Samochody Lewisa Hamiltona i Charlesa Leclerca ujrzały światło dzienne w środę i obaj kierowcy natychmiast przetestowali swoje nowe maszyny na torze Fiorano.
Choć w dużej mierze S-25 jest ewolucją SF-24, który pozwolił Ferrari zająć drugie miejsce w klasyfikacji konstruktorów, w samochodzie zaszły znaczące zmiany, niektóre bardziej, a niektóre mniej widoczne.
Nawet jeśli nowy bolid z Maranello po części jest ewolucją zeszłorocznego samochodu, to pod "maską" Scuderia dokonała gruntownych zmian, aby spróbować zmniejszyć stratę do McLarena.
Najważniejszym elementem jest zmiana w przednim zawieszeniu, z push-rod na pull-rod, ale według nowego dyrektora technicznego, Loica Serry, to tylko „wierzchołek góry lodowej”.
- Skupiliśmy się na przednim zawieszeniu, ale to tylko najbardziej widoczna część - wyjaśnił Motorsport.com. - Większość samochodu jest nowa i niekoniecznie jest to zauważalne gołym okiem, ale to właśnie te części mają największy wpływ. Zmieniliśmy wiele wewnętrznych komponentów, ale filozofia jest ta sama.
Głównym powodem tak gruntownej zmiany w ostatnim roku panujących przepisów jest to, że Ferrari uznało, że zabrakło mu miejsca na wyciśnięcie większej wydajności z samochodu w 2024 roku. Zmiana koncepcji zawieszenia, wraz z poprawioną podłogą, powinna dać Ferrari większe pole do walki o tytuł mistrza świata w 2025 roku.
- Głównym celem w przypadku SF-25 było znalezienie obszaru na rozwój aerodynamiki i na ulepszenia, które pojawią się później w sezonie. SF-24 zakończył sezon bardzo dobrze, ale nie można było już poprawiać jego osiągów.
Ferrari odnotowało spadek osiągów po wprowadzeniu ulepszeń w połowie zeszłego sezonu, ale poprawiło błędy i wyprzedziło w klasyfikacji Red Bulla, a nawet zbliżyło się niebezpiecznie do McLarena na zaledwie 14 punktów.
Serra obliczył, że średni deficyt w zeszłym roku wyniósł 30 milisekund, co oznacza, że trzeba będzie postawić wszystko na jedną kartę i kontynuować rozwijanie tegorocznego samochodu, aby zdobyć pierwsze trofeum konstruktorów od 2008 roku.
Jednakże w obliczu zmian w regulaminie na rok 2026, szef zespołu, Fred Vasseur, twierdzi, że Ferrari po prostu nie może sobie pozwolić na utratę z oczu szerszej perspektywy i użycia zbyt wielu zasobów w obecny samochód po zakończeniu połowy sezonu. Francuz mówi, że dokona podsumowania po pierwszym etapie kampanii, aby zdecydować, gdzie postawić granicę.
- To jest dla wszystkich hazard - przyznał. - W pewnym momencie sezonu trzeba będzie dokonać wyboru między projektem na rok 2026, a rozwojem samochodu na rok 2025. Wybór ten będzie zależał od naszej pozycji w klasyfikacji mistrzostw. Po pierwszych czterech lub pięciu wyścigach ocenimy sytuację i podejmiemy decyzje dotyczące sposobu rozdysponowania dostępnych zasobów.
- Oczywiście, jeśli będziemy musieli zareagować, nie będziemy w stanie zrobić tego po czerwcu. Czas potrzebny na przestudiowanie i wdrożenie ważnych elementów nie jest krótki i prawdopodobnie latem wszyscy będziemy skupieni na 2026 roku.
- Jeśli jesteś sekundę za swoimi przeciwnikami, nie ma sensu kontynuować rozwoju, tak samo jak jeśli jesteś sekundę przed nimi. Ale myślę, że te dwa scenariusze w ogóle są mało prawdopodobne. Spodziewam się sezonu takiego jak poprzedni, z czterema drużynami zdolnymi do wygrywania wyścigów i celującymi w mistrzostwo. To będzie dobra walka - dodał.
503 Service Temporarily Unavailable
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.
Czytanie i publikowanie komentarzy