Albon miał duże obawy
Alex Albon myślał, że stracił szansę na zdobycie punktów w Grand Prix Holandii, gdy pozostał na slickach w trakcie deszczu zaraz po starcie wyścigu.
Kierowca Williamsa rozpoczął minionej niedzieli wyścig z czwartego pola i stracił sporo pozycji, będąc jednym z pięciu zawodników, którzy pozostali na slickach, zamiast zjechać po przejściówki, gdy już na początku zawodów zaczął padać deszcz. Jednak taki ruch pozwalał im na uniknięcie kolejnej wizyty w alei serwisowej, gdy aura nieco się poprawiła.
Albon zdołał później przebić się w górę stawki i w pewnym momencie znajdował się nawet na szóstej pozycji, gdy deszcz powrócił w końcówce rywalizacji. Spóźniona wizyta u mechaników po opony przejściowe sprawiła, że ostatecznie był ósmy.
- To było jak jazda na kolejce górskiej - powiedział, pytany o wyścig na Zandvoort. - Po pierwszych pięciu czy sześciu okrążeniach pomyślałem, że punkty przepadły, ale twardo trzymaliśmy się naszego planu, co było bardzo ważne.
- Można dyskutować, czy powinniśmy zjechać po przejściówki, ale lepiej było zrobić to, co przedsięwzięliśmy, niż jak to miało miejsce na przykładzie George’a Russella, którego strategia okazała się okropna - mówił dalej.
- Zakładaliśmy, że opady nie potrwają tak długo i nie spodziewaliśmy się, że będą tak intensywne. Okazało się jednak, że mieliśmy do czynienia wręcz z monsunem podobnym do tych z Tajlandii - kontynuował. - Wtedy było jednak już za późno na jakiekolwiek ruchy. Deszcz zazwyczaj zaczyna się od delikatnej mżawki, a potem nadchodzi pełna ulewa. Natomiast tutaj aura była zero-jedynkowa.
Pozostając na slickach, Albon ponownie awansował w górę stawki, przedłużając swój pierwszy stint o wiele bardziej niż rywale.
- Zaliczyliśmy bardzo długi stint, 44 okrążenia na miękkich oponach - powiedział. - Taki dystans można pokonać jedynie wtedy, gdy bolid spisuje się dobrze, a w minionych dniach dysponowaliśmy naprawdę mocnym autem.
- Łatwo kontrolowaliśmy degradację przednich i tylnych opon, zarówno jeśli chodzi o odpowiednie ustawienia, jak i o sam sposób prowadzenia bolidu. Następnie sięgnęliśmy po mieszankę pośrednią i kontynuowaliśmy przebijanie się przez stawkę - wspomniał. - Była szansa na piąte lub czwarte miejsce, gdy nagle dostałem wiadomość, że znów będzie padać.
Albon ponownie początkowo pozostał dłużej na torze, gdy większość stawki zjechała do boksów. Zaliczył pit stop dopiero na następnym okrążeniu.
- Musimy przeanalizować to drugie wezwanie do alei serwisowej - przekazał. - Przez pierwsze pół okrążenia jadąc na suchym torze pomyślałem, że miałem szansę nadrobić czas względem dwóch najbliższych rywali. Jednak warunki zmieniły się bardzo szybko i zaczęło padać. Mimo początkowego wrażenia, że zyskam na naszej decyzji, sytuacja szybko się odwróciła i wizyta u mechaników była konieczna.
- Zakończyliśmy zawody z poczuciem pewnego rozczarowania, że nie udało się finiszować na szóstej pozycji, ale ósme miejsce także jest nad wyraz dobrym wynikiem - zaznaczył. - Prezentowaliśmy konkurencyjną prędkość, co do tego nie ma wątpliwości. To był nasz najsilniejszy weekend. W samochodzie czułem się najlepiej od czasu dołączenia do Williamsa.
- Uważam, że mieliśmy trochę pecha za drugim razem. Nie zaryzykowaliśmy tak jak inni, którzy zdecydowali się na przejściówki. W momencie zjazdu rywali jeszcze nie było potrzeby na takie ogumienie, ale w chwili, gdy oni już wrócili na tor, okazało się inaczej - przyznał.
Szef zespołu Williams, James Vowles, wskazał, że decyzja o niezjechaniu Albona do mechaników na początku GP Holandii okazała się błędem. Nie ukrywał, że muszą dokładniej przeanalizować tę sytuację i wyciągnąć wnioski ze swojego postępowania.
- Można było zaliczyć pit stop na pierwszym okrążeniu, na drugim lub pozostać na torze - powiedział Vowles dla Motorsport.com. - Największym błędem, który popełniło wiele zespołów, było zjechanie do alei serwisowej w nieco późniejszej fazie wyścigu.
- My nie zdecydowaliśmy na postój, gdyż radar nie pokazywał, że będzie tak źle, jak ostatecznie było. Jasne, ponieśliśmy sporą stratę do kierowców jadących na przejściówkach, ale mimo to, udało się uratować punkty. Strategia nie okazała się aż tak zła, choć faktycznie nasza decyzja była niewłaściwa - kontynuował.
- Musimy przyjrzeć się naszym systemom, narzędziom oraz komunikacji, w kontekście poszukania możliwości poprawy w aspekcie tego procesu - dodał. - To samo dotyczy także drugiego pit stopu, gdy sięgnęliśmy po intermediaty. Przeprowadziliśmy go w złym momencie. Było o jedno okrążenie za późno. Zespół musi wyciągnąć wnioski z tych błędów, aby w przyszłości podejmować bardziej trafne decyzje strategiczne w zmiennych warunkach wyścigowych.
Video: Podsumowanie Grand Prix Holandii 2023
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.