEMPA: - 20. Rajd Dolnośląski na pewno zostanie w naszej pamięci na bardzo długo... Już podczas drogi na rajd zabrakło paliwa, gdyż zepsuł się wskaźnik. W trakcie zapoznania z trasą zadzwonił jeden ze sponsorów i poinformował, że jednak nie wspomoże nas finansowo. Długo nie trzeba było czekać na kolejny telefon ze złymi informacjami, które prawie nas znokautowały (śmiech). Informacja dotyczyła tego, że przed samym wyjazdem auta z Trójmiasta, silnik zaczął pracować tylko na trzech cylindrach. Nie pozostało nam nic innego, jak dokończyć zapoznanie i znaleźć warsztat, gdzie wyciągniemy silnik z cywilnego auta, które zostało użyczone przez kolegę Blachę - wielkie pokłony w tym kierunku. Również wielkie podziękowania dla Łukasza Markowskiego, bez którego pomocy nie wiem czy udałoby się wystartować. Po przybyciu naszych mechaników o 4 rano udało się zamienić silniki i o czasie pojawić się na BK. Prolog przejechaliśmy w miarę czysto, jadąc pod kibiców (śmiech). Podczas pierwszego sobotniego odcinka wyciekał olej ze skrzyni biegów i byliśmy zmuszeni skorzystać z systemu SupeRally i walczyć dalej, żeby wystartować drugiego dnia. Podczas nocnej wymiany simeringu skrzyni biegów okazało się, że trzeba jeszcze wymienić sprzęgło, które użyczył nam kolega Gagacki, jeżdżący w barwach Gulfa. Również z tej samej ekipy z pomocą przyszli mechanicy Alonso i Zieju, którzy wspólnymi siłami z naszymi ludźmi, DJ-em i Adamem uporali się ze wszystkim do 6 rano. Wielkie dzięki chłopaki, zawdzięczamy Wam bardzo dużo! Jednak podczas drugiego dnia na czwartym odcinku wybuchła skrzynia biegów… Gdyby nie walka do końca ze wszystkimi usterkami, pewnie nie udałoby się utrzymać trzeciego miejsca w klasie N3 na koniec sezonu, z którego jesteśmy bardzo szczęśliwi. Start nie byłby możliwy, gdyby nie olbrzymie wsparcie "Dziadków", "Jasia Teścia", firmy Balticon, Clubu 22 z Wrocławia oraz przygotowania auta przez "Braci Motorsport" z Małkowa. Tytuł i zwycięstwo dedykujemy wszystkim życzliwym ludziom, których napotkaliśmy w drodze podczas tego trudnego rajdu oraz wszystkim naszym bliskim i dalszym kibicom.
BRYAN BOUFFIER: - Podium po sezonie jest dla nas wielkim sukcesem, choć jesteśmy trochę rozczarowani, że nie zdobyliśmy czwartego tytułu mistrza Polski. Trudno było jednak więcej oczekiwać, ponieważ opuściliśmy dwa rajdy w tegorocznym kalendarzu. Dedykuję zwycięstwo w Rajdzie Dolnośląskim mojemu pilotowi, moim sponsorom, ale również zespołowi PH Sport, który robił co w jego mocy, żebym uzyskał ten wynik. Mam nadzieję, że w przyszłym roku wrócę do Polski, aby spróbować zdobyć nową koronę. Fot. Ewa Manasterska.
TOMASZ ŻEREBECKI: - Już podczas odcinka testowego zauważyłem, że coś niedobrego dzieje się z autem i na podjazdach brakuje nam mocy. Pierwszy dzień zakończyliśmy zupełnie bez ładowania. Na domiar złego okazało się, że przyczyną braków mocy była znikoma kompresja w silniku. Oesy były naprawdę piękne i szkoda, że przed własną publicznością nie pokazaliśmy się na nich z najlepszej strony. Takie są rajdy, raz się jest na górze, raz na dole. Teraz czeka nas budowa nowego silnika, więc w tym sezonie nie wystartujemy już w żadnym rajdzie.
EWA RYBKO: - Rajd miał być bardzo fajny, byliśmy przecież u siebie. W rajdach współgrać musi kilka czynników. Ja i Tomasz dawaliśmy z siebie wszystko, samochód niestety, nie domagał. Jesteśmy na mecie, więc chociaż część naszego planu została zrealizowana. Drugiego dnia jechaliśmy wyłącznie dla kibiców, których przy oesach było mnóstwo i wspaniale nas dopingowali. Pod górę auto nie chciało jechać, ale chociaż na spadaniach mogliśmy dawać kibicom radość. Starty Tomasza Żerebeckiego i Ewy Rybko w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski wspierają firmy Świat Alkoholi oraz Jackpol.
