Zaczyna się nowa era
Rafa Torre przeprowadził wywiad z Danim Sordo dla dziennika El Diario Montanes.
Dani rozpoczyna program z Mini dopiero od Sardynii, ale przyznał, że chce wystartować w Rally Sweden N-ką na własny koszt, a potem planuje Portugalię.
Dlaczego wybrałeś Mini?
Myślę, że to był jedyny team, który naprawdę chciał, żebym w nim jeździł. Oni byli podekscytowani, choć w tym roku mają ograniczony program. Kolejny sezon będzie już pełny. Poza tym Mini stanowiące obecnie własność BMW, i Prodrive to dwie firmy, które wiele osiągnęły w rajdach.
Zaangażowanie marki jest poważne, czy to tylko kaprys na parę lat?
Przypuszczam, że przy zgodzie ze strony BMW, ten projekt będzie poważny. Nie wyobrażam sobie, żeby oni chcieli coś robić połowicznie.
Jak zostałeś przekonany?
To było proste. Początkowo pierwszą przeszkodę stanowił fakt, że oni nie będą uczestniczyć we wszystkich rundach. Mnie najbardziej interesowały starty w całym cyklu. Nie mogę stwierdzić, że team będzie mniej konkurencyjny od innych. Obecnie pracujemy nad samochodem, zarówno nad silnikiem, jak i nad zawieszeniem. To normalne na początku prac rozwojowych. W Fordzie, Citroenie rozmowy były trudne. Jedną z ofert złożyło Mini.
Priorytetem zawsze było dla ciebie to, żeby być fabrycznym kierowcą.
Tak, to ważne. Przede wszystkim chcę, żeby ludzie doceniali moją pracę, a nie żądali pieniędzy za jazdę.
Jednak inni producenci oferowali bardziej konkurencyjne samochody.
W Fordzie mogłem jeździć prywatnym samochodem. W Citroenie chcieli pieniądze, a to już nie jest to samo. Nie podpisałem kontraktu z Mini dlatego, że to była jedyna oferta. Nie byłoby problemu z uzbieraniem kwoty, potrzebnej do jeżdżenia Fordem. Uważam jednak, że bardziej interesujące jest jeżdżenie w zespole, który ceni ciebie jako kierowcę, a nie każe ci płacić.
Jazda samochodem, którym nie można walczyć o zwycięstwa, będzie krokiem wstecz.
To zależy, jak na to spojrzeć. Czasem opłaca się zrobić krok do tyłu. Mini jest mniej konkurencyjnym zespołem, ale mówimy o początkach. Nie wiadomo, jak to będzie funkcjonować. Nie mogłem zrobić kroku naprzód, bo pracowałem w najlepszym teamie, Citroenie. Miałem najlepszy samochód i najszybszego kolegę w zespole, siedmiokrotnego mistrza świata. Trudno o coś więcej. Mini to krok w inną stronę.
Teraz musisz się trochę przestawić.
Tak, szczególnie że pojedziemy tylko kilka rajdów. Nowy team, nowy język. Wszystko jest inne. Po pięciu latach z tymi samymi ludźmi, z jednej strony źle się czuję, ale z drugiej to dodaje motywacji.
Czy Mini poradzi sobie w rywalizacji z Citroenem i Fordem?
Jeżeli weźmiemy pod uwagę to, ile czasu oni przygotowywali samochody, wówczas zauważymy, że Mini ma znacznie mniej przejechanych kilometrów. To będzie przejściowy sezon. Zrobimy wszystko, żeby nasza tegoroczna praca przyniosła owoce w następnym roku.
Po pięciu latach startów w WRC wielu ludzi zastanawia się, dlaczego dotąd nie wygrałeś rajdu?
To pytanie za milion dolarów! Być może nie byłem wystarczająco szybki, żeby wygrać. Szczerze mówiąc, miałem szanse, ale oddałem zwycięstwo Loebowi. Trudno wyjaśnić team orders. Podobnie jak ja, musisz robić takie rzeczy, jak jechać po punkty, koniecznie osiągnąć metę. Nie pozwalają tobie cisnąć na sto procent. Ale to moja wina, że dotąd nie wygrałem. Miałem 18-sekundową przewagę i nic z tego nie wyszło. Tak działo się wiele razy. Już przestałem się zastanawiać, dlaczego... To była moja obsesja. Na początku mówiłem sobie, że zwycięstwo kiedyś nadejdzie - ale w końcu tak się nie stało. To był cierń, który kiedyś musiałem wyjąć. Teraz zaczyna się nowa era. W tym roku na pewno nie wygram, ale kiedy Mini stanie się bardziej konkurencyjne, zobaczymy...
Luis Moya powiedział, że problem polega na tym, iż przez te wszystkie lata byłeś zbyt ustępliwy.
