Stec nie zmienił podejścia
Andrej Krajci w Loli Formuły 3000, okazał się najszybszy w sobotniej części Bieszczadzkiego Wyścigu Górskiego.
W pierwszym podjeździe wyścigowym Słowak ustanowił nowy rekord trasy - 2.24,644. Rundę GSMP, kategorię II i klasę Open+2000 wygrał Mariusz Stec, lepszy o 2,9 sekundy od Pawła Dytki.
- Zdobyty tytuł Mistrza Polski zupełnie nie zmienił mojego podejścia do tego wyścigu - powiedział Autoklubowi Mariusz Stec. - Najwięcej frajdy daje zwycięstwo, tym bardziej że Załuż jest blisko Urzędowa. Jest tu masę, tysiące kibiców i przyjechałem tu dla nich i dla organizatorów, którzy znowu stanęli na wysokości zadania, pokazując że w Polsce da się zrobić zawody, w których startuje prawie sto załóg. Mam dla organizatorów pełen szacunek , ponieważ udowodnili oni że wyścigi górskie mogą zostać naszą dyscypliną narodową. Mamy na starcie 20 samochodów czteronapędowych i myślę że to jest super. W przyszłym roku będę jeździł w górach. Moim marzeniem jest, jeżeli nie zdobędę pieniędzy na rajdy, mieć parę tytułów mistrzowskich. Na razie są dwa pod rząd, chciałbym ich mieć co najmniej pięć.
- Musimy już jechać na sto procent, bo gra idzie o tytuły - stwierdził Paweł Dytko. - Jestem zdziwiony bo w samochodzie nie przybyło nam zbyt wiele koni, może 15. Tej drogi się bardzo obawiałem, po starcie jest bardzo długa prosta i myślałem że tutaj najbardziej przegram z najmocniejszymi potworami, a okazało się że nie jest tak źle. Nastawiałem się na techniczną trasę w Siennej, a tam mocno przegrywałem, a zaskoczeniem są dobre czasy na trasie typowo wyścigowej. Konkurenci mieli dużo awarii technicznych i wszystko się dla mnie korzystnie poukładało. Pomału przybliżamy się do tytułu, ale nie chcę zapeszać bo jutro jest jeszcze cały dzień, oby tylko samochód wytrzymał i może uda się tutaj zdobyć drugiego wicemistrza.
- To była dla mnie bardzo dobra sobota - przyznał Igor Drotar. - Dopisała pogoda, samochód był świetny, wszystko było tak jak ma być. Polscy zawodnicy są bardzo szybcy, mają szybkie samochody, ale jest tutaj mnóstwo kibiców, którzy dają energię kierowcom. Dzięki temu jeździ się lekko i z wielką radością. Jutro pojadę tak, żeby dać kibicom jak najwięcej przyjemności.
Podjazd treningowy przerwano po poważnym wypadku Martina Rondika. E-grupowy Lancer słowackiego kierowcy wypadł z drogi na pierwszym łuku po starcie, przy prędkości prawie 200 km/godz. Samochód przeleciał w powietrzu około 50 metrów, wycinając kilka drzew i tracąc po drodze silnik. Szczęśliwie dla kierowcy, lewa strona Lancera została najmniej uszkodzona, ale samochód jest kompletnie rozbity. Rondik został przewieziony do szpitala na obserwację.
Lancer Evo VIII Grzegorza Dudy, przebudowany na Żałuż do grupy Open, podczas obu przejazdów wyścigowych ulegał awariom na pierwszej patelni.
Łukasz Krasowski
Fot. autora
36. BIESZCZADZKI WYŚCIG GÓRSKI - I DZIEŃ
1. Andrej Krajci (SK) Lola T96/50 4.50,560 (1. E2-3000)
2. Mariusz Stec (PL) Mitsubishi Lancer Evo IX +10,476 (1. Open+2000)
3. Paweł Dytko (PL) Mitsubishi Lancer Evo X +13,446 (2. Open+2000)
4. Igor Drotar (SK) Skoda Fabia WRC +17,421 (1. A+2000)
5. Aleksander Michałowski (PL) Mitsubishi Lancer Evo HKS +17,940 (3. Open+2000)
6. Martin Kois (SK) Ford Focus +17,956 (1. E1+2000)
7. Peter Jurena (SK) Mitsubishi Lancer Evo IX +23,353 (1. N+2000)
8. Grzegorz Dul (PL) Mitsubishi Lancer Evo IX +25,048 (2. N+2000)
9. Marcin Bełtowski (PL) Subaru Impreza WRX STI +25,271 (4. Open+2000)
10. Tomasz Myszkier (PL) SEAT Leon Supercopa +28,502 (5. Open+2000)
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.