PAWEŁ HANKIEWICZ: - Z pewnością to nasz najlepszy występ w sezonie. W zeszłym roku, na tym rajdzie po awarii pierwszego dnia, nie wystartowaliśmy do drugiego etapu. Tym razem problemów już nie było, a nasz Citroen wytrzymał do samego końca. Również my wytrzymaliśmy ciśnienie i dzięki temu dwukrotnie mogliśmy się cieszyć z wygranej. Przez dwa dni dawaliśmy z siebie wszystko i jechaliśmy naprawdę szybko. Nie popełniliśmy jednak żadnego błędu i nie mieliśmy żadnej awaryjnej sytuacji, co zaowocowało rewelacyjnym wynikiem. Cieszę się, że chyba skończył się nasz tegoroczny pech. Awarii i problemów mieliśmy już strasznie dużo, teraz przyszedł czas na solidną robotę. W tej chwili mamy trzy wygrane rajdy i dwa drugie miejsca. To daje nam możliwość sięgnięcia po tytuł w generalce sezonu. Żałuję tych straconych rajdów, jak np. Mazowiecki, który już mieliśmy w zasadzie wygrany, ale traktuję to jako dobry znak i naukę, bo de facto dzięki temu cały czas się rozwijamy, więcej jeździmy i przede wszystkim za każdym razem jesteśmy coraz szybsi. Sobotnie odcinki były dla mnie zdecydowanie trudniejsze psychicznie. Mimo wszystko Spalona czy Międzylesie na spadaniach zawsze powodują szybsze bicie serca, a drzewa wołają (śmiech). W niedzielę, mimo iż było dużo szybciej, to tak tego nie odczuwałem, nie było zbyt wielu bardzo groźnych miejsc. Przykro mi z powodu tego, co przydarzyło się Wojtkowi Chuchale. Mimo, iż nie zgadzam się z jego postępowaniem, to niedobrze, że takie sytuacje w ogóle mają miejsce. To mogło przytrafić się każdemu z nas. Mam nadzieję, że to wydarzenie i jego wypadek na testach nie wpłyną na naszą rywalizację na oesach. Pozdrawiam wszystkich prawdziwych kibiców i dziękuję, że było Was tak dużo na tym pięknym klasyku. Do zobaczenia na Rajdzie Zamkowym!
MACIEJ RZEŹNIK: - Jesteśmy na mecie i to jest najważniejsze, bo Rajd Dolnośląski należał do niezwykle trudnych imprez. Odcinki były dla mnie nowe, a mgła pierwszego dnia na pewno nie pomagała. Przyznam, ze pierwsza pętla była przez to niezwykle skomplikowana, bo trudno mi było znaleźć punkty odniesień i jechać takim rytmem, jakim powinniśmy podróżować nawet w tak specyficznych warunkach. Kolejne próby przyniosły już zdecydowana poprawę i nie traciliśmy do czołówki tak wiele. Ogólnie jednak pierwszy etap bardzo mi się podobał i jestem zadowolony z naszej postawy. Więcej kłopotów sprawił nam drugi dzień, gdzie było naprawdę bardzo szybko i momentami nierówno. Mieliśmy zupełnie nowe zawieszenie w naszym samochodzie i drugiego dnia Fabia była po prostu za twarda. Odczuwaliśmy pewną nerwowość w jej zachowaniu, bo momentami trudno było się nam utrzymać na drodze i trochę myszkowaliśmy na niektórych partiach oesów. Jest to jednak dla nas pewne doświadczenie. Rajd Dolnośląski był bowiem kolejna imprezą, gdzie poszczególne etapy dosyć bardzo różniły się od siebie swoją charakterystyką. Przy odpowiednich zmianach ustawień zawieszenia można zaoszczędzić cenne sekundy i być po prostu pewnym prowadzenia się auta. Mnie brakuje jeszcze odpowiedniego doświadczenia i wiem, że muszę mocno skupić się także na tych elementach. To był trudny sezon. Pierwszy raz startowałem w pełnym cyklu RSMP, a dodatkowo nowym dla mnie samochodem - Skodą Fabią Super 2000. Wiem ile nauki mnie czeka i wielokrotnie podkreślałem, że musimy jeździć, być na mecie i zdobywać doświadczenia po to by zmniejszać stratę do czołówki. Wiem, że jest to możliwe i zrobię wszystko, żeby jeździć szybciej i skuteczniej. Uważam, że osiągnęliśmy kilka naprawdę dobrych wyników w tym sezonie, ale kluczem do sukcesu jest powtarzalność i umiejętność szybkiej jazdy w każdych warunkach. Dlatego właśnie kocham rajdy samochodowe i cieszę się z naszego miejsca na koniec sezonu. Dziękuję całemu zespołowi, wszystkim którzy pomagali nam w startach w kraju. Dziękuję także kibicom za niesamowity doping i za obecność podczas wszystkich rund tegorocznych mistrzostw Polski. Mamy najlepszych fanów rajdowych na świecie i Wasza obecność potrafi uskrzydlić każdy zespół rajdowy. Dziękuję Wam za to!