Tak, byłem za dobry i żałuję tego. Jak zawsze mówił mi Loeb, mój błąd polegał na tym, że byłem za dobry dla otaczających mnie ludzi. Lubiłem ich wszystkich, ale czasem wolałbym być taki, jak Ogier. On stawia na swoim i wygrywa. To mnie jednak nauczyło. Od teraz nie mam już kolegów i przyjaciół - chodzę z naładowanym pistoletem.
Testowałeś już samochód na szutrze i asfalcie. Co o nim sądzisz?
Silnikowi brakuje trochę mocy. To druga ewolucja z przygotowywanych pięciu. Dobra wiadomość jest taka, że będzie więcej koni, a to ważne. Teraz najważniejsze rzeczy to poprawienie silnika i zawieszenia.
Ile rajdów masz potwierdzonych?
Wszystkie od majowej Sardynii poza Argentyną. Spróbuję również zaliczyć Portugalię, a w Szwecji chciałbym pojechać N-ką na własny koszt.
Jaki jest cel na sezon 2012?
Walczyć o zwycięstwa. Ja nie powinienem tego mówić, ale takie są zamierzenia teamu. Postaramy się zrobić wszystko, żeby osiągnąć taki poziom. BMW musi przygotować bardzo dobry silnik, bo trochę nam jeszcze brakuje. Öhlins pracuje nad zawieszeniem. Mamy przed sobą dużo pracy, ale ludzie są bardzo zmotywowani.
Podpisałeś kontrakt jako kierowca numer 1?
Tak, oczywiście. Jeżeli w trakcie rajdu będą podejmowane jakieś decyzje, to pod moim kątem. Najlepsze w tym projekcie jest to, że ludzie mnie słuchają, doceniają i testują moje pomysły.
Po testach powiedziałeś, że najbardziej uderzył ciebie widok przedniej szyby samochodu. To dobrze czy źle?
(śmiech) Samochód jest inny aerodynamicznie. Bardzo różni się od pozostałych WRC. Jest kanciasty, jak stare Mini. Kiedy do niego wsiadłem, pierwsze co mnie zaskoczyło to mocno cofnięty fotel i pionowa przednia szyba, jak w ciężarówce (śmiech).
Byłeś zaangażowany w pracach rozwojowych nad Citroenem DS3. Jak porównasz go do swojego nowego samochodu?
Szczerze mówiąc, Citroen jest lepszy od Mini, ale to normalne, bo oni rozpoczynają mistrzostwa w Szwecji. Od półtora roku pracowali nad DS3, a Mini ma za sobą dopiero trzy sesje testowe. Po trzech testach, nowy Citroen nie był konkurencyjny. Zobaczymy, czy będziemy potrzebowali takiego samego czasu na prace rozwojowe.
Czy nie zaangażowano ciebie jako szpiega?
Nie. Nie powiedziałem im zbyt wiele, bo to nie byłoby etyczne. Przekazałem to, co czułem jadąc Citroenem, moje osobiste odczucia dotyczące samochodu. Nie komentowaliśmy danych technicznych, nie rozmawiałem na ten temat z inżynierami. Nikt mnie o to nie pytał.
Masz uraz do Citroena?
Nie, żałuję tylko, że nie wygrałem żadnego rajdu. Myślę, że Citroen był dla mnie dobry. Z pewnością, zrobili źle parę rzeczy, ale ja też. Wyszedłem z firmy frontowymi drzwiami. Olivier Quesnel, który nigdy nie wysyłał mi żadnych wiadomości, ani e-maili, teraz sporo ich przysyła. Staliśmy się bardziej przyjaciółmi, niż dotychczas. Niewielu ludzi w Citroenie może na mnie narzekać. Na pożegnanie otrzymałem specjalny upominek - duży model samochodu i czarną tablicę z dedykacjami od wszystkich.
Odczuwasz ulgę, że Quesnel nie jest już twoim szefem?
Myślę, że Quesnel szczególnie lubi Ogiera, ale nie mogę na niego narzekać. Był moim szefem przez dwa lata i nie powiem o nim złego słowa. Nie wiem, jak będzie z nowym szefem. Liczę, że okaże się szczery i we właściwym czasie będzie mi mówił wszystko prosto w twarz, a nie za plecami.
Nie żałujesz, że nie odszedłeś wcześniej?
Nie. Problem polegał na tym, że Citroen był po stronie Loeba i ja nie mogłem wygrywać. Zawsze czułem się tam komfortowo, a poza tym nigdy nie miałem na stole konkretnej oferty.
W końcu przybycie Ogiera zapewniło ci bilet na wyjazd.
Częściowo tak. Podobnie było ze mną, gdy pojawiłem się Xsarą w mistrzostwach świata i uzyskiwałem dobre wyniki. Rozwijasz się, bo jesteś "kogutem". To samo stało się z Ogierem, ale on wygrywa rajdy. Naciska gaz bardziej niż ja.
Fot. McKlein
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.