Nadchodzi epoka lodowcowa
Prezes Luca di Montezemolo przyjął dziennikarzy na tradycyjnym spotkaniu świątecznym we Fiorano - przy wigilijnym stole zasiedli Jean Todt, Piero Ferrari, Antonio Ghini i Luca Colajanni.
Montezemolo podsumował swoje 15-lecie od powrotu do Maranello, gdzie właśnie zakończyła się era Michaela Schumachera, a rozpocznie jak żartowali dziennikarze - "era glaciale", epoka lodowcowa - po zaangażowaniu kierowcy noszącego ksywkę Iceman.
- Jesteśmy gotowi do nowych zwycięstw - powiedział Il Presidente. - A potem Jean Todt może spokojnie odejść na emeryturę, a ja przeniosę się na Anacapri! (przed dwoma laty Montezemolo kupił tam willę z początku ubiegłego stulecia). Kimi przyszedł do nas we właściwym momencie. Mam nadzieję, że u nas będzie miał więcej szczęścia. Odeszli Schumi, Brawn i Martinelli, ale pozostali weterani, jak Costa, Simon, Baldisserri, Battistini, Domenicali, Alemondo. Michael wystąpi w nowej roli asystenta organizacyjnego. Gdyby nie nowe wyzwanie, Todt nie przedłużyłby kontraktu.
Nowy samochód zostanie zaprezentowany pomiędzy 15 i 20 stycznia. Testy ruszą we Fiorano, a potem ekipa przeniesie się do Mugello, gdzie Kimi Räikkönen zadebiutuje w Ferrari między 21 i 23. - Czekają nas zmiany na mapie - stwierdził Montezemolo. - Alonso przeszedł do McLarena, będzie wiele nowości. Wydaje mi się, że Ferrari dobrze wygląda.
Padło pytanie czy prezes nie martwi się o alkoholowe skłonności Kimiego? - Irvine też był "allegrotto". Każdy czasem się upije. Sukcesem było to w przypadku chłopaka z Kerpen i nawet trudno w to uwierzyć. Nie martwimy się o Kimiego. Jest zmotywowany, ma właściwe podejście do startów w Ferrari.
- Kto wygra - Massa czy Räikkönen? - Wygra Ferrari! Kimi powinien wreszcie zdobyć tytuł. Byłby mistrzem już w 2005, gdyby miał bardziej niezawodną maszynę. Zepsuła się pięć razy, kiedy prowadził. Massa jest mocny i jeździ systematycznie coraz szybciej. Mam nadzieję, że obydwaj będą odnosić sukcesy. Musimy pokazać, że Ferrari potrafi wygrywać po utracie Schumachera.
Na zakończenie Montezemolo wspomniał Claya Regazzoniego, swojego kierowcę, kiedy po raz pierwszy prowadził zespół jako prawa ręka Enzo Ferrariego. - Jadąc tutaj, myślałem o Clayu. Zmarł w samochodzie. Zmarł prowadząc, mimo swojego kalectwa. Zmarł niedaleko Maranello. To bardzo dziwne. Clay był z natury wyjątkowo żywotną osobą. Różnili się z Nikim i wzajemnie się uzupełniali. Clay należał do innych czasów fascynującej F1. Czy ten klimat powróci? Tak, jeżeli F1 popracuje nad obniżeniem kosztów, lepszym widowiskiem, lepszym kontaktem z widownią. Ferrari podaje rękę takiemu planowi.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.