VIRNIK: - Udało się! Takie okrzyki było słychać w naszej rajdówce po ukończeniu ostatniego oesu, i bynajmniej nie chodzi tu o odniesione zwycięstwo w klasie czy wysokie miejsce w generalce, ale o radość z tego, że seryjne, 16-letnie BMW wytrzymało trudy całej rundy RSMP. Przed rajdem żartowaliśmy sobie wszyscy, że mistrzem zostanie ten, którego auto dojedzie dalej. Tym razem to my mieliśmy więcej szczęścia niż bracia Klementowicz, którym bardzo dziękujemy za świetną rywalizację i bardzo koleżeńską atmosferę za każdym razem, gdy przyszło nam ze sobą rywalizować. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie nam dane więcej walczyć ze sobą niż z pechem czy awariami. Za nieocenioną pomoc w zdobyciu kolejnego tytułu mistrzowskiego, pragnę gorąco podziękować, całej mojej ekipie serwisowej, bez której nie mógłbym nawet myśleć o ukończeniu jakiegokolwiek rajdu, wszystkim moim kibicom, ale przede wszystkim mojej wspaniałej Kasi za wsparcie, wyrozumiałość oraz pilnowanie, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik.
ŁUKASZ LACHTERA: - Mój nastrój po tym rajdzie jest bez porównania lepszy niż to miało miejsce po Rajdzie Karkonoskim. Udało mi się nie przeszkadzać za bardzo Sławkowi w szybkiej jeździe a czasami nawet odnosiłem wrażenie, że troszkę w niej pomagam. Nie było to może jeszcze dyktowanie idealnie w tempo, ale jak na debiut w RSMP, było całkiem ok. Najbardziej cieszy mnie fakt, iż pokazaliśmy, że nie trzeba wcale mieć np. topowej Fiesty, aby zajmować dobre miejsca w generalce ciesząc przy okazji swoją jazdą kibiców, oczywiście nie pomijając przy tym umiejętności kierowców. A skoro już wspomniałem o kibicach, to należą im się przeprosiny za naszą jazdę na okrągło na ostatnich oesach rajdu, ale uszkodziła nam się szpera i musieliśmy oszczędzać auto, aby dojechało do mety rajdu. Nasz start w Rajdzie Dolnośląskim był możliwy dzięki wsparciu: REPSOL Polska, TMP WIATRAK ze Świdnicy - bezpośredni dystrybutor olejów Repsol, BMW Stando Service oraz naszych przyjaciół. Fot. Szymon Konior.
WIESŁAW INGRAM: - Sobotnia runda okazała się dla nas bardzo szczęśliwa, wywalczyliśmy bowiem trzecią pozycję w klasie i grupie. Co prawda, ponieśliśmy straty z powodu blokowania przez jedną z załóg, ale i tak jesteśmy zadowoleni. W niedzielę pojechaliśmy dużo szybciej. Walka była zacięta do samego końca, a odcinki niesamowicie szybkie. Jednak tym razem nie udało się wspiąć na podium. Pewnie dlatego, że do walki po wcześniejszych niepowodzeniach wrócili kierowcy o większym potencjale, w szybszych samochodach. Tego dnia nie przeszkadzał nam tak brak krótkiej skrzyni biegów oraz szpery. Jednak do pełni szczęścia trochę brakło. Powiększyliśmy nasze konto o solidne punkty. Najprawdopodobniej był to jednak nasz ostatni występ w tym roku. Chcielibyśmy podziękować mechanikom za przygotowanie po raz kolejny bezawaryjnego samochodu oraz partnerom: PIZZERIA TORINO, GETIN Leasing, AUTO-HAL, EKF (Europejskie Konsorcjum Finansowe), BOSCH Diesiel Center Mroczek&Synowie, AQUER, AIR-TECH-BUD, FIVESTAR, FABRYKA WNĘTRZ Agnieszka Chmielewska, dzięki którym mogliśmy gościć na odcinkach tegorocznego Rajdowego Pucharu Polski. Patronat medialny: Radio ESKA, portale: klasaN3.pl, InterMAKS.pl, Bochnianin.pl. Fot. klasaN3.pl
KRZYSZTOF JANIK: - Pierwszego dnia rajdu odstawaliśmy trochę sprzętowo na podjazdach. W drugim dniu było już lepiej. Najważniejsze jednak, że rywalizacja rozstrzygnęła się w pięknej walce na odcinkach specjalnych. Rajd Dolnośląski zaliczymy więc do udanych. Zdobyliśmy w obu eliminacjach punkty oraz zameldowaliśmy się na podium w swojej klasie. Za nami dobry sezon, pełen zaskakujących zwrotów akcji. Niestety, syndrom żałoby narodowej działa w dalszym ciągu i na termin Rajdu Zamkowego przełożono właśnie kwietniowe Mistrzostwa Polski w Maratonie w Dębnie - podobnie jak wcześniej Rajd Świdnicki na termin Maratonu Krakowskiego. Tak to jest, kiedy chce się naśladować królów asfaltu na wielu frontach - tych jeżdżących z Francji oraz biegających z Kenii.
