Zapomnieć Barum
- Niestety, występ w tegorocznym Rajdzie Barum pozostanie jednym z tych, o których nasz zespół będzie chciał zapomnieć jak najszybciej - napisał na swojej stronie pilot Grzegorza Grzyba, Przemek Mazur.
- Choć impreza sama w sobie pod wieloma względami przyprawia o kolorowy zawrót głowy, nam nie było dane się cieszyć z ukończenia tego trudnego rajdu.
Trasy zlokalizowane wokół miasta Zlin należą do najpiękniejszych, na jakich mamy okazję się ścigać w całym sezonie. Ta eliminacja Mistrzostw Europy i IRC jest jedyna w swoim rodzaju pod względem obsady, która każdego roku jest niezwykle silna a także ilości polskich kibiców, którzy przyjeżdżają dopingować "swoich". Zapewne te dwie rzeczy decydują każdego roku o tym, że ten akurat rajd obowiązkowo znajduje się w kalendarzu startów.
Tegoroczna edycja, wyjątkowo mocno obsadzona przez najlepszych kierowców świata, miała być dla nas czymś w rodzaju "rozpoznania bojem" gdzie jest nasze miejsce w szeregu. Okazało się dość szybko, że samochodem jakim dysponujemy, nie jesteśmy w stanie nawiązać walki z czołówką. Notowane przez nas czasy na odcinkach specjalnych plasowały nas poza pierwszą dziesiątką klasyfikacji generalnej rajdu. Jako załoga nie przywykliśmy do tego aby stanowić tło w rywalizacji o podium. Oczywiście, zdawaliśmy sobie sprawę, iż walka o podium w tym rajdzie nie wchodzi w grę ale straty na każdym kilometrze rajdu były ogromne. Pomimo, iż jechaliśmy na granicy bezpieczeństwa, nie mogliśmy ścigać się jak to czynimy na co dzień. W efekcie nasz samochód opuścił drogę na odcinku nr 13, Trojak, dwa kilometry po starcie. Wypadnięcie z trasy okazało się na tyle beznadziejne, że samochód dachował, uszkadzając elementy zawieszenia i napędu. O dalszej jeździe nie było mowy.
Nauka jaką wyciągnęliśmy z tego startu, oprócz sporej ilości kilometrów "na ostro", jest taka, iż myśląc w przyszłości o starcie w tak doborowym towarzystwie, na tak trudnych odcinkach, musimy dysponować samochodem w najlepszej możliwej specyfikacji.
Chciałbym w tym miejscu podziękować wszystkim tym, którym chciało się przyjechać na rajd, stać w deszczu i kibicować nam na trasie rajdu. Zwykle nie mamy czasu aby pozdrowić kibiców stojących z flagami przy oesie ale dzięki Wam nawet tak nieudany rajd po powrocie do domu staje się zdecydowanie przyjemniejszy.
Fot. rufa-sport.sk
[youtube]dOb5-9D0OKk[/youtube]
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.