Ocon sceptycznie o zmianach
Pomimo korekty pól startowych w Formule 1, Esteban Ocon uważa, że kary za złe ustawienie nie będą rzadkością
Przed rozpoczęciem bieżącego sezonu FIA postanowiła doprecyzować prawidłowy sposób ustawienia w polu startowym, biorąc pod uwagę nie tylko przednią granicę wyznaczoną pomarańczową linią, ale również boki. Już podczas inaugurującego kampanię Grand Prix Bahrajnu źle swoje Alpine ustawił Esteban Ocon. Francuz otrzymał 5-sekundową karę. Podobnego występku dopuścił się Fernando Alonso na starcie wyścigu w Dżuddzie.
Mimo że od początku sezonu pola startowe są o 20 centymetrów szersze niż podczas minionej kampanii, FIA zareagowała na głosy padoku i przed Grand Prix Australii dodano kolejne 20 cm. Wypróbowano również dodatkową środkową linię mającą pomóc w prawidłowym ustawieniu.
Pomimo tych działań, Esteban Ocon uważa, że kierowcy w dalszym ciągu będą łapać kary za nieprawidłowe ustawienie.
- W tym roku będzie więcej samochodów, które otrzymają karę. To pewne - uznał Ocon. - To głupie, że jesteśmy karani za takie rzeczy. Niby właściwe ustawienie może wydawać się łatwe, ale z miejsca, w którym siedzimy, nic nie widać.
- Z zespołem dużo pracowaliśmy, aby obniżyć moją pozycję w kokpicie. W Bahrajnie oczywiście nie trzymałem się przepisów, więc kara była zasłużona.
Ocon zaznaczył jednak, że dalsze poszerzenie pól jest krokiem w dobrą stronę, choć dodał, iż przesunięcie do prawej lub lewej strony pola i tak nie daje żadnej przewagi, więc nie powinno być karane.
- Pola były już o 20 cm szersze niż w zeszłym roku, a teraz dodali kolejne 20 cm, więc jest to krok we właściwą stronę. Masz przewagę jeśli wyjedziesz zbyt daleko do przodu i za to byliśmy karani. Natomiast nie dostawaliśmy kary, gdy byliśmy zbyt mocno po prawej lub lewej stronie, a to dlatego, iż nie daje to żadnej korzyści.
- Teraz to się zmieniło, a zasady są takie same dla wszystkich. Musimy więc uważać, a szersze pola powinny pomóc.
Opinię Ocona już wcześniej poparł Max Verstappen, ale w padoku nie ma jednego głosu odnośnie problemu z widocznością. Valtteri Bottas przyznał, że był zaskoczony błędami rywali.
- Byłem zaskoczony, ponieważ tak naprawdę nie dostrzegam w tym dużego problemu - stwierdził kierowca Alfy Romeo. - W porządku, biorąc pod uwagę wyższe nadwozia i całą resztę, widoczność przy dojeździe na pole nie jest taka sama jak dziesięć lat temu. Ale powinieneś móc zobaczyć, gdzie jedziesz.
- Ja generalnie nie widzę problemu, ale wpływ mogą mieć różnice w budowie samochodu, inne winglety itd.
Jeszcze bardziej zdziwiony całą sprawą był Lando Norris. - Wydaje mi się, że to całkiem proste od pierwszego dnia [w F1]. Szczerze mówiąc, nie wydaje mi się, aby musieli kiedykolwiek to zmieniać. Po prostu trzeba ustawić się w polu. To proste.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.