RYSZARD KIEWREL: - Niestety, 20 Rajd Dolnośląski nie był dla nas zbyt szczęśliwy. Na drugim przejeździe OS Kolonia Gaj, na ok. kilometr przed metą, uderzyliśmy przodem w pień i zakończyliśmy przygodę na rajdzie. Szkoda, gdyż uciekło sporo punktów i była szansa przesunąć się w górę w klasyfikacji rocznej. Przez dwa sezony startów nie mieliśmy praktycznie nawet draśnięcia na samochodzie, tak że w końcu musiał przyjść dzień chrztu. Do momentu wypadku jechało nam się całkiem fajnie i z odcinka na odcinek przyspieszaliśmy. Nie pozostaje nic innego, jak naprawić Garfielda i wystartować w Rajdzie Zamkowym. Wielkie podziękowania dla kolegów z Ingram Garaż za pomoc w poszukiwaniu części do naszego auta i chęć postawienia go do naszej dyspozycji na drugi dzień rajdu! Fot. Jacek Mazur.
KATARZYNA KIEWREL: - Szkoda, że nie udało się ukończyć 20 Rajdu Dolnośląskiego, ale z drugiej strony to dobrze, że przelatując na grubość lakieru między drzewami udało się wylądować w terenie bez drzew. To nasz pierwszy wypadek w rajdowej karierze. Do momentu wypadku szło nam całkiem dobrze i jechaliśmy na bezpiecznym trzecim miejscu w N2, stąd tym bardziej żal. Nasze tempo drugiego przejazdu Spalonej i Międzylesia, też było całkiem przyzwoite, a na półmetku Kolonii Gaj jechaliśmy o 5 sekund szybciej niż na pierwszym przejeździe. Teraz nie pozostaje nam nic innego, niż przygotować się do Rajdu Zamkowego. Koledzy z Ingram Garaż ocenili uszkodzenia auta, jako "szkodę parkingową", stąd liczymy, że już w tym tygodniu auto będzie w pełni sprawne. Patronat medialny: radio ESKA oraz portal: InterMAKS.pl.
KRZYSZTOF ZELEK: - Za nami Rajd Dolnośląski, który okazał się wymagający, zarówno dla zawodników, jak i sprzętu. Słowa uznania należą się organizatorowi za przygotowanie trudnej technicznie trasy. Niestety, dla nas rajd zakończył się pechowo. Po pierwszej sobotniej pętli wylany amortyzator wykluczył nas z walki o dobre pozycje. Dzięki pomocy 2BRally, za którą serdecznie dziękujemy, dalej pojechaliśmy na zawieszeniu Proflex i osiągnęliśmy metę na 5 pozycji w klasie. Do walki na niedzielne odcinki wyruszyliśmy niezwykle zmotywowani. Niestety, na OS 5 wykluczyła nas awaria skrzyni biegów. Nie zaliczymy jednak tego dnia do nieudanych. Po pierwsze, była niesamowita walka z konkurencją na sekundy, tempo graniczące z możliwościami sprzętu i kierowcy, po drugie, mieliśmy okazję zobaczyć, ile warte jest profesjonalne zawieszenie i opony BFGoodrich. Niestety, w obecnej sytuacji nie mamy już szans na podium w rocznej klasyfikacji, dlatego skupimy się na topowym przygotowaniu Clio na przyszły sezon. Gorące podziękowania kierujemy do firm: P&K Bochnia, WIDMAT Bochnia, AUTO-PARTNER ad Serwis Brzesko, Znicze Zelek Stanisław za udzielone wsparcie, jak również do wszystkich, którzy nam pomagali oraz oczywiście dla kibiców za fantastyczny doping. Patronat medialny: rajdowypuchar.pl, Wisniczanin.pl, Bochnianin.pl. Fot. Marcin Jasicki.
JAROSŁAW SZEJA: - Plan na Rajd Dolnośląski wykonany został w 100 %! Samochód był do ostatniego oesu sprawny, dlatego bez problemu udało się wygrać oba dni. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że mimo przechodzonej grypy nasze czasy w klasie PCC i N3 były bardzo dobre. To był dla nas najszybszy rajd w tym sezonie, a trasa bardzo nam odpowiadała. Barwy, w jakich był ozdobiony nasz samochód, mamy tu na myśli głównie serwis internetowy Kajto.pl, zobowiązywały nas do takiego wyniku. Szkoda, że pech na dwóch zagranicznych eliminacjach RSMP 2010 przekreślił naszą walkę o mistrzostwo w Pucharze, ale mamy nadzieję, że walka o drugie miejsce z Krzyśkiem Orskim będzie bardzo emocjonująca, a chcielibyśmy, aby rozstrzygnęła się na nasze konto. Korzystając z okazji, gratulujemy Jackowi Płonce zdobycie tytułu mistrzowskiego w PCC. Miał on sporo więcej szczęścia w tym sezonie i gdyby nie nasze awarie, pewnie walka byłaby bardzo zacięta. Dziękujemy Arturowi Kurnickiemu z firmy ARCOLD za wsparcie finansowe w tym starcie. W gronie naszych sponsorów jest też firma RUDY PROJECT. Partnerami zespołu w tym sezonie są: TVS, OX.pl, OES Records, Maxxifoto, Auto Serwis Tomasz Kiecoń, P.design, Spider Design oraz TWA Group Polska.
JACEK PŁONKA: - Wykonaliśmy założony plan w 110 %. Nie chcieliśmy się ścigać z Jarkiem, a jedynie dojechać na dobrej pozycji i uzbierać cenne punkty, które zapewniły nam mistrzowski tytuł. Trasy Dolnośląskiego były dla mnie obce, praktycznie 90 % jechałem na opis, ale muszę powiedzieć, że jest to bardzo fajny rajd.
KRZYSZTOF ORSKI: - Jest nam naprawdę żal Krzyśka Bubika. Byliśmy nastawieni na walkę z nim o trzecie miejsce, ale po awarii jego samochodu zmieniliśmy taktykę i postanowiliśmy jechać spokojnie, dojechać do mety i zdobyć punkty. Samochód spisywał się super, obyło bez żadnych awarii. W takim wypadku podium mam chyba zapewnione.
ADRIAN MIKIEWICZ: - Dla nas dobra była tylko pierwsza pętla, gdzie uzyskiwaliśmy czasy bliskie czołówce. Później złapaliśmy kilka minut spóźnienia i po tym zeszło ze mnie powietrze. W drugim dniu najpierw wylecieliśmy z drogi, a później pilot zbyt późno podyktował zakręt, znów wypadliśmy z drogi, urwaliśmy koło i byliśmy zmuszeni skorzystać z systemu SupeRally.
PAWEŁ SERAFIN: - Pierwszego dnia, 300 metrów przed metą lotną rozpadła nam się skrzynia biegów i musieliśmy skorzystać z SupeRally. W drugim dniu, podczas drugiego odcinka było trochę za szybko, wypadliśmy z drogi i takim zdemolowanym samochodem dojechaliśmy do mety. Pierwszy dzień stał więc pod znakiem awarii samochodu, a w drugim dniu to ja zawaliłem.
KRZYSZTOF BUBIK: - Na odcinku testowym, tuż po starcie pękł nam nowy pasek od alternatora, który uszkodził także pasek rozrządu i silnik uległ doszczętnemu zniszczeniu. Była to poważna awaria, więc nie było szans, żeby coś z tym zrobić. Straciłem szansę na drugie miejsce w Pucharze i to nie ze swojej winy, dlatego brak mi słów, aby to jakoś rozsądnie skomentować.
ALEKS ZAWADA: - Piękne okolice Kłodzka utkwią w mojej pamięci na długo, ponieważ właśnie tu osiągnęliśmy cel postawiony na początku sezonu, czyli zdobycie punktów do licencji R. Pomimo pechowej sobotniej rundy, gdzie tuż przed metą odcinka Międzylesie nie dohamowaliśmy się odpowiednio i zakończyliśmy zmagania na drzewie, w niedziele udało się znaleźć skuteczne i bezpieczne tempo, żeby zwyciężyć w klasie i dojechać do mety na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej. W tym miejscu podziękowania należą się naszemu serwisowi – MSZ Racing, który do godzin nocnych skutecznie przywracał auto do życia. Wielkie dzięki dla Mariusza Nowocienia za części wymontowane z jego rajdówki, bez których nasz niedzielny start nie doszedł by do skutku.
GRZEGORZ GOŁDA: - Wystartowaliśmy z tą samą strategią co zwykle, czyli – bezpiecznie do mety, ale ten plan udało się zrealizować dopiero w niedzielę. Tak czy siak, mamy punkty, o które walczyliśmy cały sezon. Jeszcze raz podziękowania dla naszego serwisu i Mariusza Nowocienia za pomoc w powrocie do rywalizacji oraz dla sponsora, firmy Techmatik z Radomia za wsparcie naszych starów.
MICHAŁ BĘBENEK: - Rewelacyjne zakończenie sezonu - ukończyliśmy 20 Rajd Dolnośląski na 6 miejscu w generalce! Jest to jeden z najlepszych naszych sezonów w karierze. Wygraliśmy 7 z 8 rozegranych rund RSMP w grupie R, zwyciężając pewnie również w Pucharze CRT. Nasz Citroën C2 R2 Max nie zawiódł nas ani przez chwilę, to naprawdę bardzo dobra rajdówka. Wspaniale bawiliśmy się jazdą, powrócił uśmiech na mojej twarzy - jestem bardzo zadowolony z dokonanego wyboru dotyczącego zmiany samochodu. Patrząc z perspektywy kończącego się sezonu cieszę się, że trafiłem na zespół profesjonalistów z Citroën Polska – który stworzył rozgrywki i opiekował się nimi przez cały sezon. Dziękuję naszej ekipie mechaników z High-Tec, która perfekcyjnie przygotowała naszego “Maxa” na każdy rajd. Myślę, że naszą postawą, wynikami oraz wolą walki pokazaliśmy, że jesteśmy załogą wszechstronną, dobrze czującą się nie tylko w aucie grupy N, ale również w typowo A-grupowym samochodzie jakim jest Citroën C2 R2 Max. Co do dalszych planów, ciągnie nas mocno w kierunku S2000, jednak nie wykluczamy pozostania przy mocnej ośce. Wsparcia podczas 20. Rajdu Dolnośląskiego udzieliły nam firmy: BlachStal, Igloo, Kominus, Recaro, Citroën Wanicki, AQQ, Imex, One4all i Recaro4you.
JAN CHMIELEWSKI: - Jestem bardzo zadowolony z tempa naszej jazdy podczas tegorocznego Dolnośląskiego, choć to był dla mnie trudny rajd. Jechałem z zapaleniem tchawicy i naprawdę się męczyłem, więc tym bardziej jestem szczęśliwy z osiąganych rezultatów. To był dla mnie wspaniały sezon, zebraliśmy mnóstwo pozytywnych doświadczeń, wiele się nauczyłem, a przede wszystkim zdobyliśmy Wicemistrzostwo Polski. Nie byłoby tego wyniku, gdyby nie szereg osób - w tym miejscu dziękuję mechanikom za perfekcyjne i bezawaryjne przygotowanie samochodu, Robertowi za dobrą robotę, a także pozostałym członkom zespołu za pomoc i zaangażowanie. Ponadto chciałem podziękować moim sponsorom - firmom NEO oraz PETROELTECH za umożliwienie mi startów, Automobilklubowi Rzeszowskiemu, patronom medialnym Radiu RMF FM oraz magazynowi Eurostudent. Ogromne słowa uznania należą się kibicom, którzy przez cały sezon bez względu na warunki pogodowe dzielnie podążają za rajdową karawaną, a na tym rajdzie byli po prostu wspaniali - dzięki za klimat jaki stworzyliście na oesach.
ROBERT HUNDLA: - Ostatni rajd w tym sezonie, podobnie jak 7 poprzednich zakończyliśmy na podium w grupie R oraz w Citroen Racing Trophy. Wygraliśmy kilka odcinków specjalnych w ośce, notowaliśmy wysokie czasy w klasyfikacji generalnej. Jechało się naprawdę super i bez większych problemów, choć odcinki były bardzo szybkie i przez to niebezpieczne. Gdyby nie kara za falstart i drobny błąd na jednym oesie wynik byłby jeszcze lepszy, ale na pewno nie mamy na co narzekać. Na koniec sezonu zaliczyliśmy kolejny bardzo udany występ, który pozwolił zakończyć nam całoroczną rywalizację z poczuciem satysfakcji i uśmiechami na ustach.
ANDREAS AIGNER: - Jestem dość zadowolony z naszego pierwszego występu w Polsce. Niestety, od samego początku pierwszego dnia rajdu pojawiły się w naszym samochodzie problemy z przegrzewającym się silnikiem, aż w końcu musieliśmy przerwać jazdę po 7 odcinku specjalnym. Na szczęście uszkodzona została tylko uszczelka pod głowicą i dzięki doskonałej pracy mechaników, którzy po całonocnej naprawie doprowadzili silnik do pełnej sprawności, drugiego dnia ruszyliśmy ostro do boju. Udało nam się wygrać odcinek specjalny w klasyfikacji generalnej, kilka razy zanotowaliśmy drugie czasy, parę razy wygraliśmy z Kajetanem w grupie N i pomimo kapcia na jednym oesie dzień ukończyliśmy na trzecim miejscu. Uważam, że to dobry wynik biorąc pod uwagę bardzo szybkie tempo polskich kierowców i specyfikę tras w Kotlinie Kłodzkiej, Zaskoczyła nas też bardzo duża liczba kibiców, którzy wspaniali nas dopingowali. Mam nadzieję, że będę mógł się jeszcze w Polsce pościgać, są jakieś pomysły na pełny sezon startów Lancerem Evo X w przyszłym roku ale wszystko zależy od sponsorów i budżetu jaki uda nam się zgromadzić.
TOMASZ KUCHAR: - Fantastyczny, techniczny, a zarazem piekielnie szybki Rajd Dolnośląski zakończył nasz chyba najtrudniejszy sezon w karierze. Po wygranym w cuglach Rajdzie Elmot na początku sezonu liczyłem na dużo, dużo więcej. Ale cóż.... Na osłodę zostało nam kilka OS-owych zwycięstw w Kotlinie Kłodzkiej. Dziękuję wszystkim, którzy pomagali nam w tym sezonie! Do zobaczenia w grudniu na Barbórce.
DANIEL DYMURSKI: - Podczas Rajdu Dolnośląskiego wiele miało się dla nas rozstrzygnąć. Dla mnie ten rajd jest wybitnie „domowym”, bo mieszkam bardzo blisko tutejszych tras. Tym bardziej zależało mi na dobrym wyniku. Niestety, wszystko rozstrzygnęło się dla nas niekorzystnie. Było trochę pechowo, ale cieszy fakt, że jesteśmy na mecie, mieliśmy bardzo dobre tempo, wygraliśmy kilka odcinków... Jednak na pewno niedosyt pozostał. Fajnie było natomiast jechać wśród tak wielu kibiców. Ogólnie mówiąc sezon był bardzo ciężki. Zespół Peugeot Sport Polska Rally Team sponsorowany jest przez firmy: Peugeot Polska, Total, Luk, Teroson, Peugeot Finance, Proline, Dekra, Harvest oraz Pro Job.
KAJETAN KAJETANOWICZ: - Świetne zakończenie sezonu i bardzo ciekawy rajd. Cieszę się, że utrzymywaliśmy tak wysokie tempo przez trzy dni rywalizacji. Odcinki były bardzo szybkie i wymagające, natomiast nam jechało się je wyśmienicie. To był trudny rajd, aż ręce bolą, ale jesteśmy dumni z tego, co uzyskaliśmy. Gratulacje dla Bryana, szczególnie za ten rajd. Sezon 2010 zakończony i mam nadzieję, że w przyszłym roku będziemy mogli bronić tytułu mistrzów Polski i jeździć jeszcze szybciej. Adrenalinę czerpię nie tylko podczas samej jazdy, ale także z fantastycznego dopingu. Rajdy to wymagający sport i nawet gdy jestem bardzo zmęczony, licznie zgromadzeni kibice potrafią szybko zregenerować moje siły.
JAREK BARAN: - Bardzo dziękujemy wszystkim osobom, które sprawiły, że nasze sportowe marzenia mogły się spełnić. Przez cały sezon ciężko pracowaliśmy i teraz wspólnie możemy cieszyć się ze zwycięstwa. Partnerami zespołu w sezonie 2010 są: LOTOS Paliwa z marką paliw LOTOS Dynamic oraz LOTOS Oil z marką olejów LOTOS Quazar, Subaru Import Polska, STP, Klonex, Keratronik oraz SJS.
LESZEK KUZAJ: - Bardzo cieszę się z wyniku i miejsca na podium. Biorąc pod uwagę to, że dopiero niedawno w pełni wróciłem do zdrowia i szukam swojego tempa, wynik jest satysfakcjonujący. Trasy były niesłychanie szybkie, co nas - zwłaszcza drugiego dnia - stawiało w niekorzystnej sytuacji w stosunku do aut N-grupowych. Nasz samochód z tą skrzynią nie jest w stanie pojechać tak szybko jak N-ki, a tu zdarzało się nam jechać przez długi czas na tzw. odcięciu. Ale najważniejsze jest to, że walka była od samego początku do końca i że braliśmy w niej czynny udział. Fot. Skoda.
KAMIL BUTRUK: - Pierwszy dzień Rajdu Dolnośląskiego zakończył się po naszej myśli. Zajęliśmy szóste miejsce w klasyfikacji generalnej i drugie w grupie N. Jechało nam się bardzo dobrze mimo mgły, nie popełnialiśmy większych błędów i byliśmy bardzo zadowoleni z wyniku. Niestety, drugi etap to odwrotność pierwszego. Już na dojazdówce do pierwszego odcinka specjalnego straciliśmy napęd w samochodzie i musieliśmy wycofać się z rajdu. Prawdopodobnie pękł wałek sprzęgłowy albo uszkodzeniu uległo sprzęgło.
MACIEJ WILK: - To był dla nas bardzo ciężki, ale w sumie udany sezon. Gratulujemy zwycięzcom w grupie N i dziękujemy całemu naszemu zespołowi za ciężką pracę i wspaniałą atmosferę podczas naszych tegorocznych startów. W sobotę jechało nam się bardzo dobrze. Niestety, awaria uniemożliwiła nam dojechanie do mety zawodów. Takie są czasem rajdy, nieprzewidywalne i zaskakujące. Cieszymy się mimo wszystko z miejsc w klasyfikacji końcowej sezonu RSMP. Sponsorami zespołu są: Agencja Reklamowa PLUS - wielkoformatowe reklamy na budynkach w całej Polsce oraz Motul Kraków - oleje samochodowe. Fot. Tomasz Filipiak.
MAREK KLEMENTOWICZ: - Rajd bardzo przypadł mi do gustu. lizacja bazy rajdu a także wspaniała pogoda były zwieńczeniem całej imprezy. Niestety żałuję, że nie udało mi się jej ukończyć bez korzystania z SupeRally ale do tego w tym sezonie jestem przyzwyczajony;) Sezon 2010 był dla nas kiepski ale nie bezowocny jeżeli chodzi o budowę auta , które jest bardzo nietypowe na polskich oesach. Zebraliśmy wiele doświadczeń oraz znaleźliśmy wiele słabych punktów, które mam nadzieję, uda się wyeliminować przez całą zimę. Na pewno będziemy chcieli odbyć testy i treningi, których startując pięć lat w rajdach, nigdy nie mieliśmy. Myślę, że jadąc niezawodnym autem, gdzie będę mógł się w 100% skoncentrować na odcinkach, jestem w stanie uzyskiwać jeszcze lepsze czasy niż dotychczas. Gratuluję Virnikowi zdobycia tytułu Mistrza Polski oraz wysokich lokat w klasyfikacji generalnej RSMP. Mam nadzieję, że za rok powalczymy na trasie a nie tylko w punktacji. Dziękujemy naszym sponsorom za wsparcie, bez którego nie byłoby nam dane uczestniczyć w Mistrzostwach Polski. Mamy nadzieję, że na przyszły sezon okażą nam trochę zaufania i zostaną z nami na przyszłe starty. Dziękujemy także naszych obecnym serwisantom za sprawną obsługę auta. Sponsorami załogi Marek Klementowicz/Piotr Klementowicz są: Ocynkownia Śląsk, Kamico, Interstone, Adria, FerroCarbo, Motul Kraków. Dodatkowe podziękowania dla Jacka Jerzmanowskiego za pomoc oraz wsparcie.
PIOTR KLEMENTOWICZ: - Myślę, że patrząc na przekrój całego sezonu nie skłamałbym gdybym powiedział, że byliśmy najbardziej pechową załogą. Żal i rozczarowanie, tak krótko możemy podsumować 20 Rajd Dolnośląski. Dobry wynik osiągnięty na prologu miał być początkiem drogi do wygrania klasy HR-13 i przypieczętowania Mistrza Polski. Niestety, już na pierwszym porannym oesie ukręciliśmy półoś. Podcięło to nam bardzo skrzydła i do drugiego dnia startowaliśmy trochę zrezygnowani. Mimo to pierwszy odcinek zwiastował znowu bardzo dobry wynik. Na drugim oesie auto zaczęło przerywać co spowodowało utratę cennych sekund. Niestety, na trzecim odcinku problem się powtarzał co spowodowało naszą dekoncentrację - i na jednym z lewych zakrętów zbyt późno zaczęliśmy hamować i uderzyliśmy w krawężnik uszkadzając wahacz. Dalsza jazda nie była możliwa. Gratulacje dla Virnika za zdobycie tytułu w HR13 a także dobry końcowy wynik w rajdzie. Szkoda , że nie mogliśmy do końca powalczyć na odcinkach bo walka na pewno byłaby bardzo zacięta. Myślę, że nasza klasa HR13 stanowi urozmaicenie w polskich rajdach - byle w przyszłym roku było nas więcej. Podsumowując sezon, niestety, należy o nim jak najszybciej zapomnieć. Z drugiej strony wyniki uzyskiwane na ukończonych przez nas oesach pozwalają optymistycznie patrzeć w przyszłość. Widać, że Marek ma duży potencjał ale zdecydowanie brakuje mu testów. Myślę, że ten sezon pokazał nam brutalnie co trzeba zrobić w samochodzie, jaką drogę obrać na przygotowanie się do rajdu oraz organizację serwisu. Liczymy, że przez zimę przygotujemy samochód tak, żeby był maksymalnie bezawaryjny. Fot. Maciej Niechwiadowicz.
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.